Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Nie róbmy polityki, haratajmy w gałę!

07.06.2012

Niedoinformowany Arystoteles twierdził, że polityka to SZTUKA rządzenia państwem, której celem jest DOBRO WSPÓLNE.

Niedoinformowany Arystoteles twierdził, że polityka to (podkreślam, bo ynteligą muszą wszystko mieć dużymi literami) SZTUKA rządzenia państwem, której celem jest (podkreślam znów) DOBRO WSPÓLNE.

Ze swego greckiego źródłosłowu polityka niesie w sobie jeszcze: poly – mnogość i polis – miasto, państwo.

Jeśli tak rozumiemy istotę zajęcia, które dziś w Polsce uprawiają ludzie mieniący się być politykami, szczególnie ci mieniący się być politykami partii rządzącej, to przyznam, że chyba nie bywaliśmy na tych samych zajęciach – szczególnie etyki, logiki i historii.

Kiedy przyglądam się otoczeniu pana Donalda Tuska, to znajduję tam szczególną zbieraninę ludzi. Celowo nie używam słów takich jak: partia, konfederacja, koalicja czy nawet gang, bowiem każde z nich zawiera domysł, że mamy do czynienia z ludźmi świadomymi tego co robią, co więcej – planującymi i kalkulującymi,  przynajmniej tak jak w cymbergaju, jeden ruch naprzód.

Tymczasem wokół pana Tuska, jego samego nie wyłączywszy, zgromadziła się kupa (w znaczeniu sienkiewiczowskim ad hoc skrzyknięta hałastra) cwaniaczków, tchórzy, kłamczuchów, defamatorów i trzęsiportków.

Wspólnie uznali, że na swojej łajbie jakoś przeżeglują przez trudniejszy czas, a potem sobie gdzieś znikną, zwieją... a poza tym, kto by  przejmował się jakimś „potem” skoro żyje się raz i na dodatek   teraz.

Tak więc kupa trzęsie się gdy kto mocniejszy pogrozi jej paluszkiem (pan Putin przykładowo lub pani Aniela Merkelowa – z Krakowa jestem to mi wolno, a Tuskowi Merkele nie straszne, wszak z Jackiem już nie raz sobie radził).

Członkowie kupy uprawiają wszystkie najstarsze zawody świata jeden jednak wyłączywszy – nie uprawiają polityki.

Polityka zakłada bowiem także, że przynajmniej jeden z grupie (gangu, mafii, partii, dywizji) wie o co chodzi. A tu tym, który sprawia wrażenie jakby przed chwilą wrócił z wczasów w Berdyczowie, jest właśnie naczelny kupy – jego ekscelencja Tusk Donald.

Jedyną strategią jaka pozostała kupie, gdy powoli opadają ostatnie maski, jest metoda przetrwania  do mistrzostwa opanowana przez muchy gnojarki – trzymajmy się kupy, kupy nikt nie ruszy.

Umościwszy swoje zady we wszelkich możliwych urzędach, chapiąc wszelkie możliwe frukta, kupa zrozumiała, że na tym wyczerpał się jej cały program działania, cała „polityka”, cała strategia.

 Co gorsza pojęła także, że „głupi naród” wcale nie uwierzył w koniec polityki, w postbełkot idiotów, naród mimo wszystko nadal spodziewa się czegoś sensownego.

Kupa robi więc różne mądre miny, śmieszy, tumani, przestrasza, stwarza pozory, że jako jedyna posiadła patent na racjonalność, buduje pozory siły – wyciągając różne opatrzone gęby, aby robiły wrażenie, udowadniały, że po stronie kupy jest siła, większość i racja.

Przekupione doraźnymi interesami media i „autorytety” dzielnie sekundują kupie w jej coraz trudniejszej egzystencji. Bo też, w co trudno jeszcze dziś uwierzyć, tylko mozolne trwanie, podtrzymywana doraźnie egzystencja, jest w istocie planem kupy, planem politycznym, ratunkowym i egzystencjalnym ostatecznie.

Kupa nie ma ambicji kształtowania, sama zresztą jest amorficzna, gąbczasta i pozbawiona brzegów, kupa nie ma też ambicji zapisania się w pamięci, czy też zapisania się w ogóle.

Jak wiadomo scripta manent – a kupa wolałaby w przyszłości, bo w końcu ona kiedyś nastąpi, uniknąć spisanych świadectw i świadków oralnych, nie pozostawić zbyt wielu śladów.

Kupa posiada dziś przymioty pudrowanego syfilisu, jest gnilnym wykwitem wielu słabości polskiego ludu z początku XXI stulecia i jako taki ma spore zdolności trwania, nigdy jednak nie zmieni swojej struktury, nie nabędzie bardziej dalekosiężnych celów – kupa bowiem, to tylko kupa i jak mawiał mój krewki, wąsaty wuj: z gówna bicza nie ukręcisz!

Wybaczcie, że ja dziś tak kloacznie metaforze i stylem operuję niewysokim, ale jeśli coś jest blisko sedesu, to trudno wylewać na to flakony perfum Chanel nr. 5 i z lubością napełniać tym nozdrza.

Kupa postawiła więc na zdarzenia doraźne i na wykrzywianie ich optyki za pomocą władania toaletowymi lustrami (mowa o TVN i im podobnych).

Teraz kupa całkiem sprytnie wykoncypowała, to akurat było łatwe bo leżało w zasięgu przymiotów umysłowych jej członków, że należy lud zając grą dwudziestu dwóch niezbyt rozgarniętych facetów kopiących piłkę.

Gra jest na tyle populistyczna, mało rycerska i odpowiadająca zdolnościom percepcyjnym bekających piwem głąbów, że posiada ogromne zdolności odwracania uwagi od rzeczywistości.

Nie mam przyjemności bycia uwrażliwionym na haratanie gały. Nudzi mnie to i odstręcza – kiedy patrzę na te wyjące po stadionach hałastry i słucham ludzi, których te hałastry czczą, mam odruch wymiotny.

Idole bekających piwem oglądaczy znają po kilkadziesiąt słów, wykształciły własną kategorię dziennikarzy i jak się okazuje własną kategorię „polityków”.

Premier harata w gałę, ministrowie chcąc nie chcą, truchtają za nim – ot taki obyczaj kupy, coś w końcu, poza płytkim cwaniactwem, musi ich łączyć.

Pewnie gdyby Pan Premier na plakatach napisał: nie róbmy - polityki, haratajmy w gałę! - miałby jeszcze wyższe słupki poparcia i nie byłby takim hipokrytą jakim jest obecnie.

Przecież ten Piotruś Pan ma oczka tak rozbiegane jakby tylko czekał kiedy poleci z kumplami haratać i dadzą mu spokój z tymi innymi nudziarstwami

Opozycja szermuje wielkimi hasłami o zdradzie, zaprzedaniu, szkodliwości polityki uprawianej przez Donaldystów, a ja widzę tu tylko podstarzałego chłopczynę mającego w głowie jedynie haratanie w gałę i otaczającą go, coraz bardziej lepką, kupę.

Przepraszam jeśli popsułem Szanownemu Państwu apetyt przed kolacją.

Aha – niech ta hałastra pana Smudy wreszcie przestanie się puszyć i pokaże jaką drużynę wyhodował sobie naczelny Haratacz.

Podejrzewam bowiem, ze i to potrafił spartaczyć.

Tak więc trzy przegrane mecze i finito – już mnie skręca z rechotu jak wyobrażam sobie ton propagandy Donaldowej kupy, po sromotnej wtopie kopaczego manschaftu na Mistrzostwach Europy w harataniu.

Szloch będzie ogólnonarodowy i sponsorowany przez piwo Warka – tylko zamiast piwnego wykonania hymnu, jak kraj długi i szeroki niosło się będzie narodowe, piwne bekanie.

Ciekawe czy za to beknie także Donaldowa kupa?

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook