Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Naprawiajmy Polskę – służby specjalne

12.07.2013

Czas, aby nasz naród złapał oddech i uznał, że praca w kraju ma sens

W miarę jak rosną słupki partii Jarosława Kaczyńskiego, wokół – omijanego jeszcze niedawno szerokim łukiem – polityka rośnie wianuszek doradców ostatniej chwili.  Nie lubię tłumów, więc nie szeptam panu prezesowi do ucha, a poza tym mnie, jako swobodnemu duchowi, niebyt to pasuje i wypada.

Ciągle jednak wypisuje elaboraty na temat ewentualnej reformy zasad działania służb specjalnych i  wielu czytelników zarzuca mi, że jakkolwiek mocny jestem w krytyce, to już o wiele słabiej u mnie z myślą konstruktywną.

Wiem, że rady nie w porę i rady nieproszone, to akurat  najbardziej irytujące zjawisko, ale postaram się wyłożyć swój pogląd, krótko, klarownie i raczej do dyskusji, niż do gotowego stosowania.

Nowe władze naszego kraju - kiedyś przecież do tego dojdzie -  powinny wprowadzić rzeczywistą i bezwzględną kontrolę nad wszelkimi formacjami policyjnymi i służbami specjalnymi. Tylko w takim przypadku uwolnimy gospodarkę od bandyckiego działania obecnych służb. Warunkiem koniecznym jest bowiem wzięcie za twarz watah rozpanoszonych, byłych i obecnych, funkcjonariuszy służb wszelakich, tak aby zwykły przedsiębiorca nie musiał płacić im okupów za to tylko, że może próbować swoich sił na polskim rynku. Drugą koniecznością jest wyłapanie i przestraszenie tych sprzedajnych specfunkcjonariurzy, którzy za stosunkowo niewielkie pieniądze wysługują się wszelkim, zagranicznym kontrahentom, tak aby tylko napchać sobie kieszenie i wyśmiać ludzi, dla których patriotyzm jest wartością.

Wreszcie, po dwudziestu czterech latach od „okrągłego stołu”, należy uwolnić media od dwuzawodowców – ludzi, którzy biorą pieniądze od służb polskich i obcych i sieją za nie ferment, kłamstwo i niewyszukana propagandę.  To wszystko i wiele innych patologii zostanie wydatnie ograniczone w momencie, gdy służby zostaną złapane za twarz.

Oczywiście nie obędzie się bez procesów, spektakularnych dymisji i wreszcie zapełnienia cel więziennych przez różnych pułkowników i generałów, będących w istocie zdrajcami i złodziejami.

Czas, aby nasz naród złapał oddech i uznał, że praca w kraju ma sens, a budowanie polskiej gospodarki, to nie zajęcie dla naiwniaków, ale dla późnych wnuków Kwiatkowskiego, Cegielskiego, Jerzmanowskiego czy Stefczyka. Oczywistości – powiecie – każdy by tak chciał, ale jak to zrobić?

Proponuję zatem, aby nowy rząd powołał ministra do spraw służb,  podlegającego jedynie premierowi. Nowemu ministrowi bezwzględnie poporządkowane zostaną dwa biura: Biuro Analiz Kryminalnych i Biuro Analiz Specjalnych. BAK podległe będą – wraz z polityką kadrową – wszystkie służby o charakterze policyjnym, a BAS wszystkie służby specjalne.

Te kompetencje należy wyjąć ministerstwu spraw wewnętrznych, ministerstwu sprawiedliwości, ministerstwu obrony narodowej i ministerstwu finansów.

Już sama kumulacja kompetencji i informacji w dwóch jedynie biurach stanie się potężnym narzędziem do kontroli poczynań tych formacji. W ślad za tymi zmianami powinna pójść najgłębsza po 1989 roku weryfikacja kadrowa we wszystkich służbach specjalnych. Wprowadzanie do nich nowych ludzi musi odbywać się na zasadzie grupowej i pokoleniowej, tak aby zgniłe jabłka nie miały możliwości zarażania zdrowych.

Argument, że w ten sposób odsłaniamy kraj i czynimy go bezbronnym, nie wytrzymuje dziś krytyki, bowiem to dziś właśnie, jak chyba jeszcze nigdy, Polska jest bezzębna, bezbronna i wystawiona na działania wszelkich grup spekulacyjnych, lichwiarskich, kryminalnych oraz na skuteczne zabiegi  agentur obcych – w tym tak egzotycznych jak służby białoruskie i chińskie.

To da się przeprowadzić, trzeba tylko determinacji, szybkiego działania, skuteczności i braku miękkiego serca wobec  pismaczego lamentu, jaki się podniesie.

Napiszcie co sądzicie o pierwszym z pomysłów Gadowskiego. Przedstawię ich jeszcze kilka i mam nadzieje, ze dobra dyskusja wokół nich pozwoli na wyeliminowanie z tych projektów zagrożeń, błędów i naiwności.
Polityka, to zbyt poważna sprawa, aby ją pozostawiać tylko politykom, a skoro idzie wiatr – dalekich jeszcze – zmian, to czas już najwyższy na obywatelska dyskusję.

Czekam na opinie.

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook