Jedynie prawda jest ciekawa

Larwy wojny wykluły się już dawno

07.03.2015

Najbardziej winni wojnie są ci, którzy do ostatniej chwili nie chcą nawet o niej rozmawiać.

Wiosenny wysyp. Wysyp ludzi prorokujących rychły wybuch wojny. Kupują cukier, po mieszczańsku robią zapasy, którymi potem pożywią się Azjaci.

Być może tylko Kraków zwariował, mieszczanie dostali małpiego rozumu i przewidują wojnę. Krakowscy mieszczanie – istotnie - są najbardziej strachliwą trzódką, jaką dane było mi poznać. Od lat osiemdziesiątych dominuje tu - w Krakowie - postawa, aby władzy zbytnio nie podpadać, nie wychylać się z okna. Bo parapet kruchy i można wylecieć.

Krakowskie mieszczaństwo niezmiennie biega na sumę do Mariackiego i do …okolicznych burdeli. W ich – Dulskim – rozumieniu świata oba te elementy znakomicie ze sobą konweniują.

Z tą wojną, to być może jest też i tak jak z rozmową mojego znajomego ze swoim psychiatrą.

Psychiatra (profesor De B.,w cywilu dewot Unii Wolności, ale to akurat nie ma tu większego znaczenia)

- Pan ma niestety psychozę paranoidalną.

Mój znajomy: - Nie drogi panie, ja niestety mam informacje.

Dopiero przyszłość rozsądzi, kto z nich dwóch miał rację.

Kilka zwyczajowych symptomów nadchodzącej wojny zauważam i ja: dolar (twarda waluta) idzie w górę, a frank już niekoniecznie. Czyżby publiczność sądziła, że hybrydowe zagony Putina są w stanie dojść aż do Genewy?

Zapowiada się wielki wysyp grzybów, całkiem jak we wrześniu 1939 roku. Uaktywnił się wróżbita Jackowski…

Zbliżającą się wojnę mogą zwiastować także niestandardowe zachowania zwierząt i …prezydenta Komorowskiego.

Wilki maja ponoć tylko po jednym szczenięciu w miocie, a ten ostatni rozrabia jak pijany zając. Szogunuje i z otwartym rozporem lata po Poznaniu. No wojna murowana…

Syndromem tego, że wojna może istotnie się zbliżać może być scierpnięta skóra na tyłku Janusza Palikota. Dotychczasowy „wesołek” mocno spuścił z tonu. Zadeklarował nawet, że jeśli wybuchnie wojna, to on nie ma zamiaru walczyć i natychmiast się podda.

A kitże ci w oko śmierdzący tchórzu. Żresz polski chleb, to i podzielisz polski los, choćby kłuł cię on w zęby – czy ci się to podoba czy też nie!

Pocieszam się nawet tym, że Stepoazjaci traktują takich z wyjątkową pogardą, a więc niewykluczone, że biłgorajskie indywiduum słusznie przeczuwa co też go spotka, gdy dorwą go „maładcy gospodina Putina”.

Mówiąc poważnie zawsze uważałem, że najbardziej winni wojnie są ci, którzy do ostatniej chwili nie chcą nawet o niej rozmawiać. Równą odpowiedzialność wsadziłbym też na kark mądrali, którzy nieustannie głoszą, że jesteśmy „silni, zwarci i gotowi”, a polska gospodarka weszła do pierwszej dwudziestki światowych kapitalizmów.

Pewne jest także i to, że „kiedy przyjdą podpalić dom”, to żadne durczokopodobne z tiefauenu nawet się o tym nie zająknie.

Możliwa jest nawet sytuacja, gdy na ostatnie podrygi „Tańca z gwiazdami” spoglądać już będą pierwsze, parujące zwłoki ofiar wojny.

Czy zatem będzie ta cholerna wojna? Dalibóg nie wiem

Jeśliby jednak wybuchła, to warto obserwować naszych celebrytów – ilu z nich od razu przywdzieje ruskie mundury, ilu wybierze drogę Igo Syma (nawiasem mówiąc zauważam pewne fizyczne podobieństwo Syma do pewnego zadufka, który w publicznej telewizji prowadzi swoją paradziennikarską szopkę), a ilu – tak jak Janusz Kusociński, czy Stanisław Marusarz – stanie do walki o niepodległość.

Wojna w zasadzie już trwa, z tym że na razie jest to wojna psychologiczna, po azjatycku obliczona na rozbicie naszego morale, opluskwienie prawdziwych autorytetów i ogólne obezwładnienie ducha.

Larwy wojny codziennie widuję na telewizyjnych ekranach, jak żerują na ścierwie tego co zostało z polskiego dziennikarstwa, siedzą w gabinetach szefów dużych stacji, dyktują teksty zdrajcom pomniejszego płazu.

Wojna już trwa, a czy zwieńczy ją rytualne podrzynanie gardeł? – w tym wypadku wiele jeszcze zależy od nas.

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook