Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Najciemniej jest przed świtem

27.02.2013

Życie jest piękne i tego nie potrafią przesłonić nawet najmozolniejsze wysiłki nieudaczników z kliki pana Donalda Tuska.

Idzie ku wiośnie, przednówek się przetrzyma i potem już słoneczko, łąki i bukolika.

Jest ko-szmar-nie - to fakt: kłamstwo sięga zenitu, każdy normalny obywatel ma poczucie jakby postawiono koło niego malutkiego, pomarszczonego geja i przymuszano go do tego, aby co wieczór, przed snem, szeptał mu – obowiązkowo – jakieś miłosne zaklęcie. TV policja sprawdza przy tym, czy wyznanie szczere i czy aby ukrytych, heteryckich, zaklęć w sobie – tajnie – nie przemyca.

Gospodarka rwie się na strzępy, bezrobocie podchodzi pod sufit, rozbestwiona nomenklatura kradnie wszystko co jeszcze na drzewo nie ucieka.

Ot normalka – schyłkowa faza rządów dawnego Kongresu Liberalno Demokratycznego z jego postubeckimi przybudówkami.

Łeb już pęka od jazgotu. Rozzuchwalone babony skrzeczą - z ekranów reżimtv - o przymusie miłości, akceptacji i tolerancji dla im podobnych stworzeń, a my – normalni, prymitywni, heterycy – za diabła przymóc się nie możemy, aby choć w wyobraźni musnąć ustami ich androgenicznie wąsate liczka.

Kościelna hierarchia – w części sprzymierzonej z kardynałem Nyczem – liczyła na to, że drogą ustępstw, jakoś umości sobie życie w tej ponowoczesnej Polsce, ale nie – aktywiści genderkomuny nie spoczną dopóki ostatniego „katabasa” dymem piekielnym nie wykurzą.

Prują nam tedy w tefauenach i im podobnych kościół na strzępy, a koloratkowi – ci na ekranach – zastraszeni jacyś i przepraszający za to, że w ogóle oddychają. A, jeszcze ci, niekoloratkowi – Sowy i inne pospolite twarze – ...ale nawet i ci, zestrachani, miauczą przy salonowych mikrofonikach, że tak, jak pan Lis to już naprawdę nie wypada.

Słowem – czujecie, że już jest najgorzej... że czarno i zaraz na próg zaraza wypełznie.

A ja wam mówię: nic to, nic nowego się nie dzieje!

Tak było, będzie i nie ma co Wisły kijem zawracać. Żadne tam szatańskie terminy nas nie dopadły. Ot troszkę się progresiści rozdokazywali i tyle.

Ani to jakoweś szczególnie ciężkie terminy, ani też czasy nadzwyczajnego heroizmu wymagające.

Kościół prześladowany czerstwieje i jędrnieje. Księża pod presją gubią brzuchy i pierś rycersko im rośnie, a my, wierni, spokojnie swoje zrobimy.
Jest dobrze – po okresie demoralizującego ciepełka, nadszedł czas próby – no próbki rzec można – i tylko wyszlachetnieniu postaw taki czas posłuży.
Rolnicy wiedzą, że jest pora siewu, wzrostu i żęcia. Żęcie właśnie było, wzrost takowoż, więc pora przysposobić się na siew i spokojnie czekać na obfite plony.

Pono jak zima ciężka i opresje jakoweś natura szykuje, to potem plon stukrotny i zdrowy!

W prostej części swej natury ufny zatem i spokojny czekam na siew i wzrastanie.

Rozum jednak wciąż szepcze mi straszne metafory, umysł produkuje apokaliptyczne wyobrażenia, a tak naprawdę, nic wielkiego się nie dzieje – zwykłe przesilenie dnia z nocą.
 
Nie ma co histeryzować, tym bardziej, ze trwanie przy swoim nie kosztuje wiele i do więzień – póki co – nas nie powrzucają, a gdyby nawet - to tiurmy też dla ludzi.

Skąd zatem lęki w moim otoczeniu, skąd u ludzi subtelnych i w naukach mocnych tyle dziewczęcego dygotu, tyle histerii wyolbrzymionej?

A bośmy bracia wszyscy chorzy – na wykształcenie chorzy, na oderwanie pojęć od ich właściwych znaczeń.

Jak spojrzy się prosto w oczy nadchodzącym czasom, to żadnych tam przebiegłych oczu demona nie napotkacie, co najwyżej przekrwione oczka ropuchy, chwilowo w książęce szaty ustrojonej.

Tej samej ropuchy, co zawsze pretensje do świata miała o zbyt krótkie nóżki i facjatę jak z filmów Belli Lugosiego.

Słowem – najciemniej jest przed świtem, ale nawet Magdalena Środa – odstawiwszy swą mobilna miotłę - na świt jeszcze żadnej trutki nie uwarzyła.


Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook