Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gej w koloratce

03.10.2015

Wobec dwóch cech jestem nietolerancyjny. Dwie cechy ludzkiej natury budzą we mnie sprzeciw, wobec tych dwóch cech nie potrafię być obojętny: Bezczelna głupota i chamstwo. Te dwie cechy odbierają radość z kontaktu z drugim człowiekiem.

Pewnie czujecie, że zbieram się do czegoś ostrego, nieprzyjemnego i stąd tak długi – belfersko moralizujący – rozbieg. No tak...nie mogę obojętnie oglądać występu tego księdza...Już jakoś zżyłem się z wiejskim wielkomiejskim stylem księdza Sowy, jakoś zapomniałem innych celebrysiów w koloratkach takich jak pupil Jolanty Kwaśniewskiej ksiądz Arkadiusz Nowak, wytarłem z pamięci – jak niemiłą plamę – pamięć o księdzu profesorze Obirku, który w międzyczasie zrzucił sutannę i jął publikować jakieś antyboskie dyrdymały.

 

Zostawiłem za plecami harlequinowe cierpienia księdza Lemańskiego. Zasłonę dobrotliwości spuściłem nawet na lekko niekontaktującego się z rozumiem jezuitę Mądela. Ot w każdej większej zbiorowości znajdą się i wybryki natury i wybrykanci.

 

Spoglądając jednak na księży wiem jedno: jeśli zauważycie, że jakiś ksiądz zaczyna biegać za kamerą, że ustawia się tak aby oko kamery nie mogło go przeoczyć, to wiedzcie, że już coś złego zaczęło się jego duszy dziać. Toczy ją robak pychy, robak narcyzmu. Ksiądz to ważna rola społeczna, z jego natury powinna promieniować aura, która nam wszystkim ułatwia życie, pomaga wyrwać się z zagubienia.

 

Tymczasem ksiądz paw, ksiądz wypierścieniony medialnymi sławami, to żywe zaprzeczenie służby, zaprzeczenie wyrzeczenia się siebie w imię pracy nad czymś niepomiernie ważniejszym.

Ksiądz to ciągle brzmi dumnie, brzmi jednak także bardzo zobowiązująco.

 

Zwykły Gadowski miewa różne wpadki, różne okresy, księdzu to jednak po prostu nie przystoi.

Nie chciałbym nikogo zbyt surowo oceniać, bo też i prawa ku temu żadnego nie mam....No dobra napisze wprost! To co odpalił ostatnio ksiądz Krzysztof Charamsa, to kompletne horrendum.

 

Nie dość, że ogłosił swoje niezbyt naturalne ciągoty erotyczne, to jeszcze zrobił z siebie kompletnego błazna. Zrobił to  po chamsku właśnie i z bezdenna głupotą, z dumą jaka towarzyszy ludziom kompletnie przez coś oślepionym. Gdyby jakiś zwykły pan Krzysio robił sobie coming out z kochankiem po prostu wzruszyłbym ramionami.

 

Tu jednak mamy do czynienia z księdzem, który pokazuje że nawet w kościele, nawet w mateczniku naszych wartości, możemy zostać brutalnie i chamsko zaatakowani. Ten człowiek użył swojej kapłańskiej funkcji i kapłańskiego stroju po to, aby urządzić medialny cyrk. Gdyby w ten sposób potraktował islam prawdopodobnie byłby już lżejszy o głowę.

 

Pan Charamsa natychmiast stał się pupilkiem „Tygodnika Powszechnego” i „GW”, obie gazety – po raz kolejny wykazują – że  tyle mają wspólnego z katolicyzmem, co klub bunga bunga z filharmonią.

Pan Charamsa zbłaźnił się i ośmieszył, gdyby czynił to jedynie na własny rachunek guzik by mnie to obchodziło, wszak w polskim życiu publicznym pełno jest błaznów pokroju pana Palikota.

 

Pan Charamsa jednak wślizgnął się do kościoła i przez osiemnaście lat był kapłanem. Publicznie stwierdził, że jest dumny ze swoich grzechów, uczynił to w stroju katolickiego księdza. A więc już nie wystarczy, że wykształciła się nam klasa księży celebrytów, którzy gotowi są palnąć każde głupstwo byleby media ich cytowały i pokazywały, teraz potrzeba księdza – geja.

 

Gej duchowny chce walczyć o prawa swoich współbraci gejów w sutannach. Tak jakby związki seksualne księży były czymś zupełnie normalnym i przyjętym w naszej rzeczywistości.

W twarzy tego człowieka jest coś niesamowicie niepokojącego, jest w niej jakiś głęboki lęk i  niepokój. Jego uśmiech nie niesie radości, jego troska wydaje się być faryzejska na wskroś. Czy nikt wcześniej nie widział co dzieje się z tym człowiekiem? Gdzie byli jego przełożeni i koledzy?

 

Nie chcę wierzyć w to, że postawa Krzysztofa Charamsy nie była wcześniej widoczna. Ktoś tolerował takiego księdza, ba - ktoś  torował mu drogę do awansów! Być może dobrze się stało, że taki pan Charamsa wystąpił publicznie...może właśnie zabrzmiał dzwonek ostrzegawczy w wielu kuriach i seminariach.

 

My Polacy kochamy naszą religię, jesteśmy gotowi jej bronić, ale jak tu bronić, gdy najbardziej perfidny atak wychodzi ze środka kościoła. Ten ksiądz oczywiście może się nawrócić i wiernie dalej służyć, ale czy „Tygodnik Powszechny i „GW” mu na to pozwolą?

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook