Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Dlaczego okradają nas z piękna...

04.03.2016

Do odczuwania i rozumienia piękna nie potrzeba długoletnich studiów i pokręconych doktoratów.

Oglądałem sobie portrety malowane przez Diego Velazqueza, wpatrywałem się w mistrzowsko odmalowane rysy twarzy – ponoć lekarze mogą dziś, na podstawie tych konterfektów, stwierdzić nawet na jaką chorobę cierpieli portretowani – i nagle poczułem głęboki smutek.
Kto dziś potrafi tak namalować człowieka?


Traf chciał, że na Plantach spotkałem Kajetana – wykładowcę filozofii na naszej, krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych – i natychmiast zwierzyłem mu się z moich estetycznych niepokojów.

- Oni – uśmiechnął się smętnie, mając na myśli studentów poznających arkana sztuk pięknych.
- Oni może i nawet chcieliby tak malować, niektórzy potrafiliby nawet iść taką drogą, ale przecież oni uczeni są, aby właśnie tak nie robić.  Wmawia się im, że gdyby malowali tak jak Velazquez, to będą śmieszni, wtórni i na szarą maść nie zarobią – wyjaśnił Kajetan.

Hmmm....usiadłem, zamówiłem krakowską kawkę i powoli zacząłem wszystko rozumieć. No tak, toć przecież ludzi świadomie pozbawia się tergo co jest naturalnie piękne.  Ograbia się ich z piękna. Jak się im bowiem zabierze piękno, to i prawda się oddali i dobro wcale nie będzie już tak pewne jak wprzódy.  Złośliwie spytam: to jak to panowie i panie nowogustowi jest?  Płotna Velazqueza są piękne, czy nie?  Jeżeli uznawane są – nawet dziś i nawet przez babochłopie recenzentki – za dzielą najwyższego kunsztu, to dlaczego dziś malarze nie mogą tak właśnie malować, albo jak Caravaggio, Tycjan, a nawet gargantuolubny Rubens (kumpel Velazqueza)? Bo dziś szuka się nowych form – dopalą mi mędrki -  nowego wyrazu...bo „sztuka” staje się hermetycznym „dobrem”, które  pojmują tylko predestynowane uczone głowy?
Jeśli coś jest piękne, to każdy – także rolnik z Supraśla – uśmiechnie się na taki widok  i powie, że oto Pan Bóg objawił mu cząstkę swojej niezgłębionej tajemnicy.

Do odczuwania i rozumienia piękna nie potrzeba długoletnich studiów i pokręconych doktoratów.
Dzisiejsza „sztuka” odbiera ludziom piękno.  Dzisiejsza „polityka” odbiera prawdę, dzisiejsza relatywistyczna „etyka” ograbia z moralności. Arystoteles twierdził, że demokracja nie jest dla niewolników.  Niewolnicy nie są bowiem w stanie poświęcić minimum czasu i chęci na to, aby zrozumieć jej podstawowe reguły. Dzisiejsza „sztuka” czyni z nas kompletnych niewolników – nie jesteśmy w stanie się nią kontentować bez snobistycznego suflera u boku, który wyjaśnia jej – ponoć – ukryte sensy. Kiedyś krakowski artysta Bereś zwołał wykwintną publiczność do Krzysztoforów.  Tam nagi kucnął nad białą płachtą brystolu i ordynarnie się na nią zdefekował.
Przez salę przeszedł pomruk udelektowanych nową sztuką koneserów.

Tak wygląda dziś odmóżdżenie niewolników.  Ku temu prowadzi ograbienie z piękna. Piękno zobowiązuje, a komu potrzeba dziś takich zobowiązań – chyba tylko tym, którzy na przekór mediom, myślą samodzielnie. Będę oglądał Velazqueza i wymiotował na widok produkcji „happenerów” i „happenerek” śpiewających o „czystej pipie” (lansowana przez obecne kierownictwo TVP Kultura Ada Kaczmarczyk, która konserwatywnie domaga się „Idź do światła i nie pierdol”), czy defekujących się na oczach snobów cwaniaków. Jest taki polski happener, który onanizował się na klatce schodowej, na której zabita została Anna Politkowska. Chciał w ten sposób uczcić rocznicę jej śmierci.

Jest taka „konserwatywna happenerka”, która wyciąga sobie z organów rodnych lalkę Barbie.
Można gusta oblewać gnojówką, od tego jednak piękno ani drgnie – pozostanie tam gdzie było. Skończą się tylko społeczności i republiki, które wartości estetycznych (i nie tylko) rozpoczęły poszukiwać w sempiternie ludzkości.

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook