Jedynie prawda jest ciekawa

Epoka tryumfującego kapusia

29.04.2015

W „Cafe Migre” spędzałem wieczory, paliliśmy szisze, plotkowaliśmy z miejscowymi, graliśmy w domino. Po jakimś czasie miejscowi nabrali do nas rozpędu i rozmowy toczyły się takie jak wszędzie – o życiu.

Wszyscy odradzali nam kontakty z wylewnym właścicielem rożna nieopodal. - Kapuś – mruczeli konfidencjonalnie. Rzeczywiście ludzie omijali go szerokim łukiem i rzadko kto nabierał się na jego oblezioną przez muchy baraninę. Poklepywał przechodniów po plecach i każdego obdarzał szerokim usmiechem okraszonym tubalnie wypowiadanym: „my friend!”.
W myślach nazywałem go Saddamem, bo miał w twarzy coś podobnego do byłego imperatora Iraku, jednocześnie było w tej twarzy jednak coś takiego niepokojącego, obrzydliwego, usłużna grzeczność doprawiona żmijowato przyczajonym w oczach zamysłem. To było spojrzenie tchórzliwego kapusia po prostu.... 
Tydzień po naszym wyjeździe z Erbilu, w chrześcijańskiej dzielnicy miasta -  Ankawa, niedaleko hotelu w ktorym przemieszkiwaliśmy, wybuchła bomba. 
Ktoś umieścił ją w samochodzie. Samochodem podjechał piętnastolatek, odszedł kilkadziesiąt metrów i pilotem spowodował wybuch. Byli zabici i ranni. 

Kilka dni po tym zdarzeniu, w internecie, przyjrzałem się twarzy Araba, który przygotował ten zamach.  Szeroka, nalana gęba i ten wredny, niebezpieczny – usłużnie, sadystyczny – odcień spojrzenia. 

Zacząłem zastanawiać się co trzeba mieć w duszy, aby zabijać niewinnych ludzi i wysyłać do takiej roboty dzieciaka?

Trzeba być cholernym tchórzem i mocno nienawidzić bliźnich za swą wewnętrzą garbatość, karłowatość....za swój ścierwojadzi los.
Tak pogrążony w myślach doszedłem na ulicę Jagiellońską w Krakowie, gdzie mieści się „Księgarnia Gazety Polskiej”, której witryna ozdobiona jest faktami opisującymi prawdziwy dorobek prezydentury Bronisława Komorowskiego. 
Właśnie przylazło dwóch  grubych pewniaków o wyglądzie starych ubeków. Robią awanturę, nakazują ściągać z witryny informacje o Komorowskim. 

Jeden okazuje się być teraz prezesem Izby Rzemieślniczej w Krakowie i działaczem PO, drugi to stary cwaniak, co to niejedno niemiłe na już za kołnierzem. Teraz stanowią elitę Krakowa.  

Ten z PO ma nalaną twarz notorycznego tchórza, który dźga zza węgła. No i to spojrzenie usłużne, z zaczajonym nożem, który wbije jak ktoś odwróci się plecami. 

Zaraz, zaraz przecież ja tą buziunię już znam. 
Pokazywał mi go kiedyś emigrant Bogdan Charyton, który teraz żyje na wygnaniu w Reykjaviku.
Bogdan opowiedział mi historię, po której już nigdy nie widziałem w tym typku z Izby Rzemieślniczej nawet centymetra godnego szacunku.

Komunistyczna cela na Rakowieckiej w Warszawie, mówi ci to coś złotniku?

Nie pamiętasz już swojego bohaterstwa, trzeba ci je przypomnieć!

 Hmmm...to tak podnoszą już głowy, przesiedzieli pod pierzyną ostatnie lata, a teraz dawaj panoszyć się, rządzić, wciskać swoje tyłki na pierwsze ławki. 
Toż to nawet nie komuchy. To śmierdzące kapusie systemu. Znów siedzą w siodłach, znów u władzy, znów ścierwią się na wszystkim co im wpadnie w ręce.
Tego z Izby Rzemieślniczej to opiszę szerzej, aby Platforma Obywatelska dokładnie mogla pławić się w dokonaniach członka swojego krakowskiego zarządu. 
Tu jednak chcą zrobić krzywdę skromnej księgarni. Zrobią, eksmitują ją na bruk....
Mimowolnie zaciskam pięści – nie mogę jednak przejśc do porządku nad epoką, w której tryumfują kapusie, śmierdzące tchórzostwem ścierwojady.

Nie pociesza mnie nawet fakt, że kapuś, pod każdą szerokością geograficzną ma swoja hańbę wytatuowaną w oczach.

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook