Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Dlaczego ciasno, dlaczego duszno...?

01.05.2016

Skąd bierze się ta dzisiejsza wojna? Skąd ta zajadłość i brak umiarkowania w emocjach, gdy przychodzi nam spierać się o sprawy Rzeczpospolitej? Skąd ta pospolitość w sporach, brak wychowania i prymitywizm argumentów?

Rozmaite papugi klepią na lewo i prawo o przyczynach tej walki, tego - nie baczącego na argumenty i reguły dyskusji - konfliktu, w którym tylko jedna strona może mieć rację, tylko jedna strona może zwyciężyć. A to zwycięstwo jest rozumiane jako z totalne pognębienie przeciwnika, rywala, wtarcie go w zelówki butów.
Bieda bierze się z języka, a raczej z rozmaitego rozumienia tego, co on z reguły dotychczas wyrażał.
Weźmy bowiem samo słowo "Rzeczpospolita" - dla tych po mojej stronie, to spiżowa, czasem bezrozumna idea, świętość czczona sama w sobie - bez głębszej refleksji nad jej sensem i funkcjonalnym znaczeniem.
Tak, tak - potrafię znaleźć słabości własnego środowiska, często zresztą jestem za to przez nie wyklinany. 
Mojemu środowisku czasem wystarczą ikony, a każdy kto spyta o ich rzeczywiste znaczenie natychmiast staje się wrogiem. 

W moim środowisku istnieją sekty, którym w ogóle nie wolno zadawać pytań. Dla nich istnieją tylko aksjomaty. Bezrefleksyjność najczęściej pcha ich do poszukiwania wrogów w rodzinie, w najbliższym kręgu.
Sam, dawno temu, zapisałem się do sekty piłsudczyków, więc wiem o czym pisze.... bo niech mi kto na Marszałka posobaczy...!

Oni posiadają te same przypadłości co my, jest jednak pomiędzy nami zasadnicza różnica i polega ona właśnie na pojmowaniu słowa: "Rzeczpospolita".

Dla nas to nieomal określenie najwyższych wzruszeń, mamy takie międzywojenne przywiązanie do idei wspólnej republiki, jak do świeżo odzyskanej wolności, nowo nabytej dorosłości.
Dla nich to tylko jedna z rzeczy pospolitych, utylitarnie można ją wykorzystać, ale jak się uszczerbi, to tez nie ma wielkiego halo.

Ich Rzecz Pospolita, to tylko narzędzie. Nie mają przywiązania do idei niepodległej, polskiej republiki, bo w ogóle uważają niepodległe narody za szkodliwą zawadę na drodze ku bliżej nieokreślonemu hiperprogresowi.
Są bardziej sekciarscy niż my, bo u nich utylitarne idee działania przekazywane są z pokolenia na pokolenie, a pierwsze pokolenie nawiezione było na polskie ziemie jako nawóz obcy -  toksyczne, sowieckie guano, które wypala wszystko wokół.

Dziś ich myślenie przebiega według erystycznych schematów: nowoczesność i zacofanie, oświecenie i ciemnogród, społeczeństwo otwarte i faszyści. 
Ciasno tam u nich i pełno starych wyziewów Adorno, Gramsciego, Poppera i Fukuyamy. trudno ich nazwać nawet niemarksistami, bowiem marksizm wymaga jednak pewnej logicznej dyscypliny stosowania dialektyki do opisu rzeczywistości.

Ich podstawowa słabością jest brak myślenia opartego na dedukcji, nawet indukcja jest u nich tak uproszczona, ze prowadzi jedynie do karykaturalnego powtarzania modnych na Zachodzie sloganów. 
Poza Janem Sową nie zauważam w ich obozie bardziej znaczącego - czytaj samodzielnego - myśliciela, no może jeszcze stary Łagowski i ...tyle.

Michnik, Michalski, Sierakowski, Środa, Szczuka et consortes, to tylko polskomówiące megafony zachodnich złudzeń.

Bieda w dzisiejszej dyskusji wynika więc nie tylko z krańcowo różnego stosunku do idei Rzeczpospolitej, ale po prostu z braku samodzielnego myślenia...i to po obu stronach niestety. Z jednej strony Jarosław Kaczyński, z drugiej Adam Michnik. 

Różnica pomiędzy nimi jest taka - moim zaangażowanym i subiektywnym zdaniem -  że Kaczyński to jednak człowiek samodzielnie myślący, czego o Michniku powiedzieć się już dzisiaj nie da.
W stosunku do czasów II Rzeczpospolitej bieda polega na tym, że wtedy mieliśmy Piłsudskiego, Dmowskiego, Paderewskiego, Korfantego i Daszyńskiego, a teraz zostali nam dwaj wyżej wymienieni i... same Felicjany Sławoj Składkowskie ciągnące pokornie w dwu zwaśnionych ze sobą ordynkach.

Ciasno i duszno... bo jeśli dzisiejszym Wieniawą obozu Michnikowszczyzny jest Jakub Wojewódzki, a po naszej stronie taką pozycję zajął były poseł Adam Hoffman do spółki z "agentem Tomkiem", to sami widzicie gdzie zabrnęliśmy.


Witold Gadowski


Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook