Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Neokoni, jak na dłoni

10.06.2016

Konserwatysta nie należy do żadnych genealogiii, nie czapkuje żadnym utopiom, z pokorą odkrywa odwieczne prawa i stara się je chronić, szanuje jednostkę, osobę i w nosie ma przekonania tłumów.



Szlag mnie trafia, gdy wokół słyszę jak jeden czy drugi nagle obwołuje się "amerykańskim" - koniecznie - neokonserwatystą.

Występują takie egzemplarze w Peło, a już całkiem kurzo i stadnie w okolicach dzisiejszego PiS - u.. Uważam, że wiele z tych papużek dokładnie nie zdaje sobie sprawy z tego co mówi, postaram się zatem nieco uporządkować w tych petrupodobnych (nie mam tu na myśli branży naftowej) łepetynach.

Amerykańscy neokoni - to dość spora i wpływowa gromada, która od dekady opadła kluczowe miejsca u sterów amerykańskiej władzy, to takżeniezbyt udani wnukowie....Lwa Bronsztajna, powszechniej znanego jako Trocki.

Po prostu jeden z lewicowych - totalitarnych szczepów, zakażonych myślą tego genialnego renegata, wyewoluował na prawą stronę i skaził myślenie tej połówki politycznego świata.

Neokoni z trockistwowskich przekonań pozostawili sobie kręgosłup, jakim jest przekonanie, że świat należy - totalitarnie - zmieniać zgodnie z własnymi teoriami, a jak świat do teorii nie pasuje, to tym gorzej dla rzeczonego świata.

Nie znoszę neokonsów jak bolszewików - roztaczają zresztą wokół siebie podobny smród - krwi i pogruchotanych kości.

Ktoś krzyknie: - panie, przecież pan sam sobie przeczysz, większość przekonań i obserwacji, które pan glosisz, toć to właśnie konserwatywne widzenie świata!

Tak drogi misiu - ja wlaśnie tak myśle.

Co więcej coraz bardziej konserwatywnym okiem spoglądam na świat. Daleko jednak mam do neokonsów - neodupków totalitarnych.

Nie jestem także żadnbym paleokonserwatystą, bo te hamerykańskie nazwy są po prostu durne i niewiele wyjaśniają.

Teraz krótko (i powtarzał się już nie będę) wyjaśnię Wam róznicę pomiędzy bandziorami spod znaku neokonów, a rzetelnymi konserwatystami.

Neokon nie godzi się ze światem, takim jakim on jest. Od Trockiego zabrał bowiem przekonanie, że świat należy - zazwyczaj totalitarnie - zmireniać, tak aby koniecznie ludzkość uczynić szczęśliwą.

Ludzkość, bo każdy człowiek z osobna i jego odczucia, nie mają tu najmniejszego znaczenia. Neokon marzenia o wszechświatowej rewolucji (dziadzia Trockiego, który za sprawą kilofa skończył jako półgłówek) zastąpił żarliwym przekonaniem, że wszyscy na świecie potrzebują naraz amerykańskiej demokracji, pragną jej jak dżdżownica deszczu.

Jeśli nawet ktoś głośno nie mówi, że tego pragnie, to znaczy, ze jeszcze nie odkrył swojej prawdziwej natury, w czym przeciez neokon - często za pomocą drona i waterboardingu - mu dopomoże.

Neokon to taki Strielnikow z "Doktora Żywago" Borysa Pasternaka.

Jest gagatkiem, którego lepiej profilaktycznie w łeb wyrżnąć, niż przez chwilę posłuchać.

Nie kryje, że te neokońskie wariacje drażnią mnie nie mniej niż gnojówka wylewająca się z pomysłów Sorosa i reszty tej popperowskiej bandy.

To neokoni na spółkę z neokomuchami od Sorosa, rozpruli cały Bliski Wschód, zwichrzyli Ukrainę, rozwalili Jugosławię, a teraz biorą się za "układanie spraw" w "Europie Środkowej".

No dobrze kląć i złożeczyć, to pan - panie Gadowski - potrafisz koncertowo, ale gdzie tu jakaś pozytywna, skierowana na "tak" strofka?

No, to teraz wyjaśnię wam na czym polega postawa prawdziwego, a nie trockistowsko usmarowanego, konserwatysty.

Prawdziwy konserwatysta nie tworzy sobie w łepetynie żadnych, a priori konstruowanych teorii.

Konserwatysta jest pokorny i rozsądny. Obserwuje świat, wyciąga z tego wnioski i stara się bronić tego, co wie o dobrej naturze świata, ochraniać jego naturealne, niezmienne prawa.

Prawdziwy konserwatysta nigdzie nie wyśle czołgów, aby taką drogą wprowadzać ulubiony przez siebie ustrój. Bo prawdziwy konserwatrysta ni8e posiada ulubionego ustroju, a jego aktywność wynika z obserwacji świata i obrony jego uświęconych powtarzalnością i tradycją reguł.

Prawdziwemu konserwatyście do głowy nie przyjdzie tworzenie abstrakcyjnych teorii, a następnie testowanie ich na żywych organizamach.

O ile neokon to urodzony totalitrysta, to prawdziwy konserwatysta jest wolnościowcem i miłośnikiem swobody.

Neokon udaje prawicowca, a w realu jest tylko wnukiem czerwonych diabłów.

Konserwatysta nie należy do żadnych genealogiii, nie czapkuje żadnym utopiom, z pokorą odkrywa odwieczne prawa i stara się je chronić, szanuje jednostkę, osobę i w nosie ma przekonania tłumów.

Nie istnieją dla niego żadne mniemane wielkości i elity poza tymi, które są w stanie wyjaśnić mu jeszcze więcej w opisie natury otaczających go rzeczy.

Prawdziwy konserwatysta wierzy w Boga, a nie w igraszki technologicznej mamałygi.

Jestem konserwatystą w takim rozumieniu własnie, lubię jednak Naomi Klein, zwłaszca wtedy, gdy obsobacza "Chicago Boys" i resztę tej hochsztaplerskiej bandy, której - podobnie jak psom Sorosa - marzy się panowanie nad światem.

Jestem konserwatystą, który ma chadecki aparat postrzegania świata, dostrzega potrzeby państwowego interwencjonizmu i jak płachta na byka działają na niego slogany wypreparowane z Hayeka i von Misesa, deklamowane przez wielu, jak szatańskie wersety Marksa i Lenina (w czasach mojej młodości).

Powiecie: - e panie, to żaden konserwatyzm.

No to dobije was na koniec i tym, że jestem zagorzałym miłośnikiem postaci Józefa Piłsudskiego - socjała i awanturnika.

I jeszcze jedno: jestem konserwatystą, bo możecie lubić moje poglądy, albo i nie... a ja i tak ich nie zmienię.

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook