Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Emo

12.10.2016

Przyznam się, że polubiłem pewnego dyktatora.

Przyznam się, że polubiłem pewnego dyktatora.

Jego podobizny górują nad całym Duszanbe, jest chyba jedyną pop gwiazdą w całym Tadżykistanie.

Wszędzie widać jego, starannie wyretuszowane zdjęcia: z dziećmi, wśród łanów pszenicy, w górach i wśród kwiatów.

Emomali Rahmon - kiedyś Rahmanow - pieszczotliwie nazwany przeze mnie Emo, jest wszędzie, dogląda wszystkiego, jego cytaty - złotymi zgłoskami - wyryte są na każdym piętrze gigantycznej biblioteki publicznej w Duszanbe.

Emo jest ojcem wszystkich Tadżyków, a naród to starożytny, rozfilozofowany i skory do głębszej refleksji.

Emo stoi na czele państwa, w którym - w jedno - stopiły się wpływy sowieckie (sowieci wpadli do Tadżykistanu w czasie rewolucji i natychmiast, jak za pomocą magicznego wehikułu czasu, przenieśli Tadżyków z epoki feudalnej do czasów nowoczesnej budowy najlepszego z ustrojów), odradzający się islam, wiatr od strony Kitaja i potężne wpływy imperium perskiego, z którym zresztą Tadżycy są mocno skoligaceni.

Emo - były działacz komunistycznej KPZR, dwadzieścia pięć lat temu zagarnął władzę w Tadżykistanie. Było to w epoce, gdy leżała ona dosłownie na ulicy - precyzyjnie, to spoczywała na ścieżkach i górskich przełęczach Pamiru.

Emo nie bal się wziąć władzy w swoje ręce, ukatrupił większość komendantów, którzy prowadzili - w latach dziewięćdziesiatych - beznadziejną wojnę domową, nakazał zgolić brody, i - jak mawia mój znajomy intelektualista z Duszanbe, Faridun - prosta sdiełal mir. Zaprowadził w Tadżykistanie pokój.

Jest oczywiście dyktatorem, korzysta z cichego wsparcia Moskwy, ale nie pozwolił na to, aby Tadżykistan stal się drugim Afganistanem (wlaściwie do samej granicy talibowie nie mają tu zbyt wiele do powiedzenia).

Emo ma swoje słabości - jedną z nich jest umiłowanie zbytków i spore przewrażliwienie na własnym punkcie.

Zbudował gigantyczny Czajchan (nominalnie pijalnię herbaty), jakiego nie uświadczysz w całej Europie - kapiący złotem i wspaniałymi dziełami tadżyckiego rękodzieła, marmury, heban, rzadkie kamienie i kruszce. Postawił budynek, który przyprawia o opadnięcie szczęki kazdego, kto - nawet przypadkowo - tam zawita.

Tadżykistan to najbiedniejszy kraj dawnego Związku Sowieckiego, ludzie nie zarabiają tu więcej niz pięćdziesiąt dolarów miesięcznie, a jednak Emo ma gest. Wygląda nawet na to, ze trapiony jest jakąś eschatologiczną gorączką i na gwałt chce pozostawić po sobie coś, co przejdzie do historii, ocali jego imię w annalach przysypywanej afgańskim tumanem historii Tadżykistanu.

Emo czasem sobie wypije i jak to w epoce mediów społecznościowych filmik z takiej okazji wpadnie na facebooka. Emo sroma się wtedy i sroży i na wszelki wypadek poleca wyłączyć w Tadżykistanie tego cholernego facebooka.

Jeden z jego ministrów zapytany o to kiedy Tadżykistan na powrót będzie mógł być także na społecznościowym portalu globalnego świata, odrzekł, że najpierw to u niego musi pojawić się ten cały Cukierberg i coś mu zaproponować, a potem to się zobaczy.

Tadżykistan kraj pijącyh muzułmanów, niesłychanej gościnności, najlepiej na świecie smakujacej wody i dyktatury, która zasługuje na komediowy film.

Gigantyczna korupcja i krystaliczna uczciwość zwykłych ludzi.

Nad wszystkim góruje Emo, człowiek o twarzy podobnej do ukraińskiego Janukowycza, takich samych manierach i garniturach, człowiek który budzi jednak pewien odcień sympatii.

Emo kłoci się z sąsiednimi dyktatorami, nie ma ropy naftowej, opiera się Chinom, próbuje zerwać się ze smyczy Putina.

Stworzył kraj, który - na tle sąsiednich dyktatur - wygląda całkiem liberalnie, jest świecki i panuje w nim specyficzny duch sprawiedliwego regulowania nierozwiązywalnych spraw.

Sprawiedliwość jest tu oczywiście jedną wielką łapówką, ale ludzie żyją w spokoju, w kiszłakach czas cofnął się o sto lat, ale jest pokój i nawet trochę energii elektrycznej produkowanej przez gigantyczną hrydroelektrownię w górach.

Czasem nasz europejski pogląd na rzeczy pasuje do świata jak but do wielbłąda. I tak wlasnie jest w Tadżykistanie, kraju o którym opowiada się nad Wisłą jak o ziemi Ulro.

Niewiele pewnie zrozumiałem z mojej tadżyckiej lekcji, możecie nawet oskarżyć mnie o totalitarne ciągoty, ale postanowilem bliżej poznać Emo - może nawet przeprowadzę z nim duży wywiad.

Polubilem chłopa....

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook