Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gmyz do psychuszki!

04.11.2012

W śledztwie smoleńskim od początku nie obowiązuje klasyczna logika.

W momencie, gdy rozsądni ludzie mają wątpliwości, natychmiast wylewa się na nich wanna dezinformacyjnego błota.

Początek śledztwa – prokuratura, a prori, eliminuje wątek  zamachu z kręgu swoich poszukiwań. Pewien oficer policyjnej dochodzeniówki wyjaśniał mi wtedy, że jeśli śledczy eliminują jakiś watek bez badania, to oznacza to tylko tyle, że któryś z nich jest w sprawę umaczany.

Tak bywa przy śledztwie dotyczącym zabójstwa męża siekierą, gdy okazuje się, ze kochankiem żony nieszczęsnego denata był... prokurator.

W sprawie Smoleńska ta – żelazna wydawałoby się – azjatycka zasada, znana choćby ze wstrząsającego rosyjskiego filmu „Ładnek 200”,  obowiązuje ze wszystkimi klinicznymi przejawami.

Brnijmy zatem dalej. Po wielu miesiącach od smoleńskiej katastrofy pojawiają się informacje, że zarówno w ciałach ofiar katastrofy, na strzępach ich odzienia jak i w niektórych częściach wraku mogły znajdować się ślady materiałów wybuchowych.

Zanim jeszcze główna maszyna propagandy przygotuje lawinę dezinformacji w tej sprawie, już odzywają się głosy, że owszem trotyl jest prawdopodobny bo...w okolicach Smoleńska, w czasie drugiej wojny światowej, toczyły się ciężkie walki i okolica wprost przesiąkła trotylem, co bardziej nerwowi dorzucali nawet zdarzenia z epoki wojen napoleońskich. Znane twarze, bez cienia wstydu, powtarzają te rewelacje na ekranach telewizorów.

Potem jednak rusza  już właściwa machina zakulisowych nacisków i ekranowych montaży i pierwsi zagończycy mogą zdziebko odsapnąć.

Naczelny „Rzeczpospolitej” dementuje, ale troszkę, wycofuje się, ale nie do końca. Czyzby za słabo przyciśnięty?

 Autor artykułu, zdziwiony enuncjacjami swojego naczelnego, potwierdza swoje ustalenia. Tymczasem na pokład wychodzą wszystkie ręce, nawet te przebite już osinowym kołkiem jawnej kompromitacji – pan Hypki deklamuje swoje, pan Osiecki wykpiwa...nadciaga z odsieczą pani Paradowska, pan Żakowski, państwo ABCD – chciałoby się rzec wszystkie aktywa aktywne.

Co jednak z tej powodzi mitów, kłamstw, absurdalnego rezonowania i zwyczajnego łgania wynika?

Nic! Nikt nie podważył możliwości wykrycia materiałów wybuchowych w prezydenckim samolocie.

Przysłowiowa bomba zawisła jednak nawet nad głową premiera i spieszącego mu z pełnym sołtysowskiej logiki, przemówieniem prezydenta RP.

Panowie są zafrasowani, skrzywdzeni, poniżeni – drodzy rodacy ujmijcie się za swoimi chłopcami, których niszczy brutalna siła, brutalna machina nienawiści.

Mniejsza z tym, ze owa „machina nienawiści” to raptem kilka emocjonalnych słów Jarosława Kaczyńskiego, smutek kilku wdów i wdowców oraz stoicki spokój Antoniego Macierewicza. Powiedziane było: brutalna siła, to brutalna siła.

Narodzie ujmij się swoimi skrzywdzonymi przywódcami. I w tym momencie zdradliwy zdrowy rozsądek podpowiada kolejne wątpliwości  – nikt nie zada sobie pytania, że skoro lamentują przywódcy, to znaczy, że bardzo źle z ich panowaniem nad państwem. Przywódcy nie są od lamentowania przed swoim narodem. Przywódcy – logicznie – dysponują aparatem państwa, policjami obupłciowymi, mediami – to ma być ta garstka niewinnie skrzywdzonych?!

Machina państwa, bezwzględnie wykorzystywana przez ludzi, którzy powoli staja się sędziami we własnej sprawie, ruszyła przeciwko „brutalnym atakom” ze strony wdów i sierot.

Państwo Tuska już nie tylko, że walczy ze skrytobójczymi blogerami i starymi pisarzami, państwo Tuska przystąpiło do ofensywy przeciwko zmarłym oraz wdowom i sierotom.

Zmarli – bezczelnie i bezpodstawnie – prowokują pytania: skąd wzięły się samolotowe nity w ich ciałach? Skąd ślady materiałów wybuchowych na ich doczesnych szczątkach?

Jak wreszcie mogą trafić do własnych grobów, skoro państwo potraktowało ich ciała podobnie jak enkawudziści kopiący masowe groby w Katyniu, Charkowie i Miednoje.

Trwa więc festiwal zohydzania Smoleńska, odstręczania szarych zjadaczy TVN – u od tej tematyki, warunkowania ich – wbudowuje się w ich podświadomość stwierdzenie, ze dochodzeniem do prawdy o katastrofie smoleńskiej mogą zajmować się jedynie nienawistnicy, wariaci i wrogowie państwa, a na pewno ludu.

Czy ktoś jednak wykluczył hipotezę zamachu?

Czy ktoś przedstawił niezbite dowody mówiące o charakterze smoleńskiej katastrofy?

Czy ktoś wreszcie podważył tezę o obecności śladów materiałów wybuchowych na pokładzie rozbitej maszyny?

Nie – bo nie w tym przecież tkwi sedno sprawy. Tu nikt nawet nie udaje, że prowadzi śledztwo. To zostało już dawno zakończone przez rosyjska komisję pod wodzą generalissy Anodiny i przy duchowej asyście szusującego w Dolomitach premiera Polski.

Ta sprawa jest definitywnie zakończona!

Jeśli ktokolwiek śmie ją przypominać, śmie zadawać logiczne pytania – to takiego dewianta natychmiast trzeba zamknąć do psychuszki, wywalić z wszelkich możliwych mediów i zamilczeć, zatupać na śmierć.

Oto na naszych oczach rodzi się kolejna praktyka rodem ze Związku Sowieckiego – tam rozpoznawano Schizofrenię Antysystemową Bezobjawową, a tu, nad Wisłą już zaczęto orzekać Psychozę Smoleńską w postaci: Schizofrenii Smoleńskiej Bezobjawowej, Depresji Wdowiej, Żałobnictwa Patologicznego lub, w najlżejszym przypadku Zespołu Urojeniowego Opartego Na Faktach i Logice – typowej aberracji umysłu polegającej na obecności we wnioskowaniu pierwiastków zdrowego rozsądku.

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook