Jedynie prawda jest ciekawa

Kronika chińska

22.12.2011

Mantrajama Ko Mo Ro Ski w Państwie Środka – zapiski kronikarza. (i jak Przewodniczący Mao opisał sprawę całą...)

Piękną ma głowę nasz Pan Prezydent, piękną i w rzeczach najpierwszych zanurzoną, wzrokiem swym przenikliwym dostrzega to, co nam, małostkowo ku ziemi przygiętym, jeno przeczuciem jawi się ulotnym, mgnieniem i intuicją, co tylko w Jego słowach i pismach przyszłych będzie nam po wieki dane.

Kiedy On zstąpił na chińską ziemię, owa ziemia rozchyliła przed nim swe ramiona, jelenie w górach zaryczały, a ptaki cnoty wzbiły się w lot najwyższy.

Wielu wspomniało wtedy, że gdy na kitajskim padole przyszedł na świat Konfucjusz, jego narodzenie zwiastowało pojawienie się Chi Lin – Jednorożca, który w ustach trzymał tabliczkę z napisem:

Dziecko czyste jak kryształ narodzi się by zapewnić ciągłość upadającej dynastii Chou, by zostać królem bez królestwa

Kiedy więc na chińskiej ziemi zjawił się Prezydent Długonosych z Północy, w prowincji Shangzou na świat natychmiast przyszła panda z pięknym wąsem pod delikatnym noskiem. Panda niezwykła, panda nie do powtórzenia, Pan Da, Pan Da Da...

Zdarzenie owo zinterpretowano jako zapowiedź nadprzyrodzonej mądrości jaka padnie z ust dostojnego gościa w  czasie jego – na naszych oczach stającej się legendą - wizyty w Państwie Środka.

Chińscy gospodarze z rosnącym szacunkiem obserwowali zachowanie Prezydenta Komorowskiego.

W końcu Komisja Interpretatorów Wysokiej Rady Mądrości działającej przy Komitecie Centralnym Komunistycznej Partii Chin przypomniała, że Konfucjusz dokładnie przewidział rytm życia Wielkiego Męża z Polski.

Człek szlachetny nie szuka sytości w jedzeniu, nie szuka wygody w życiu, jest szybki w działaniu i roztropny w mowie(...)

Jakby na potwierdzenie konfucjańskiego proroctwa, 18 grudnia, w trzydzieści pięć lat po zamknięciu pięknych oczu Przewodniczącego Mao, Bronisław Komorowski, zapytany na chińskiej ziemi o znaczenie praw człowieka, uniósł pogodne oblicze ku nieboskłonowi i głębokim, wibrującym od ukrytego przesłania głosem, odrzekł:

- Są bardzo ważne, bardzo ważne, bardzo ważne...

Nikt nie jest jednak prorokiem we własnym kraju, w zamian za mądre przesłanie, wśród własnego narodu Prezydenta Komorowskiego skrzywdzono, kainowe języki rozbrzmiały kakofonią kłamstw plugawych, wśród jego krwi z krwi, Dziadzi z dziadzi i wnusi z wnusi, ozwały się głosy krytyki nikczemnej i małej jak pył pod stopami Wielkich Mężów.

Intelektualiści mruczeli ponoć pod nosem, że prezydent nie pamiętał o Placu Niebiańskiego Pokoju, nerkach sprzedawanych po egzekucjach na stadionach, topionych w Jangcy dziewczynkach i o rewolucji kulturalnej, a ekolodzy dorzucili do tego jeszcze zagładę wróbli w epoce Wielkiego Przewodniczącego Mao.

Im wszystkim, i wszystkim innym, ukrytym w zbożu i zadekowanym w prawackich katakumbach odpowiedzmy słowami Mao, słowami, które dekonspirują ich po wsze czasy, wytrącają w kręgu uczciwej wędrówki dusz i zamieniają w nawóz dla Ducha Nadchodzącej Epoki:

Im więcej książek ktoś przeczyta tym jest głupszy (…) Można trochę czytać – ale gdy ktoś czyta za dużo – to go niszczy, dosłownie rujnuje...

(Wypowiedź przewodniczącego Mao podczas partyjnej konferencji w Zengdou, luty 1959 roku).

Bronisław Komorowski nim przybył nad Jangcy, rozwiązał ponoć największą zagadkę Tybetańskiej Księgi Umarłych – doniesiono nawet, że gdy Dalaj Lama usłyszał, że „zgoda buduje” porzucił swoje duchowe praktyki i z pasją oddał się lekturze dzieł Przewodniczącego Mao, a gdy znalazł w nich cytat:

Wszędzie na tej ziemi zapanował nieopisany chaos – sytuacja jest doskonała... powiesił na ścianie zdjęcie Bronisława Komorowskiego orzekając, że jest ucieleśnieniem „Mantrajamy” - Drogi Mantr.

– Barldzio ważnee, Barldzio ważneee, Barldzio ważneeee – długo niosło się z jego pokoju,aż noc stopiła się w światło dnia.

Od tego momentu pono, jedynym marzeniem zresocjalizowanego Dalaj Lamy stało się stopienie w jedno z wielkimi substancjami duchowymi Przewodniczącego Mao, Wodza Słońca Kim Ir Sena i Syna Jego – Umiłowanego Wodza Kim Dżong Ila.

Przez kilka chwil na placach Północnej Korei rozbrzmiewały nadnaturalnej mądrości słowa wypowiedziane przez Umiłowanego Wodza z Polski.

– Bauuu Dzoooo, Bauuu Dzooo, Bau Dzoooo – niosło się ponoć ponad szczytami Diamentowych Gór.

W końcu doszło do rzeczy wiekopomnej najbardziej – Wódz z Polski spotkał się z Wielkim Przewodniczącym, dziedzicem myśli Przewodniczącego Mao – Hu Jintao.

Razem wspięli się na Wielki Mur,  bo jak napisał Wielki Mao:

Ten, kto nie wspiął się na Wielki Mur, nie jest mężczyzną...”(„Czerwona książeczka”).

Po spotkaniu, w czasie którego jaskółki tuliły im się do ramion a tygrysy łasiły się u ich stóp, obaj przywódcy podkreślili: „atmosferę wzajemnego zrozumienia i sympatii, oraz potwierdzili wolę dalszego umacniania braterskich stosunków wiodących do dalszego rozwoju i podtrzymywania sympatii”, zgodnie też przywołali kolejną Wielką Myśl Wielkiego Przewodniczącego:

„Ludzie i tylko ludzie są zmotywowaną siłą zmieniająca losy świata (…) Konieczna jest polityka utrzymywania ludzi w stanie głupoty...” („Czerwona książeczka”)

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook