Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Będąc niemłodą lekarką...

20.09.2014

Starsi z czytelników zapewne pamiętają cykl radiowych skeczy pod wspólnym tytułem „Z pamiętnika młodej lekarki” pisanych przez Ewę Szumańską i z wdziękiem wykonywanych przez artystów z wrocławskiego „Studia 202”.

Kiedy przyglądam się pani premier Ewie Kopacz i jej nowemu „gabinetowi” wprost nie mogę się otrząsnąć z wrażenia, że „Pamiętnik” właśnie ożył i nabrał zupełnie nowego blasku.

Kabaret rozgrywa się na głównej scenie i przy wysoko uniesionej kurtynie.

Tylko dyżurna lekarka zdążyła się już porządnie zestarzeć i nabrała skarżyskokamiennych rysów twarzy pani Ewy Kopacz.

 

Skład nowego rządu aż skrzy się od strzałów w dziesiątkę, co minister to wspaniała puenta dorobku ostatnich siedmiu lat rządów koalicji PO – SLD. Tym razem libretto wygląda mniej więcej tak:

Otwiera pani premier Kopacz, wchodzi na scenę z wdzięcznym, końskim przyruchem, wierci kopytkiem w szpilce i zaczyna słynną, nosową inwokacją : „Będąc młodą lekarką...” (młodość i uroda to w tym wypadku kwestia wiary – wierni kościoła eurowstapionego Tuska już – za tvn i GW – uznali, że pani premier jest mądra i urodziwa. , w końcu od Lwa Starowicza jest młodsza).

Za nią skrada się z promiennym, acz pozbawionym zdolności lingwistycznych, uśmiechem nowy szef polskiej dyplomacji, dyplomata i człek wielkiej klasy (piątej, a może nawet szóstej) Schetyna Grzegorz. Zaciera ręce pożądając zapewne natychmiastowego zabiegu.

 

Tuż za nim wypełza uśmiechnięty, bez wyrazu i zaczesany do góry Grabarczyk Cezary – teraz minister sprawiedliwości.

 

Potem sypią się: pan Biernat, z miasta Łodzi – szef sportu i znawca kantorów wymiany oraz taplających się w szkolnych basenach nastolatek, obok niego pan Halicki Andrzej, spec od przeglądania własnego tabletu, a więc fachowiec od cyfryzacji, o którym wiadomo, że tak naprawdę to zna się na szczepieniu psów, no, ale ministerstwo rolnictwa zostało już zajęte przez inna frakcję – „Czterech pancernych” (o tym jednak za moment).

 

W trzecim rzędzie przemyka kilku nowych – starych ministrów, których istnienie nie przynosi rzeczywistości żadnych dylematów i wreszcie na scenę wkracza ona – koleżanka, druhna serdeczna naszej premierzycy – pani Teresa Piotrowska! Co, nie wiecie kto zacz?

 

Hmm...ja też do tej chwili rozważam, czy naszej gazeli ze Skarżyska resort spraw wewnętrznych nie pomylił się z indeksem chorób wewnętrznych i zakaźnych.

Pani Teresa mieszka na dziesiątym piętrze bloku, jest katechetką, kiedyś należała do Szmaksu, pardon,  PAX – u – takiej odmiany czerwieniących się (czasem ze wstydu, a przeważnie dla kariery) katolików. Katechetka na stanowisku szefa spraw wewnętrznych – takich sztuk to nawet Josif Wisarionowicz nie dokazywał! 

 

Możemy zatem spodziewać się, że szeregi polskiej policji, ABW i reszty tej gromady wyposażone zostaną w darmowe modlitewniki, a piraci drogowi będą karani rozszerzonymi wersjami pokut. Pani Teresa da radę – zapewnia pani Kopacz, no pewnie, na pewno da sobie radę, tak samo jak sama Niemłoda Lekarka.

 

Nadejszła zatem wiekopomna chwila i oto partia młodych, wykształconych wypluła z siebie to co ma najlepszego – creme de la creme swojej obecności w życiu Polski – niech Was nie zmylą zatem włościańskie oblicza i niegramotne posługiwanie się językiem ojczystym nowych nominatów, to tylko kamuflaż, wstęp zaledwie, przed prawdziwą erupcją nowoczesności i intelektu.

Dostaniemy  Kopa (cz) na naszą miarę, na miarę naszych czasów.

 

No a teraz będzie nieco o „Czterech Pancernych”. Otóż dopiero niedawno zwiedziałem się, że pan rolnik Piechociński był się począł we wsi Studzianki Pancerne! Znacie? No właśnie – mamy zatem Janka – Sawickiego, Grigorija -  Arłukowicza (no bo taki zagramaniczny bardziej i telewizyjny, nosz w końcu gwiazdor reality show „Agent” - nomen omen - z tefauenów), Gustlika nie ma (bo to jednak była postać zbyt sympatyczna), ale Czereśniaka mamy i owszem  i jest nim – wypisz wymaluj – niejaki Kosiniak Władysław z zeteselowskiej rodziny Kosiniaków. Mały Kosiniak pozatrudniał już przyjaciółki komucha Majchrowskiego z Krakowa u siebie w ministerstwie, a na dodatek pod Wawelem znany jest ze słynnej rozmowy ze swoim ojcem: - tato przecież ja nic nie umiem! - no to będziesz ministrem synku, podobnie jak twój tato.

 

Uroków nowego rządu dopełniają pani Kluzik, pani ta od kultury, której nazwiska nie jestem w stanie zapamiętać, a wszystkie one pilnowane są przez wysoce wykwalifikowanego Szczurka...aby się nie rozdokazywały zanadto.

 

***

 

Każdy skecz pani Szumańskiej kończył się wdzięcznością pacjenta, który „rewanżował: się Pani Doktor na parapecie. Oj droga pani Kopacz – już pacjenci się pani zrewanżują i to na parapet i pod także. A teraz już spokój ze skojarzeniami!

Ostatnie zdanie musi być poważniejsze od pozostałych – puentujące całość.

Zapamiętajcie sobie zatem Kochani, że skład i obraz tego „rządu” jest taki jak powaga spraw, które będą od niego zależeć. Gdyby bowiem cokolwiek zależało od gabinetu pani Kopacz, to do dziś nie wyszłaby z ...gabinetu szefowej powiatowej placówki ZOZ w Pierdziszewie Niżnym.

 

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook