Jedynie prawda jest ciekawa

Kto?!

28.03.2017

Czasem coś leży pod nogami, człowiek się potknie i nie pojmie dlaczego. Tak jest z myślą, która trapi mnie od kilku lat.


Być może jestem naiwny jak głowa szykująca się do przebicia muru i takowoż lotny, ale nie potrafię otrząsnąć się z pewnego niepokojącego uczucia.
Ale do rzeczy: oto w świecie istnieją trzy wielkie religie księgi, religie wyznające jednego Boga i właśnie na tej wierze opierające swoje moralne hierarchie.

Mam oczywiście na myśli chrześcijaństwo, judaizm i islam. 

Nie wdaje się w żadne teologiczne, filozoficzne i doktrynalne rozważania i sądy. 

Chcę jedynie podzielić się z Wami myślą, że według mojej znajomości świata jedynie te systemy zbudowały konkretne wizje i wyjaśnienia antropozofii, kwestii kresu i początku oraz celu ludzkiej egzystencji.
Nie wdaje się też w rozważania o ostateczności, bo już dawno zrozumiałem, że jedynie Bóg ma do ostateczności prawo i tylko On ma ją we władaniu, a więc i w rozumieniu. 

Zmierzam do zupełnie innej konstatacji. 

Oto odnoszę wrażenie, że przez ostatnie dziesiątki lat jakiś – nazwijmy to – mechanizm tak obraca energią zdarzeń i myśli, aby wszystkie te trzy systemu pozostawały ze sobą w nieustannym konflikcie.

Skłócanie ze sobą wielkich religii wydaje się być bardzo użytecznym narzędziem do kontrolowania ludzi.
Ci, którzy wmawiali religiom, że są „opium dla mas” i dążą do totalitarnej kontroli ludzkich myśli i zachowania sami dali w dziejach dowody, że o tym właśnie marzyli, ba takie właśnie efekty chcieli osiągnąć.
Poumierali i nikt już nie zajmuje się stworzonymi przez nich artefaktami.

Minął wiek wielkich antyreligii i ich koryfeuszy. 

Dziś nikt otwarcie z religią nie walczy. Wyjąwszy nawiedzone profesorzyce i inne duchowo – umysłowe straszydła. Dziś religie wypiera potwór z wiersza Zbigniewa Herberta. Wielki nieobecny dławiący upływem czasu i banalnością. 

Dziś czekamy – jak patrycjusze z wiersza Kawafisa – na barbarzyńców, którzy nie nadchodzą. Perfidne właściwości codzienności powoli wysycają się orgią konsumpcji i wydalania i zdaje się ona tak absorbująca, że pole religii kurczy się jedynie do nagłych olśnieni, lęku i rozpaczy.

Jako chrześcijanin wiem, że nie uzgodnię żadnego wspólnego widzenia ani z wyznawcą judaizmu, ani tym bardziej islamu. Jest to po prostu logicznie niemożliwe i daremne złudzenia, że kiedykolwiek to być może.

Nie znaczy to jednak, że pałam nienawiścią do muzułmanów i Żydów. Pomiędzy brakiem jednomyślności, a nienawiścią rozciąga się wszak wielkie pole życia.

Ktoś jednak na siłę stara się skłębić te trzy religie w wielki zamęt wojny i emocji.

Po co?

Odpowiedź jest bezczelnie banalna w swojej oczywistości: aby na tym zyskać!

Co zyskać?

Władzę i pieniądze.

Nadchodzi zatem pytanie najbardziej zasadnicze i bezlitosne:

Kto to jest?

Odpowiedź: Zły, Szatan, który już kiedyś pomieszał języki budowniczym Wieży Babel.

To odpowiedź prawdziwa, ale przecież Was rozczarowuje, bo nie na taką odpowiedź czekacie.

Uściślijmy zatem kwestię:

Kto służy złemu w dziele owładnięcia królestw, które Nasz Pan Jezus Chrystus widział ze wzgórza i którymi wzgardził jak nietrwałym mirażem?

Kto zatem jest narzędziem złego?

Pieniądz.

Uuuu….aleś nas pan rozczarował. Tyle napuszonych dytyrambów, aby wcisnąć nam tak wyświechtane „odkrycie”.

Toć przecie, wiemy o tym podobnie jak zgadzamy się z tym, że „A” jest pierwszą literą alfabetu.

Coś bardziej wysublimowanego panie Gadowski!

A poza tym, „pieniądz” nie odpowiada na pytanie: kto? To tylko infernalny rekwizyt. Zgoda.

Zatem, pozostaje nam rozważenie zagadnienia: kto ma tych pieniędzy najwięcej, nie wierzy w Boga Wszechmogącego i owładnął metodą zamieniania pieniędzy na realne poruszenia świata?

I tu jesteśmy blisko sedna.

Z tym Was jednak pozostawię….

Bo mam jeszcze parę spraw do załatwienia i chcę się jutro obudzić.


Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook