Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Balon w postaci Radosława Sikorskiego

26.10.2014

Próba sił pomiędzy Rosjanami i Amerykanami, która miała – w tych dniach – miejsce nad Wisłą wypadła zdecydowanie na korzyść Rosjan.

Od kilku dni żyjemy rewelacjami, które przynoszą nasze oficjalne kontakty z Rosją.

Najpierw sztandarowa akcja Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zakończona aresztowaniem dwóch osób podejrzanych o szpiegowanie na rzecz Rosji, potem dziwna wypowiedź Radosława Sikorskiego, z której – po kilku godzinach – jeszcze dziwniej się wycofał.

Postaram się skomentować te wydarzenia mając w świadomości podstawowe zasady działania służb specjalnych na całym świecie.

Po pierwsze zatem, jeśli jakieś służby prowadzą poważną operację kontrwywiadowczą, to czynią to w absolutnej dyskrecji i ciszy.

Taka operacja nakierowana jest bowiem na rozpracowanie całej sieci, dotarcie do osób nią zarządzających, podjęcie próby „odwrócenia” takich spymakerów, a przynajmniej powinno dojść do dyskretnej próby pozyskania ich poprzez wywarcie nacisku, kompromitację, metody specjalne. Nigdy, żadna poważna służba nie nagłaśnia akcji przed jej ostatecznym zakończeniem.

Tak więc skoro polskie media napełniły informacje o aresztowaniach szpiegów, to znaczy, że nasz kontrwywiad drobiazgowo rozpracował rosyjską sieć.

Jednak, nawet w takiej sytuacji, aresztowania nie rozpoczynają się na obrzeżach sieci, ale u jej szczytu!

Aresztowanie naturalizowanego w Polsce Stanisława S. prawnika, który dopiero miał rozpocząć swoje działania obliczone na pozyskiwanie dla Rosji znanych osób z naszego życia publicznego oraz oficera Wojska Polskiego odpowiedzialnego za działalność...kulturalno – oświatową, trudno uznać za uderzenie w kierownictwo rosyjskiej sieci szpiegowskiej.

Gdyby było inaczej musielibyśmy uznać, ze Rosjanie to kompletni przedszkolacy i ludzie nie potrafiący przewidywać przyszłości.

Rozumując zupełnie zdroworozsądkowo, z powszechnie dostępnych informacji, wnioskuję zatem, że polskiemu kontrwywiadowi nie udało się dotrzeć do szefostwa siatki, nie udało się też dokonać skutecznego „odwrócenia” agentów z tej sieci. Aresztowanie powinno być bowiem finałem długotrwałej operacji, absolutnym końcem operacji specjalnej. Powinno nastąpić wtedy, gdy wszystko już jest jasne. Aresztowanie – i to jeszcze tak rozbębnione w mediach – jest bowiem sygnałem ostrzegawczym: nieujęci szpiedzy zdążyli już uciec, agentura jest ostatecznie ostrzeżona, pora jedynie na medialne gry i dyplomatyczne przepychanki.

W świecie szpiegów znana jest stara zasada: „najlepszym kontrwywiadem jest dywersja i wywiad na obszarze przeciwnika, absorbowanie i osłabianie jego sił na tyle, aby nie był zdolny przenikać na nasze terytorium”.

Jak zatem ocenić akcję naszych służb, o której wiemy ( z mediów) że trwała zaledwie dwa miesiące?

Ujęto rosyjskich oficerów prowadzących, którzy udawali dyplomatów?

Zdobyto niezbite dowody powiązania aresztowanych z prominentnymi postaciami naszego życia publicznego?

Jak więc o tym myśleć?

Oto Amerykanie i inni nasi sojusznicy w NATO, od dłuższego czasu, alarmują, że w Polsce niemal bezkarnie działa rosyjska agentura. Rodzi to spore zagrożenia dla systemów i tajemnic NATO, którymi sojusz podzielił się z Polską.

Tak więc głośno zamykamy dwie płotki. I kto teraz zarzuci nam, ze nie walczymy z agresywnymi poczynaniami ludzi Putina? Mamy spokój na dłuższy czas, społeczeństwo jest uspokojone, że nasze służby działają dobrze, a politycy mogą chwalić się kolejnym sukcesem.

Jak, w tej sytuacji rozumieć niemal całkowity brak reakcji ze strony Moskwy, brak zwyczajowego odgrażania się i tumultu, jaki Moskwa wszczyna, gdy n. Brytyjczycy ujmują rosyjskich szpiegów?

Jedno, co może tłumaczyć nasze służby, to wykorzystanie mediów i podawanych im informacji do zupełnie innej gry. Wtedy wszystko jest zgodne z książką i ja się absolutnie nie czepiam.

Co to wszystko ma wspólnego z wyskokiem marszałka Radosława Sikorskiego?

Oto najwidoczniej były minister spraw zagranicznych nadmiernie przejął się sukcesami naszych służb i uznał, że serio rozpoczęliśmy udana walkę z rosyjskimi wpływami nad Wisłą.

Opowiedział więc o fakcie, o którym dobrze wiedział, ze rozpęta burzę. Jakie były więc jego kalkulacje?

W przypadku, gdyby posiadał dobre rozeznanie sytuacji, znalazłby się na czele tej burzy, poniosłaby go go mocna fala szpiegomanii i antyrosyjskości. Założenie dobre, tym bardziej, że poparte pewnie sekretnymi informacjami o amerykańskich naciskach.

Pan Sikorski popełnił jednak morderczy – dla siebie – błąd, nie rozeznał jednak układu sił – wyskoczył i lecąc już dostrzegł, że basen jest jednak pusty.

Było już za późno, mógł tylko zwinąć się w kłębek i zminimalizować straty powstałe przy zderzeniu z pustym basenem.

Spanikował, najpierw zorganizował konferencję, z której uciekł, a potem pozostało mu już tylko przeproszenie i obwieszczenie, że jego władze umysłowe są nie w pełni skontrolowane.

Inteligentny Sikorski uznał, że amerykański parasol wystarczająco go poniesie.

Amerykanie nie rozwinęłi nad nim jednak żadnego parasola...zorientował się, że wyskoczył i został sam. Przeprosił i pokornie czeka na wyrok.

Próba sił pomiędzy Rosjanami i Amerykanami, która miała – w tych dniach – miejsce nad Wisłą wypadła zdecydowanie na korzyść Rosjan.

Balon (nomen omen) próbny, w postaci Radosława Sikorskiego, na naszych oczach pękł, jak dziecięca zabawka.

Witold Gadowski


Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook