Jedynie prawda jest ciekawa

Na przykład taki Sekielski

09.06.2013

Niektóre miękkouste stworzenia zarzucają mi, że za bardzo pastwie się nad TVN. Zapytam jednak dziecięco: jeśli nie ja, to kto?

Kto będzie miał ochotę pokazywać krętactwa towarzysza Waltera i jego wychowanków?

Tłumu nie widzę…pięknoduchy i kawiarniani herosi, inżynierowie Mamonie  jakoś nie potrafią wykrzesać z siebie minimum ikry, aby głupotę i nieuczciwość nazwać odpowiednio jasnymi epitetami. Wolą bułkę przez bibułkę, bo a nóż, widelec kiedyś będą mogli uszczknąć kilka groszy z kieszeni komucha prezesa i jego ratlerków.

Guzik mnie obchodzą te lansady mięczaków, nie mam po prostu ochoty na to,  aby przez praktyki „szkoły Waltera” ludzie mi nie ufali, aby na dźwięk słowa „dziennikarz” spluwali przez lewe ramię i uciekali jak przed „czareną dżumą”.

 Skoro tefauenowska szkoła „dziennikarstwa” zapełniła polską rzeczywistość kreaturami, które dla kariery sprzedadzą własnego ojca i matkę, to ja wyraźnie się od tego odcinam – ja jestem dziennikarzem i nie zamierzam wstydzić się swojej profesji.

„Stajnia Waltera” zaczęła jednak prątkować, infekować inne media. Oto niedawno w telewizji publicznej zalągł się Tomasz Sekielski (jeśli nie najznaczniejszy, to na pewno najobszerniejszy wyrób TVN) , zalągł się tam i nawet udaje dziennikarza. A jak udaje, posłuchajcie:

Przyszło mu raz do głowy, aby zrobić materiał na temat tajemniczej śmierci szefa i założyciela Ośrodka Studiów Wschodnich – Marka Karpa. Wysłał nawet terminującą u niego (takie nadejszły czasy) młodą dziennikarkę do przyjaciół Karpa. Nagrała kilka obszernych wywiadów i miała skontaktować się z najbliższymi współpracownikami pana Marka – Markiem Cichockim i Bartłomiejem Sienkiewiczem, byłym i obecnym ministrem spraw wewnętrznych. Obaj kiedyś  przysięgli, ze sprawę śmierci swojego dawnego pryncypała wyjaśnią do spodu. Przyrzekli  i…skrewili.

Nie w tym jednak rzecz. Firma Sekielskiego (dojąca TVP bez litości) wynajęła krakowska kawiarnię „Jama Michalika” i przeprowadziła tam kilkugodzinny wywiad z jednym z przyjaciół Karpa. Młoda terminatorka wystarała się nawet o wywiad z byłym ministrem spraw wewnętrznych Krzysztofem Kozłowskim. Kozłowski, ciężko już w tym czasie chory, udzielił ostatniego chyba wywiadu w swoim życiu. W czasie rozmowy z młodą dziennikarką stwierdził:

- Śmierć Marka Karpa nie była wypadkiem! – uwaga takie słowa padły z ust nieskorego przecież do ulegania teoriom spiskowym i znanego przeciwnika lustracji Krzysztofa Kozłowskiego.

Młoda dziennikarka przywiozła swój materiał do szefa – Tomasza Skielskiego – i…okazało się, że nie ma tematu. Sekielski nagle utracił zainteresowanie okolicznościami śmierci byłego szefa OSW.

Oficjalnie stwierdził ponoć, że nic nowego w tej sprawie się nie dowiedział.  Czyli ewentualne  zmuszenie do spowiedzi Sienkiewicza i Cichockiego nie jest żadnym tematem, a Krzysztof Kozłowski niedwuznacznie sugerujący drugie dno samochodowego wypadku pana Karpa, to właściwie nudy na pudy. Tak panie Sekielski?

Czy też może ktoś zagroził ekscelencji „Panu Dziennikarzowi Sekielskiemu”, że lekko przykręci śrubkę w niewymownej, jak będzie władał roztrzęsione rączki w nie swoje sprawy?

Tak to praktyka rodem z telewizji matki została, przez pana Sekielskiego, przeniesiona do telewizji publicznej. O ile jednak TVN jest telewizją prywatną (otoczenia Jerzego Urbana) i pretensje można mieć jedynie o źródła kapitału i podszywanie się tej stacji pod dziennikarstwo, to już w przypadku TVP sprawa staje się poważniejsza. Tu żaden nieudany prezes Braun nie jest właścicielem (obecnie co najwyżej okupantem), to dobro wspólne.

Wszyscy więc - drodzy czytelnicy -  możecie zapytać Tomasza Sekielskiego dlaczego – jak oparzony – wyjął swe dłonie ze sprawy niewyjaśnionej śmierci Marka Karpa.

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook