Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Obroża i pies

21.01.2012

„Dlatego mówię: Biedny sługo Boży, nie zdejmuj łańcucha z karku psa. Nawet wytresowany, pozostaje on psem. Staraj się poniżyć swój nafs (*), bo podła jego natura” (Dzalalodin Rumi „Anioł upojony. Opowieści mistyczne” przekład z perskiego Ivonna Nowicka)

* nafs – w terminologii sufickiej własne „ja” człowieka, niski element duszy, przywiązany do doczesności i pozostający w okowach zmysłów. Wzbudza chciwość i żądze.

Nie wiem czy Zbigniew Herbert kochał Rumiego, jedno jest pewne - obaj, choć czerpali soki z zupełnie innych religii i światów, doszli do tego samego – nie można narzędzia wypuszczać spod kontroli umysłu, nie można ręce kazać myśleć, nie można zwykłemu urzędasowi dać możliwości sprawowania rządów.

Współczesna Polska jest państwem w ustawicznym rozkładzie, to co państwowotwórczego przetrwało w naszym myśleniu od czasów Drugiej Rzeczpospolitej, na naszych oczach jest niszczone, wyszydzane i marnotrawione przez gromadę podbechtanych błaznów.

Przykłady sypią się codziennie.

Wszystko to sprawia przygnębiające wrażenie jakby organizm państwa ktoś ustawicznie rozczłonkowywał, nadając poszczególnym organom status samodzielnego istnienia i samostanowienia.

Dywersja przebiega zarówno na gruncie organizacyjnym, jak i – co gorsza – etycznym. Poszczególne organy wysforowują się na samorządztwo, za nic mając interes państwa i polskiego środowiska w ogóle.

Przykładem takiego bezczelnego rozbestwienia urzędasów jest samowola i buta przewodniczącego Jana Dworaka i jego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Dzięki telewizji Trwam, bo inne media nie zauważają problemu dworaczyzny, obejrzałem relację z posiedzenia połączonych komisji kultury i środków przekazu – senackiej i sejmowej.

Ponad dwie godziny siedziałem przed ekranem telewizora i przecierałem nabiegłe krwią furiacką oczy. To był nieprawdopodobny spektakl – nieprawdopodobny w państwie, które ma ambicje niezależnego istnienia.

Przewodniczący Dworak (nomen omen) pokrzykiwał na posłów upominających się o równe względem np. ATM (gdzie kiedyś przewodniczący Dworak miał swoje udziały) traktowanie telewizji Trwam. Chamsko wrzeszcząc uciszał dyrektora Radia Maryja i telewizji Trwam ojca Tadeusza Rydzyka, zakrzykiwał podawane przez ludzi z kręgu ojca Rydzyka fakty i liczby.

Rozpierała go duma płynąca z wyrzucenia mediów ojca Rydzyka poza obręb nadawania telewizji cyfrowych.

Z trudem krył lekceważenie wobec upominających się o prawa telewizji Trwam posłów.

Ot pan na włościach, panisko rozparte i samozadowolone.

O trzęsącym się u jego boku łysawym faceciku, co i rusz usiłującym cieniutkim dyszkancikiem pokrzykiwać – Krzysztofie Lufcie – nie wspomnę, bo konia z rzędem temu, kto widział ostatnio rozsądnego aktora.

Pan przewodniczący Dworak dzielił i rządził w parlamencie, leniwie rozdawał swoje fawory i uśmiechy.

W pewnym momencie przypomniałem sobie maksymę, która przez wieki sterowała postępowaniem ruskich czynowników mówiła o tym, że urzędnik przed obliczem przełożonego powinien wygląd mieć lichy i minę głupkowatą.

Posłowie PO wyglądali tak przed obliczem pana Dworaka.

Przewodnicząca Śledzińska – Katarasińska, cała w lansadach wobec Pana Przewodniczącego i chamsko niemiła wobec Rydzyka i opozycyjnych parlamentarzystów. W  pewnym momencie tak się zapiekliła, ze gotowa była wyprosić Rydzyka z obrad komisji.

Jej zastępca Fedorowicz, hmmm...o aktorach już pisałem, a ten jest na dodatek z Krakowa i znam jego przeszłość jak mało kto – więc i nic w jego wykonaniu nie jest w stanie mnie zadziwić.

Wszystko pięknie, gawiedź nie obejrzała – bo nie pokazali tego w TVN, reszta może sobie swoje zbulwersowanie w buty wsadzić.

My som wadza i my decydujem co nam przeszkadza!

Nie jestem osobistym akolitą ojca Rydzyka, nie jestem też przesadnym admiratorem jego mediów, ale wobec tego co wyprawia KRRiTV i jej przewodniczący nie mogę pozostać obojętny.

Oto bowiem człowiek, który własną pracą i pomysłem zbudował liczące się media (radio, ogólnopolski dziennik i telewizję) staje przed sezonowym urzędnikiem, który znalazł się na swoim stołku jedynie dzięki dobrej znajomości z prezydentem Komorowskim i dzięki poparciu partyjnej wierchuszki PO i jest przez tego urzędnika wyszydzany, obrażany i zwyczajnie, po chamsku, gnębiony.

Towarzyszy temu rechot zadowolonych klakierów, chwilowo w przebraniach parlamentarzystów rządowej koalicji.

Czy tak wyobrażaliśmy sobie wolność słowa w naszej odnowionej Ojczyźnie?

Czy tak wyobrażałem sobie swoje dziennikarskie rzemiosło, gdy wychodząc z komuny wreszcie zdjęto mi knebel z ust?

Mam w nosie polityczną poprawność – kiedy robią szwindel będę wrzeszczał i nikt mnie nie uciszy!

Głupi to pies, którym merda ogon, ginący to kraj, który jest zbyt słaby, aby utrzymać psom obroże na grzbietach.

Oczywiście niedługo dowiem się, że Rumi, to też taki pisowiec tylko dziewięć wieków temu – naród i tak to łyknie. W końcu był z wrażego Iranu, tego co leży nad cieśniną Ormuz

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook