Jedynie prawda jest ciekawa

Coś drgnęło

28.07.2014

Zestrzelenie malezyjskiego boeninga, samo w sobie, niesie wielką tragedię, los przyniósł jednak Polakom niespodziewaną szansę. Świat dostał bowiem pełny obraz reżimu Władimira Putina i to co jeszcze kilka tygodni temu traktowane było jako fantasmagorie, teraz przyjmowane jest jako fakt.

Na dodatek profesor Binienda został oficjalnym doradcą prezydenta USA – no i jakie macie teraz miny Laski, Hypkie, Durczoki, Pochanke, Osieckie… i inne smoleńskie karakoństwo?!

10 kwietnia 2010 roku samolot z polskim prezydentem na pokładzie na pewno nie rozbił się o brzozę – to już wiemy – istnieje nawet prawdopodobieństwo tego, że do tragedii prezydenckiego samolotu doprowadzono celowo.

Kto? Jak? Po co? – te pytania ciągle oczekują na swoje odpowiedzi, ale skoro rozsądni ludzie w świecie zrozumieli wreszcie, że Kreml jest trujący i zabija bez zmrużenia powiek, to mamy niepowtarzalną szansę, aby jeszcze raz przystąpić do działań, które – przy pełnym wreszcie  zrozumieniu światowej opinii publicznej – doprowadzą do wyjaśnienia katastrofy w Smoleńsku przez niezależną, międzynarodową komisję fachowców.

Tylko tyle – nie obchodzą mnie w tej chwili żarciki i ironiczne minki rządowych oficjeli i ich kolaborantów, towarzystwo miało już swoja szansę, lecz zamiast wyjaśnić śmierć prezydenta i jego współpasażerów, stchórzyli (co najmniej) i udawali, że coś tam wyjaśniają, ale tak naprawdę (z drżeniem łydek) oddali śledztwo w ręce kremlowskich krętaczy.

Od tego momentu Tusk i jego dewoci utracili – w moich oczach -  jakąkolwiek wiarygodność i honor. Nic nas już z ich strony dobrego nie czeka, musimy odliczać dni do momentu, aż utracą władzę i będziemy mogli rzetelnie rozliczyć ich ze smoleńskich kłamstw i manipulacji.

Szkoda dziś na nich śliny i atramentu…

Pisze trzecią część trylogii o Andrzeju Brennerze, już czuje, że będzie mocna i gorzka – zbyt dużo już wiem o mechanizmach rządzących Trzecią RP. Sporo podróżuje, rozmawiam z ludźmi, układam sobie w głowie obraz tamtych, kwietniowych dni i tego co nastąpiło potem.

Jak w sensacyjnej powieści nanizuje ogniwo do ogniwa i w pewnym momencie budzę się olśniony cząstkowymi wyjaśnieniami różnych zagadek .

Stawiam Andrzejowi Brennerowi trudne zadanie, pisanie idzie opornie, ale  - jak w powieści – przychodzą momenty, gdy Gadowski i Brenner czują się jak uczestnicy sensacyjnego filmu, potem konwencja zmienia się w groteskę, komedię, obyczajową nudę i tak w kółko Macieju.

Ostatnio chyba przyszła pora sensacji.

Josefa znam od kilku lat. Pracuje jako menadżer w znanej sieci hoteli. Wiem, że kiedyś był żołnierzem elitarnej jednostki Sayaret Matkal. Kilka dni temu zadzwonił i poprosił o spotkanie. Usiedliśmy w pewnym nader ciekawym miejscu i Josef od razu przeszedł do rzeczy:

- Jakiś czas temu wysłałeś do moich przyjaciół prośbę o pomoc, pamiętasz?

Oczywiście, że pamiętałem i dokładnie przypomniałem sobie czego ta moja prośba dotyczyła.

- Widzisz, coś drgnęło, oni chcą ci coś dać.

- Nie ciesz się jednak za wcześnie, to będzie bardzo długa droga, ale jak się uprzesz, to ją przejdziesz.

- Dobra! – zadeklarowałem rozemocjonowany.

- Bądź ostrożny, dla nich to rzecz niemal banalna, dla ciebie, tu może być elektryczne – uspokajał mnie Josef.

Coś drgnęło i już wiem, że Brenner wyjedzie w niebezpieczną podróż, wiem także, że nowa powieść wreszcie zaczyna się wyłaniać z mgły. Będzie mocniejsza niż „Wieża komunistów”.

Jest w pisarskim żywocie taki moment, kiedy podniecenie nie daje zasnąć, kiedy bohaterowie ożywają i wszystko toczy się ku nieprzewidywalnemu jeszcze finałowi.

Ja już wiem, że trzecią część mojej trylogii napiszę.

Coś drgnęło,  a mój czuły sejsmograf zapalczywie notuje zmianę – poznamy o wiele więcej niż chcieli nam pokazać rządowi macherzy, poznamy dużo więcej – na ich zgubę i dla ogólnego pożytku.

Wybaczcie, że w tym momencie muszę przerwać, ale sami rozumiecie, reguły tej gry są nieubłagane.

Josef – ściskam Cię serdecznie.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!


Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook