Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Facebook atakuje

12.09.2016

Nie przypuszczałem, że u schyłku tego lata przyjdzie mi toczyć zupełnie abstrakcyjny bój. Najpierw jednak fakty:

W zeszłym tygodniu opublikowałem komentarz tygodnia (http://gadowskiwitold.pl/komentarz-tygodnia-bunt-o%C5%9Bmiorniczek-czyli-co-komu-w-polsce-wolno), w którym jedynie zasugerowałem, że jesteśmy masowo podglądani, podsłuchiwani i analizowani. 

W komentarzu podałem także informację, że korporacje Google i Facebook niezbyt kwapią się do współpracy z polskimi służbami specjalnymi bo – zapewne – wolą gromadzić ogromne ilości informacji dotyczących naszej prywatności jedynie dla siebie i...swoich mocodawców.

Zasugerowałem jedynie, że kiedyś opowiem jak przebiega powszechny dziś proceder inwigilacji i profilowania, a także przy użyciu jakich narzędzi stało się to bajecznie proste.

To już nie tylko monitoring publiczny i tradycyjne techniki służb, ale – może nawet przede wszystkim – portale społecznościowe, gdzie wielu z nas z pełnym zaufaniem i beztroską ujawnia bardzo wiele faktów dotyczących własnej rodziny, zwyczajów i upodobań.

Ledwie mój komentarz został podany do publicznej wiadomości i już portal Facebook zablokował moje konto, zażądał zeskanowania moich dokumentów osobistych i przesłania tych skanów do centrali. Jednym słowem Facebook zażądał potwierdzenia, że ja to ja! Tak jakby konto Witold Gadowski ze stosownymi zdjęciami mojej facjaty, to było niewiarygodnie mało.

Tak oto stanąłem przed sytuacją, że anonimowy „administrator” zadecydował, że nie jestem Gadowskim, bo przecież Gadowski pewnie nie wypowiadałby krytycznych uwag pod adresem tej szacownej i rozpleniającej się jak magma korporacji.

Oczywiście mogę zeskanować swój dowód osobisty, ale wtedy anonimowy „admin” zażąda pewnie numeru mojej polisy ubezpieczeniowej i dostępu do konta bankowego, bo inaczej konto na portalu społecznościowym, gdzie rozmawiają ze mną tysiące czytelników i słuchaczy, nadal będzie karnie zablokowane.

A może będę musiał napisać oficjalny list z hołdami dla Facebooka i przeprosić anonimowych ludzików za prawdziwe uwagi pod ich adresem. Ta oto jakiś bezpieczny nikt usiłuje sterować opinią publiczną.

A może powinienem napisać w tej sprawie list otwarty do Marka Zuckerberga? Tak jakby miał on wpływ na działanie stworzonego ponoć przez siebie golema.
Oczywiście możecie Państwo uśmiechać się, że oto robię z igły widły i wszczynam rwetest z nic nieznaczącej sprawie. Bo przecież posiadanie konta na fb nie jest ani żadnym prawem obywatelskim, ani też koniecznością, ba miliony ludzi obywa się doskonale bez tego „dobrodziejstwa”.

Warto jednak zastanowić się przy tej okazji nad tym, czy nowe środki masowej komunikacji istotnie wnoszą w nasze życie powiew wolności i swobody?

Jeśli bowiem stanowią już dziś narzędzia do jeszcze większej indoktrynacji niż standardowe środki dotychczasowej propagandy, to hmmm.. leziemy do tej pułapki jak owady w paszczę mrówkolwa, lub do mięsożernego kwiatu drapieżnej rośliny.

Już dziś widać, że nasz świat gwałtownie się zmienia i zachodzą w nim zjawiska, o których ustawodawcy nawet sobie jeszcze nie śnili.

Kto dziś bowiem jest w stanie ochronić nasze interesy wobec ponadnarodowych korporacji, które – bez żadnej kontroli – gromadzą o nas wszelkie dostępne informacje? Potraktowałem zatem swój przypadek jako mało może istotny casus, który zwiastuje jednak nadejście czegoś co nawet poczciwy Orwell nie był nawet w stanie sobie przyśnić.

Z FB postaram się oczywiście powojować, bo już nieraz widziałem selektywną wrażliwość jego anonimowych służbistów. Na FB papieża można sobie dowolnie lżyć, ale spróbujcie napisać niemiłą uwagę wobec homolobby, to zobaczycie gdzie na FB raki zimują! Obserwujcie zatem anonimowych adminów, niech nie maja już tego błogiego poczucia anonimowości.

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook