Jedynie prawda jest ciekawa

Kto wrzucił granat do szamba?

15.06.2014

No i granat wpadł w sraczkę. Odpryski lecą w każdą stronę rządowego sraloniku.

 Tusk okazał się nie tylko słaby w myśleniu, ale także małosprytny. Oto praktycznie pozwolił na to, aby „człowiek Wschodu”, Aleksander Kwaśniewski, musiał wykrętnie tłumaczyć się ze swojego majątku.

Tak na marginesie, to znam relację pewnej osoby, która – z ramienia francuskiej grupy kapitałowej -  brała udział w negocjacjach na temat sprzedaży polskich marek alkoholowych, przypadkowo (?) przy stole siedziała także madame Kwaśniewska – Konty. Oj chyba trzeba będzie kiedyś ujawnić kulisy tych salonowych pogwarek na wielomilionowym szczeblu.

Wracając jednak do rzeczy, czyli aktualnie rozlewającego się  gnoju, warto zauważyć, że Donald Tusk nie tylko mocno przewinił wobec pana Kwaśniewskiego (oligarchów mamy takich na naszą miarę), ale popełnił większą zbrodnię – dopuścił do ujawnienia kolejnego ataku na Polską Chemię, ze strony pana Wiaczesława FSB Kantora – niezależnego rosyjskiego przedsiębiorcy i filantropa.

Walka o tarnowskie Azoty i zakłady w Puławach, toczy się pomiędzy Niemcami i Rosjanami. Rosjanie podejmowali już kiedyś próby podstawiając „obywatela Niemiec” Waldemara P. Niemieckie koncerny już dziś traktują naszą chemię, jak sprawę wewnętrzną.

Widać więc, w tej sprawie, wyraźną rozbieżność interesów, pomiędzy – zgodnymi zazwyczaj, w sprawach Polski – naszymi sąsiadami.

Tusk odważył się, a w zasadzie został do tego przymuszony, wystąpić otwarcie przeciwko Rosjanom. Co więcej, nakazał ABW ujawnienie szczegółów rosyjskich operacji wiodących do zawładnięcia polskimi zakładami. To nie mogło pozostać niezauważone.

Aby ośmieszyć Tuska na pierwszy ogień poszło nagranie z udziałem jego „bezpiecznika”, człowieka, który gwarantował mu okiełznanie służb specjalnych i skierowanie ich ostrza przeciwko środowiskom PiS – u.

Rosjanie – ujawniając nagranie Sienkiewic za – strzelili po prostu Tuska w pysk. Pokazali, że w rządzonym przez niego środowisku mają więcej wtyk niż Tuskowi wraz z Grasiem i księdzem Sową mogło się wydawać.

Nagrania są obecnie eksplodowane pod ścisłym nadzorem „rosyjskiego lobby”. Nieprzypadkowo wybrano miejsce ich ujawnienia. Czuwa nad tym pewien wysoki oficer komunistycznego wywiadu, który obecnie jest emerytowanym wywiadowcą z Agencji Wywiadu.

Pan pułkownik dobrze wie, o czym piszę…

Oczywiście Tusk zainicjował już rutynowe ujadanie sfory swoich kundelków, którzy starają się rozbroić eksplodujący w łajnie granat, niemniej wszyscy maja już na twarzach efekty eksplozji.

To wyraźny sygnał dla Tuska – ustąpisz, zdążymy jeszcze podać ci „polityczne serum”, będziesz słuchał Berlina, wykończymy cię naszym studiem nagrań i ślicznymi fotografiami twoich ministrów w ciekawych sytuacjach. Mamy oczywiście jeszcze trochę materiału smoleńskiego, ale tym to cię przebijemy, jak osinowym kołkiem, gdy będziesz nam wierzgał dalej w newralgicznych sprawach.

Tusk jest w kleszczach – z Ruskimi nie ma „mientkiej gry”, a Merkel, w każdej chwili może mu ostatecznie odciąć prąd – wystarczy, aby niemieckie media polskojęzyczne zmieniły front i rozpoczęły oglądanie pana Tuska i jego kompanionów, z przodu i z tyłu. W ciągu pół roku po nich i po ich knajackiej kompanii, smrodu nawet nie będzie!

Ot taki współczesny ezgystencjalny  „dylemat Tuska” – dostać w mordę panzerfaustem, czy też striełą?

 Co zrobi nadwiślański Hamlet? Kto zmieni mu pieluszkę?

Przyglądam się temu z pewnego oddalenia - aktualnie z brukselskiej starówki -  być może właśnie dlatego jakoś klarowniej widzę nową awanturę.

Jednocześnie, dzwonią informatorzy, a ja zupełnie swobodnie z nimi rozmawiam. Wszak ochraniają mnie służby Zjednoczonej (sojedinionej?) Jewropy.

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook