Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niewidzialne, oblężone miasto

05.07.2015

Od pięciu miesięcy, nieomal codziennie, śledzę doniesienia z niewielkiego miasta w północnej Syrii.

Z zapartym tchem oglądam historię ponad czteromiesięcznego oblężenia tego miasta przez siły Państwa Islamskiego (ISIS, ISIL).

Bez zbytniej egzaltacji mogę stwierdzić, ze odnajdowałem w tej historii elementy pięknego wiesza Zbigniewa Herberta. Ten poemat dział się jednak naprawdę i naprawdę ludzie dokonywali tam rzeczy niewyobrażalnych i heroicznych. Cóż jednak po bohaterach, o których świat nie usłyszy i nie chce słyszeć?!

Czytałem o kurdyjskich bojownikach, którzy wysadzali się w powietrze, tylko po to, aby zatrzymać atak islamskich żołnierzy. Wydawało się, że kurdyjskim bojownikom z YPG, wspieranym przez oddziały Peshmergów z irackiego Kurdystanu – po czterech miesiącach oblężenia – udało się odeprzeć atak wojsk kalifatu.  Piękna kartę w tych starciach zapisały kobiece oddziały YPG i PKK.

Dzisiejszy świat nie znosi jednak pozytywnych, jednoznacznych zakończeń.  Dzisiejszy świat woli wierzyć w Supermana i Batmana niż w prawdziwe zdarzenia, które dzieją się pod jego nosem.

Najpierw jednak Kobane odetchnęło, wyglądające jak po Powstaniu Warszawskim ruiny na powrót zaroiły się normalną krzątaniną. Zmęczeni Peshmergowie wrócili do swoich irackich domów. Koszmar zniknął. Od czego jednak są ukryte sprężyny światowej polityki?

Rankiem 25 czerwca od strony granicy z Turcją nadjechał wypełniony ładunkami wybuchowymi samochód eksplodował jednocześnie – z kilku stron – do Kobane wtargnęły pick upy z ludźmi przebranymi w kurdyjskie mundury YPG. Strzelali do wszystkiego co się rusza. Tak, wykorzystując zaskoczenie nagłym pojawieniem się od strony granicy tureckiej, rozpoczął się kolejny atak ISIS na Kobane. Tym razem straty wśród obrońców rosły z zastraszającym tempie. Źródła kurdyjskie podaja nawet o masowych egzekucjach, jakie bojownicy ISIS przeprowadzali w otaczających Kobane wioskach. Zabito tam ponad dwustu cywilów.

Kurdowie od razu wszczęli alarm, że tym razem Turcja – kraj należący do NATO – potajemnie wpuściła żołnierzy ISIS przez swoją granicę. 

Kilka dni trwało dyplomatyczne zamieszanie, aż w końcu światowe agencje obiegła fotografia przedstawiająca jednego z najbliższych doradców prezydenta  Recepa Erdogana (absolwenta muzułmańskiej szkoły religijnej), który został sfotografowany podczas narady z wysokimi dowódcami ISIS.

Jednocześnie – bez opinii tureckiego parlamentu – oddziały armii tureckiej zaatakowały kurdyjską partyzantkę PKK (marksiści uznawani w Turcji za organizację terrorystyczną, jej założyciel Abdullach Ocalan odbywa właśnie wyrok dożywocia w tureckim więzieniu).

Dzisiejszy szef PKK Cemil Bayik twierdzi nawet, że to Erdogan steruje działaniami ISIS.

Opinia przywódcy kurdyjskich marksistów zapewne jest mocno przesadzona, jednak zachowanie Turcji wobec Państwa Islamskiego staje się – w ostatnich dniach – coraz mniej zrozumiałe.

Turcja ma naturalny interes w rozwiązaniu „kwestii kurdyjskiej”, czerpie także ogromne dochody z handlu i konfekcjonowania ropy naftowej wydobywanej na terenach kontrolowanych przez ISIS.

Bezsilnie patrzę na to jak Kurdowie z Kobane zostali zdradzeni, przypominają mi się polskie obrazy historyczne. Stąd pewnie porusza mnie los syryjskich Kurdów, podobnie jak asyryjskich chrześcijan – zostali zostawieni sami sobie, wielka polityka nie chce o nich pamiętać. Ich istnienia zostały unieważnione przez światową rozgrywkę pomiędzy USA – Turcją – Iranem – Rosja i...Chinami. Kurdowie przeszkadzają i najchętniej wielcy światowej polityki całkowicie wymazaliby ich z map Turcji, Iraku, Iranu i Syrii. Słyszałem nawet złośliwą opinię pewnego amerykańskiego oficera, który stwierdził, ze Kurdowie są „złośliwą naroślą na roponośnych terenach”.

Zastanawiam się jaki los czeka teraz, wziętych w turecko – islamskie kleszcze Kurdów. Jaki los czeka bohaterską pieśniarkę i bojowniczkę YaPaGi Viyan Peyman, która wspaniale śpiewa o antycznej – w swym wymiarze – epopei walk o Kobane. …może uda się wywieźć Viyan z oblężonego na powrót miasta. Może uda się ją pokazać światu, aby opowiedziała o śmierci, cierpieniu i walce tych, których nikt nie chce zobaczyć.

Niedługo się o tym przekonamy...na pewno będziemy Cię Viyan szukać.

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook