Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Felieton krakowski - bez celu

07.12.2015

Tak se czasem siedzę "Pod Gruszką" z Wieśkiem Wójcikiem - aktorem boskim, bo jak to mawiał Stefan Kisielewski, tylko Pan Bóg wie co mu do głowy przyjdzie.

Wiesiek jest aktorem doskonałym, a więc i groszem nie śmierdzi i angażów lukratywnych mu nie oferują.

Kiedyś szpetnie go potraktowałem, bo opisałem jeden z jego barwnych wyczynów - nie powiem już jaki, bo - po pierwsze - przestał pić, a - po drugie -  bo postanowiłem już Wieśka nie traktować prozą.

No więc siedzę sobie z Wieśkiem, a on naraz spogląda na zegarek i mówi: - Patrz jest czwarta cztery.
Zaciekawiony spoglądam na niego.

- No czwarta cztery i pełno tu wszystkich. Tam siedzi Ludwik Jerzy Kern, tam Kwiatkowski, trochę dalej Kawalec, w kącie Olgierd Jędrzejczyk Barwne komuchy:  Miecugow, Cyganik, Urbańczyk...

No rzeczywiście w pustej "Gruszce" wciąż słychać gwar tamtych rozmów.

Nastroiłem się więc i pytam Wieśka.

- Co sądzisz o konflikcie o Trybunał Konstytucyjny?

- Nic nie sądzę - odparł z rozbrajającą szczerością.

- Bo wiesz ja nic nie sądzę o tych głąbach, którzy ujadają się w Warszawie o kość.

- Zobacz - ciągnie dalej.

- Polak zwykły ma jakieś marzenia, do czegoś dąży i w krzywej dupie ma czy ten Trybunał będzie istniał, czy też pogonią go na cztery wiatry.

- A o te Trybunały to tylko żre się nienawistny Żmudzin, co ma krew trującą, z jakimś białoruskim chłopem spod Mińska, który ma czarne podniebienie i udaje Polaka. - wyrokuje niepodważalnie.

Wyjrzałem za okno oczami Wieśka. Trochę tam się działo jak w najpiękniejszym serialu "Z biegiem lat, z biegiem dni" (gdzie Wiesiek niepowtarzalnie grał młodopolskiego górala - poetę), ale poza tym wszystko było takie jak zawsze. 

Ludzi nie obeszło na milimetr ujadanie warszawskich sralonów.

Jak to dobrze obijać się po Krakowie, siedzieć nad herbatą i nie mieć grosza przy duszy.

Przyjdzie Kajetan, opowie mądrą przypowiastkę filozoficzną, przywieje prawosławnego Żyda Marcina i na kilka godzin powaśni wszystkich o sprawy sprzed dwóch tysięcy lat.

Życie - po kunderowsku - jest gdzie indziej. 

Spocona pogoń za władzą i pieniędzmi rozpala warsiawkę i okolice, ale przecież tyle jest urody w nas, tyle nieprzetrawionego sensu w tym co mówią ludzie.

Bo ludzie nie sa głupi, ludzie - to miano tych którzy myślą po swojemu - wiedzą jak skończą się różne afery.

Jakże żałośnie wyglądają dziś wracający ze stolycy polytycy. Jak zmokłe kury, nagle los im osmalił pióra.

Chciałem napisać o tym co się dzieje w Warszawie, ale Wiesiek mi nie pozwolił. Wie co robi, wszak grał kiedyś sekretorza w "Człowieku z marmuru". 

W "Gruszce" felietony nigdy nie wiadomo jaką znajdą puentę.

Najlepszą puentą są tu młodzi dziennikarze, którzy na razie - nieśmiało - przysłuchują się rozmowom starszych.

Pamiętam jak sam wlazłem tu wiele lat temu i nabożnie słuchałem Kerna i jego kolegów, gdy grali w karty.

Czwarta cztery ...za pięćdziesiąt lat też będzie.

Sale nagle zaludniają zatwardziali ateiści - walczą z Panem Bogiem i opróżniają "gruszkowy" barek.

Nasi podrwiwają. Lewaki od Irka Grina częstują czerwonymi malborasami prawaków.

Krakowskie gadanie - wielkie projekty, które nigdy nie zostaną zrealizowane, ale jakże pięknie snują się po wiekowych ścianach.

- Weźże przestań myśleć o tych warszawskich pierdołach, zobacz jaka jesień się w kości wlewa. - gdera Wiesiek.

- Komitety na kilometr zalatują łojem, zostaw to bo dostaniesz niestrawności i trza będzie Koniecznie Opowiadać o Durniach, a tu jeszcze tyle życia przed nami. - chichocze. No grał tego sekretarza przecież

Czwarta cztery, "Gruszka". Za cholerę nie potrafię mądrze skończyć felietonu.

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook