Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Dziewczynka bez twarzy...

07.03.2013

Lubię Rolanda Topora. Nic na to nie poradzę, lubię tego nihilistę i już...

Zaprzyjaźniłem się z jego okrutnym poczuciem humoru i niepowtarzalną, zaskakującą frazą.

Nie naciągam Was jednak na literaturoznawcze wynurzenia, chcę jedynie miły wstęp uczynić ku temu co nie zabrzmi miło, ba - zabrzmi cholernie szkaradnie, tak szkaradnie jak brzmi dziś opowiadanie o Trzeciej Rzeczpospolitej – kraju w którym esbecy i postkomunisytczne wypierdki urządzili sobie wygodny przytułek, a całej reszcie nakazali wierzyć w to, ze tak ma być, bo tak jest estetycznie, pięknie i prawdziwie.

Rzygać się chce, a tu jeszcze trzeba w tym wychodku kiedyś posprzątać i urządzić go jakoś po ludzku, samo lizolowanie i odszczurzanie może nie wystarczyć. Wróćmy jednak na chwilę do Topora. Mam takie ulubione opowiadanie, które napisał tak topornie, że uwielbiam je pasjami.

W pewnej rodzinie przyszła na świat dziewczynka bez twarzy. Rodzice codziennie, pieczołowicie, rysowali jej twarz i codziennie, gdy wychodziła do szkoły, surowo ją napominali – pamiętaj mała, nigdy nie myj się przy innych dzieciach, nigdy – pod żadnym pozorem – nie myj buzi! Dzieczynka uważała, przez całe lata stosowała się do rad swoich rodziców. Jednak pewnego dnia cała klasa udała się na szkolną wycieczkę, było gorąco, słońce świeciło jakby ktoś odkręcił mu potencjometr.

Dzieci ledwie zipały z żaru i ...nagle zobaczyły fontannę. Z okrzykiem radości pobiegły w jej stronę i już po chwili wszystki nurzały się w struchach chłodnej, orzeźwiającej wody.  

Nasza dziewczynka niezdecydowanie przestępowała z nogi na nogę, aż – wiedziona nagłym impulsem – wspoczyła do fontanny.

Woda zmyła jej twarz i...inne dzieci ją zabiły.
Mam coraz bardziej nieznośne wrażenie, że premier Donald Tusk jest właśnie bohaterem takiej, topornej, bajki.
Codziennie rano wstaje i drapie się po rzednącej czuprynie, pociąga z woleja Arabskiego i natychmiast przybiegają specjaliści od rządowego piaru. Precyzyjnie, w oparciu o najnowsze sondaże i badania focusowe. Rysują mu twarz na cały dzień.

Raz jest to marsowa twarz herosa – gdy trzeba przylać słabszym, innym razem gumowa buzia lalki „Bobo”, tak by kanclerz Aniela Merkelowa mogła ją sobie dowolnie uformować, czasem jest to twarz „Liska Chytruska”, częściej 'Podwórkowego Cwaniaczka”.

Jeśli akurat deszcz to taka, jak znów słońce to inna. Taka facjata bez szczególnych właściwości ubierana codziennie jak skarpeta i jak  skarpeta plastyczna. Mało tu Rolanda topora, sporo za to koszmarnego grafomana Igora Ostachowicza, tego wiecie, od „Nocy Żywych Żydów” , czy czegoś w podobnym guście. Stąd też nikt nie przypuszcza, że takie zabawy wiodą jednak do prawdziwej literatury. Pewnego dnia, gdy inne dziewczynki będą się pluskać w fontannie, nasz Plemier też się tam zanurzy i wtedy... Ot, takie niedole dziewczynki bez twarzy. Topor wymyślił swoją dziewczynkę jako nieszkodliwe dziwadło, ciekawe czy gdyby wiedział, że pewnego dnia dojdzie ono do władzy w trzydziestoośmiomilionowym kraju, też miałby tak chwacką minę jak ta, którą zapamiętałem ze starego zdjęcia? Na szczęście Donald Tusk niewiele czyta, a więc profetyczne opowiadanka Rolanda Topora też pozostają dla niego terra incognita.

Zmieniając na koniec ton powiem rzecz jak najbardziej poważną: Otóż nie mogę otrząsnąć się z wrażenia, że taka fontanna, która zmyła twarz premiera ze wszystkiego... już była. Nie było wtedy słońca, wokół była mgła, a niedaleko wiła się droga na Smoleńsk.

Witold Gadowski

Autor bloga

Witold Gadowski

CS1102014fotMINI

Czas Stefczyka 110/2014

PDF (9,01 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook