Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Bo potem nasi też nauczą się kraść...

08.04.2016

Bycie politykiem to – poza nielicznymi wyjątkami – dość obleśna profesja.

 Taki człowiek porzuca własne życie, własną karierę, po to by opowiadać publicznie wyrachowane poglądy, do których osobiście nawet nie jest specjalnie przywiązany.
Przepraszam, trochę przedobrzyłem z tymi karierami.  

Problemem dzisiejszej Polski jest bowiem fakt, że politycy przychodzą znikąd.

To przeważnie ludzie bez żadnych zawodowych osiągnięć, bez ciekawych osobowości, bez charyzmy i własnych pomysłów.

Oczywiście przesadzam wrzucając wszystkich do jednego worka.

Niestety większość z tej polskiej politycznej „massa tabulettae”, to kompletni statyści, wierne rączki do klaskania.

Tak jest jednak na poziomie Warszawy.

Kiedy takie „szare garnitury i garsonki” wracają do swoich miejsc – przemieniają się w istne lwy i lwice, pardon...hieny płci obojga.  Nuże maczać łapy we wszystkim, knuć, obsadzać swoimi asystentami i przydupasami co bardziej lukratywne stanowiska.

Nieważne jaka partia, zasada zawsze jest jedna – szefem telewizji, wojewodą, szefem radia czy innym ...szefem robię zawsze kogoś kto na to nie zasłużył, kto w istocie jest zawodowo nikim, szaraczkiem – jednak od tej pory to właśnie takie średnie nic, wyniesione do poziomu czegoś dobrze będzie wiedziało komu to wszystko zawdzięcza.

I tak nie mamy już hierarchii dziobania, jeno hierarchię lizania – mało zdolne lizusy, wyniesione do dużych pensji i zaszczytów, pilnie liżą karmiące ich dłonie, odreagowują to jednak na swoich podwładnych, dając im solidnie w kość i wymagając rekompensaty za niedogodność lizania w postaci hołdów, pochlebstw i całej gamy świństw.

Tak to działa – tworzy się ekosystem miernot, które lokalnie panoszą się z sobie właściwym wdziękiem i inteligencją odbierając chęć do życia i optymizm wszystkim innym.

Tak jest w Polsce lokalnej. Tak na niej odciska się system politycznych miernot.
PiS przyszedł do władzy, inaczej – daliśmy  PiS – owi władzę!, nie po to, aby kontynuował ten smętny stan. PiS dostał od nas władzę, aby to zmienić – miał rozbić lokalne kliki, przetrzepać skórę miernotom, które okupowały naszą codzienną rzeczywistość.

O ile w Warszawie istotnie czuje się nowy świeży powiew wiatru, to jednak im głębiej wnika się w polski interior, tym bardziej śmierdzi starym, znajomym gnojem.

To właśnie te nieme kukły z sejmowych spektakli, te nieudaczne postaci, które kariery porobiły jedynie dzięki umiejętności podlizywania się komu trzeba, usiłują meblować rzeczywistość w polskich miastach i powiatach.

Ich wyobraźni starcza jedynie na tyle, aby układ PO i PSL zastąpić własną, lokalną sitwą.
W wielu wypadkach dochodzi nawet do swoistej konwergencji sitw i stare sitwy, pod nieco przemalowanymi szyldami, znów wygodnie rozpierają się w pierwszych lożach.
Spoglądam na przykład na port lotniczy w podkrakowskich Balicach (zaraz wylatuje z niego do Albionu) i co – ten sam pokraczny, karierowicz nadal jest prezesem – Jan Pamuła, historia krakowskich mętnych układów, były szef klubu parlamentarnego Kongresu Liberalno Demokratycznego nadal jest tam prezesem.

Zmieniło się tylko tyle, że do zarządu wsadzono mu byłego asystenta pani Beaty Szydło, a szefem rady nadzorczej został poprzedni prezes lotniska z ramienia PiS.

Nikt nikomu krzywdy nie robi.

Na lotnisku szarogęszą się rodzinne sitwy. Były działacz PO teraz przemalował się na członka partii Jarosława Gowina i ...kontroluje lotniskowe taksówki...

Acha, jak będziecie na krakowskim lotnisku, pod żadnym pozorem nie wsiadajcie do lotniskowej taksówki, są piekielnie drogie i nie oferują żadnych nadzwyczajnych luksusów.
Po prostu zarabiają na utrzymanie całej kliki darmozjadów pochodzących z politycznych nominacji i widzimisię prezesa Jana Pamuły.

Jedno lotnisko, a całe kłębowisko politycznych żmij – patron tego lotniska papież Jan Paweł II chyba ze wstydem odwraca od niego głowę. Boleściwie przecież widzi ordynarne łapówy, polityczne poplecznictwo i sieć rodzinnych klanów, które obsiadły Balice i wysysają z nich krew.
Miało się zmienić, a jest ...hmmm do kitu.

To tylko jedno lotnisko, jeden przykład. A przecież można je już mnożyć w niekończąca się listę.
O krakowskim wojewodzie napisze niebawem, bo to temat dla Dołęgi Mostowicza i nie wiem czy potrafię, w krótkim felietonie udźwignąć istotę paradoksu jaki uosabia się w tym epicko nieuosabiającym idei PiS działaczu ….PiS, który reprezentuje – w sposób jakiego nie powstydziłby się opisać Franciszek Rabelais -  teraz rząd w Małopolsce.

Były minister finansów Grecji – piekielnie inteligentna bestia – Janis Warufakis, powiedział kiedyś z rozbrajającą szczerością : reformy musimy robić w pierwszym roku rządzenia, bo potem nasi też nauczą się kraść.

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook