Jedynie prawda jest ciekawa

Hajda na Stefanka!

16.06.2013

Zarys scenariusza dramatycznego.

Osoby:

Rudy Lis (nie ten, co myślicie)

Starszy Sraczowy (ten, co wiecie)

Minister Szaliczek(ten, co wszyscy myślą, ze zna języki, a on – na przekór – nie zna)

Kizi Mizi (ani chłop, ani baba, ale jednak mówi je i kradnie)

Dziewczynka z zapałami (czasem ogolona, a czasem nie, ale jednak profesor)

Szewczyk Stefanek (głupi bo uczciwy, ale pracowity)

Miejsce akcji – zamek …niezbyt czysty, mało błyskawiczny, ale zawsze.

Czas akcji – raczej teraz, ale chyba w ogóle.


Scena 1

Komnata przyjęć ranek.

Rudy Lis – Sraczuś, słyszałem, że Szewczyk Stefanek znów się odkuł na tych buciskach i teraz zaczyna finansować „Cech Rzetelnych”. Jak tak dalej pójdzie, to znowu ogłoszą naszym poddanym o tym  jak zwinąłem zastawę Królowej Anieli i jak mnie potem do kąta stawiała. Chcesz, żeby gówniarze mi się na ulicach przyglądali.

Starszy Sraczowy – Przecież wasza eminencja nie chodzi po ulicach, tylko lata samożłopem do domu, nad morze.

Rudy Lis – ale zawsze mogę wyjść i co wtedy?!

Starszy Sraczowy – po co?  przecież tam śmierdzi ludźmi.

Rudy Lis – nie mędruj, tylko wołaj mi tu zaraz Kizi Mizi, Dziewczynę z Zapałami i Ministra Szaliczka.

Starszy Sraczowy– się robi.

Rudy Lis – tylko szybko…i nie pod siebie.


Scena 2

Taras zamkowy, południe, słońce nie świeci, siąpi mżawka.

Rudy Lis – co zatem proponujecie zrobić z tym Szewcem niemiłym?

KiziMizi– ja to bym wyhodowało takiego małego mikroba i mu wpuściło, no tam, wiecie gdzie….hihi

Dziewczyna z zapałami (z emfazą) – Kizi osiągnęło już tak wysoki etap rozwoju, że my wszyscy, zacofani, monopłciowi, nie jesteśmy w stanie podążyć za wyzwolonym przesłaniem jego wielkiego umysłu, który wyzuł się z okowów wrednej cywilizacji.

Minister Szaliczek krzywi się jakby bolała go górna jedynka.

Rudy Lis – do diabła!

KiziMizi (wtrąca się i zerka zalotnie) – taaaaaak…

Rudy Lis (marszczy brwi) – cisza! Musze znaleźć sposób na Szewca.

Wszyscy rozglądają się bezradnie wokoło.

Minister Szaliczek – Puścimy go z torbami!

KiziMizi – No to je sprzeda i znów będzie miał pieniążki noooo…

Rudy Lis – Szalik mów, nie słuchaj!

Minister Szaliczek – Jego ekscelencja wyda edykt o zwiększonej sprawozdawczości. Zarekwirujemy Szewcowi dokumenty i udowodnimy, że przybijał do butów niewłaściwe gwoździe i tym samym naraził naszych poddanych na duże niebezpieczeństwo. Jednocześnie założymy Kizi Mizi nowoczesny salon szewski i rozgłosimy , że to jedyny uczciwy salon, który przybija właściwe gwoździe.

KiziMizi – Bossszze, fuuuuj, ja nie butuje niczego.

Rudy Lis–Dziewczyno przekonaj to, bo jak mnie cholera weźmie, to jej każe przyszyć, to co niedawno odcięło!

Dziewczyna z Zapałami (łagodnie) – spokojnie Kizi, dla sprawy trzeba, aby ten szowinista Szewc więcej nam ludzi nie buntował. Trzeba słoneczny promyku przyszłości, trzeba.

KiziMizi – on mnie chce przyszyć….niedobra samca

Dziewczyna z Zapałami – wybacz, nie pohamował testosteronu, terapia hormonalna jeszcze nie przyniosła mu ulgi.

KiziMizi – nooooo, ja cierpię… w postaci nijakiej.

Dziewczyna z Zapałami – jak najwyższa tolerancja…

Rudy Lis (obcesowo) – Będzie coś z tego czy nie?!

Minister Szaliczek – Są pewne problemy natury praktycznej, ale to już rozwiążemy na naradzie roboczej, którą waszej emanencji nie będziemy już głowy zajmować.


Scena 3

Królewska alkowa. Rudy Lis zmęczony wypija czwarte wino z okolic Sewastopola i nerwowo kapkuje dużą, skórzana piłką. Minister Szaliczek przedstawia mu pierwszy raport z przebiegu akcji tępienia Szewczyka Stefanka.

Rudy Lis – Męczy mnie ten ciężar nieznośny.

Minister Szaliczek – złe piłki przynieśli, czy winko za bardzo klei się do podniebienia, a może wiaterki?

Rudy Lis – ten ciężar władzy mnie męczy, ta odpowiedzialność za lud.

Minister Szaliczek – po gruntownej kontroli. Dosłownie gruntownej, bo niektóre dokumenty musieliśmy wygrzebać z gruntu.

Rudy Lis myli się w pdbijaniu piłki i złośliwie – jak kury?

Minister Szaliczek (udaje, że nie usłyszał) – możemy ogłosić, ze gwoździe były przyczyna wielu chorób stóp.

Rudy Lis – a były?

Minister Szaliczek – no tak wprost to nie, ale przecież jak się nosi buty, to zawsze można jakiejś grzybiczki dostać, albo przynajmniej otarcia nagniotków, nie mówiąc już o tym jak cierpią ci co maja haluksy.

Rudy Lis (przestaje podbijać piłkę i entuzjastycznie) – O właśnie! Ogłośmy, że Stefanek powodował haluksy!


Scena 4

Ulice grodu, ranek następnego dnia

Na murach wiszą dziesiątki obwieszczeń z podobizna Szewca Stefanka i napisem: „ten człowiek powoduje haluksy”.

Konni heroldzi rozjechali się w najdalsze zakątki grodu, aby obwieścić jak wielkie przewiny popełnił Szewczyk Stefanek i że z jego warsztatu nie należy korzystać.

Lud od rana odmienia słowo „haluksy” przez wszystkie deklinacje, przypadki i intonacje.

Całe miasto huczy od plotek i złowrogich informacji,  roznoszonych przez sowicie opłaconych plotkarzy.


Scena 5

Alkowa zamku, wieczór następnego dnia.

Rudy Lis – Gówno zdziałaliście, szlag mnie trafia! Ilu klientów stracił Szewczyk Stefanek?

Minister Szaliczek (rzeczowo) – czterech.

Rudy Lis – znów gówno prawda. Jeden umarł, drugiemu powóz obciął stopy, następny zwariował i lata na bosaka, a ten ostatni kradł staniki na jarmarku i teraz siedzi u nas w pierdlu i nie potrzebuje ciżem. Tyle zachodu i nic z tego.

Minister Szaliczek – zadanie było trudne, Stefanek robi dobre buty.

Rudy Lis – a czyje teraz buty masz, cholera, na swoich girach?

Minister Szaliczek czerwieni się i spuszcza głowę.

KiziMizi– a ja nieobute, słodkie stworzenie.

Rudy Lis (mruczy do siebie) – stworzenie, gira jak mały Cygan, noc jak hamulec od karuzeli.

Dziewczyna z Zapałami – musimy mocniej pracować nad nadbudową

Rudy Lis – chyba tego cholernego ganka gdzie kocisz się z tymi swoimi babonami i homosiami.

Dziewczyna z Zapalami – i nad Waszą Równencją też musimy, jak słyszę, jeszcze popracować.

Rudy Lis – a tymczasem Szewc Stefanek z tymi swoimi z „Cechu rzetelnych” całkowicie nas rozszyfruje i popędzi na cztery wiatry.

KiziMizi – ach wiatry, rozpuszczone na cztery wiatry, we włoskach.

Rudy Lis do Ministra Szaliczka – otwórz okno, znów nażarło się chyba kapusty.

Kurtyna zapada.


Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook