Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kiszczak w krótkich majteczkach

26.01.2014

Jeżeli więc podobna praktyka zaczyna być uprawiana w III RP, to znak, że władze coraz mocniej obawiają się społeczeństwa i przejawiają coraz większa ochotę na kontrolowanie i inicjowanie pewnych procesów.

Niedawno spotkałem się z pewnym człowiekiem, który doskonale zna realia zawirowań personalnych w policji. Zwrócił mi uwagę na pewien, bardzo niepokojący, fakt. Właśnie trwa nasycanie formacji odpowiadających za duże śledztwa gospodarcze i gromadzenie informacji kryminalnych przez „dwuzawodowców”. Pod tym – wieloznacznym - terminem rozumiem wchodzenie na policyjne etaty aktywnych funkcjonariuszy służb specjalnych. W praktyce wygląda to tak, że policyjną robotę kontrolują ludzie powiązani z ABW i SKW. Co w tym niepokojącego?

Jeśli ktoś pamięta rzeczywistość PRL, to wie, że tzw „wrażliwe” sprawy zawsze pozostawały pod kontrolą bezpieki. W ten sposób, z wykorzystaniem tzw „kompromatów”, rekrutowano agenturę i w sposób znaczący wpływano na funkcjonowanie wielu instytucji. Czasem zwykli milicjanci gryźli z wściekłości paznokcie, gdy „wykładane” sprawy były przez bezpiekę brutalnie obcinane, bez podania powodu. Tak było m.in. ze śledztwem w sprawie nadużyć firmy „Carpatia”, które – aby było śmieszniej – wojskówka brutalnie odebrała „piątce” generała Sasina.

Jeżeli więc podobna praktyka zaczyna być uprawiana w III RP, to znak, że władze coraz mocniej obawiają się społeczeństwa i przejawiają coraz większa ochotę na kontrolowanie i inicjowanie pewnych procesów.

Oczywiście zestawienie wszechmocnego generała Czesława Kiszczaka z panem Bartłomiejem Sienkiewiczem wypada nieco komediowo dla tego drugiego, niemniej trudno nie zauważyć, że obecną Służbą Kontrwywiadu Wojskowego kieruje pułkownik Pytel, oficjalnie już zatwierdzony na tym stanowisku. Pułkownik Piotr Pytel w sposób oczywisty powiązany jest z krakowskim środowiskiem służb , które postawiło na Bartłomieja Sienkiewicza. ABW jest już dokładnie spacyfikowane przez to środowisko, Agencja Wywiadu kierowana jest przez krakowskiego generała Macieja Hunię, podobne zmiany – po cichu – przeprowadzane są w Straży Granicznej. Newralgiczne delegatury ABW już są w rękach Sienkiewiczowczyków. Teraz następuje kolonizacja wybranych struktur policyjnych.

Po co to wszystko?

Jak widać na załączonym obrazku minister Sienkiewicz ma być po prostu – z zachowaniem wszelkich historycznych wag i odniesień - Czesławem Kiszczakiem ekipy Donalda Tuska. Samo porównanie postaci jest – co powtórzę po raz wtóry – komiczne, jednak praktyka powinna zastanowić niezależnych analityków, którzy lepiej przecież od Gadowskiego znają się na „podpolnej” robocie. Skoro jednak dzwonki nie brzęczą, to korzystam z okazji i wtrącam swoje trzy grosze.

Drodzy Państwo zestawcie sobie ten mechanizm z dziwaczną ustawą o możliwości interwencji w Polsce obcych formacji mundurowych i kontekst stanie się mocno niepokojący.

Władza zamierza trzymać się na - wyścielonych atłasem haków na opozycję, a więc całkiem wygodnych - bagnetach służb… i to bez różnicy swoich, czy obcych.

Kontekst międzynarodowy tężeje, na Ukrainie trwa ostra ruchawka, tymczasem resortowe (a wiec dominujące) media po raz kolejny odgrzewają potrawkę z więzień CIA w Polsce, a peerelowski agent, lansowany na Stirlitza i Bonda w jednej osobie – Aleksander Makowski, oskarża Antoniego Macierewicza o działalność szkodliwą dla Polski i niedwuznacznie sugeruje, ze może on być agentem obcych Polsce sił. Prezydent Komorowski z zadumą opowiada o tym, że „podsycanie smoleńskiego kotła” służy Rosji…

O co chodzi? Ano im więcej szumu, tym ciszej przechodzą realne działania, które otwarcie już zmierzają do złapania rodaków za twarz i kieszeń.

Oczywiście trudno wyobrazić sobie dziś zmiany na politycznej scenie, które nie będą – w jakiś sposób – autoryzowane przez Moskwę i Berlin.

Tu zatem dodam najbardziej spiskowy kontekst – a może chodzi też o wysłanie sygnału: my tu nad wszystkim parteigenosse i tawariszczi panujemy, no ale tylko z nami nad Wisłą będzie panować będzie „stille nacht” i „tiszina” . Z innymi nie ma potrzeby nawet paktować, bo to bisurmany i awanturnicy, którzy zaburzą spokojny, środkowoeuropejski, sen.

Jak widać gra jest mocno pokomplikowana, ale warto czasem oderwać się od pasjonującej rozgrywki w „dupniaka” i - choć przez chwilę - popatrzyć na beznamiętne ruchy na szachownicy.

Wszystko bowiem ma swój kontekst i historię…bez dobrej analizy polityczne mędrkowanie staje się jedynie satyrą w krótkich majteczkach.

Witold Gadowski  

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook