Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Agencja dziwnych kroków...

01.04.2013

Dwa tygodnie temu sąd postanowił zwolnić z aresztu dwudziestojedno letniego Artura Łętowskiego. Młody człowiek, przez ponad dziewięć miesięcy, przebywał w areszcie pod zarzutem związków z międzynarodową siatką terrorystyczną.(!)

Aresztowali go agenci ABW, którzy poprzedzili swoją akcję wielomiesięcznym, kosztownym – dodajmy – śledztwem.

Mówiąc krótko, dzielne nieroby i durnie z agencji na co dzień (pewnie dla niepoznaki)  zwanej Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, udając że na chwilę przedzieżgnęli się w swoich amerykańskich czy izraelskich idoli, stosując pełny stafarz państwowego terroru i inwigilacji, ujęli „szczawia” - dzieciaka, który buszował po internecie i pewnie jego jedynym przestępstwem było to, że o terroryźmie wiedział więcej niż oni sami.

Tak to jest, gdy w ABW możliwe są jedynie polityczne kariery, a awanse zarezerwowane są dla pociotków starszych nieudaczników i „plecaków” związanych z PO.

Przecież ci durnie – żyjący, było nie było, za nasze pieniądze – terrorystów widzieli jedynie na obrazkach w amerykańskich filmach.

Gdyby rzeczywiście jakiś szalony, mało inspirowany przez Moskwę, odłam Bractwa Muzułmańskiego czy Al Kaidy chciał wysadzić w powietrze Pałac imienia Stalina w Warszawie, to oglądalibyśmy największe fajerwerki w stolycy od czasów publicznych, komunonazistowskich  parad z kwiatem naszego aktorstwa w pierwszych szeregach oraz zadki uciekających gierojów z ABW.

Taka jest smutna prawda. ABW nie uchroni nas dziś przed najdurniejszym terrorystą, ale, żeby – od czasu do czasu – usprawiedliwić przeżeranie gigantycznych funduszy, łapie „terrorystów” takich jak Artur Łętowski, czy świrnięty doktor z krakowskiego Uniwersytetu Rolniczego Brunon K. znany już jako  Durniobomber.

Mam kontakt z bratem młodego „terrorysty” Tomaszem, który napisał niezła pracę licencjacką na temat międzynarodowego terroryzmu. Stąd, z taką śmiałością, formułuję swoje osądy.

Jakie zarzuty prokurator Arkadiusz Dura postawił młodemu 'terroryście”?:

ñ    15 maja 2011 publicznie pochwalał zamachy Al-Kaidy poprzez zamieszczenie w serwisie metacafe.com pliku video pt. "Hołd dla Osamy Bin Ladena" z napisem "Mudżahedini naprzód";
* 11 września 2011 pochwalał zamachy terrorystyczne na wieże WTC poprzez zamieszczenie na serwisie metacafe.com pliku video "The day of 11th september by Ahmed Yassin" z napisem "10 rocznica błogosławionego ataku z 11 września";
* 30 marca 2012 rozpowszechniał link do strony z podręcznikiem dotyczącym materiałów wybuchowych "mogący ułatwić popełnienie przestępstwa terrorystycznego, przy czym chciał, żeby przestępstwo takie zostało popełnione";
* 3 maja 2012 wysłał link pod którym był podręcznik rozbrajania improwizowanych ładunków wybuchowych (IED).

No można się do łez spłakać, gdyby nie to, ze chłopaka naprawdę wsadzili do trumny.

Dodam, że „tajny amerykański podręcznik” pojawił się m.in. na kilku kadrach w animowanej bajce „Toy story”, a „przestępstwo” Artura polegało na tym, że wysłał jego – jawną jak najbardziej – treść do dwóch znajomych.

Sąd, kiedy ujrzał „zgromadzony przeciwko Arturowi Ł. materiał dowodowy” miał nietęgą minę i nie pozostało mu nic innego jak natychmiast zwolnić młodzika z aresztu. Przesiedział tam jednak dziewięć miesięcy!!!

Wiem, że ABW i ogólnie dzisiejsze polskie władze uwielbiają walczyć ze słabszymi i płaszczyć się przed silnymi, istnieje jednak chyba granica głupoty, kompromitacji i niechlujstwa...

Na szczęście od czasów „Operacji Most” (gigantycznego przerzutu rosyjskich Żydów przez Warszawę do Izraela), przebiegającej na początku lat dziewięćdziesiatych, żaden – nawet chromy i breszczaty na oczy – terrorysta nie interesuje się Warszawą.

Żyjemy więc spokojnie, jak groch przy drodze, gdyby jednak liczyć na nasze służby, to już lepiej całkiem je rozwiążmy, bo inaczej jeszcze krzywdę sobie sami i nam przy okazji, porobią.

Dziennikarze rządowego – a więc głównego – nurtu usłużnie pozamykali swoje serwilistyczne dzióbki i nikt nie raczył nawet zapytać – co do diaska ma znaczyć cała ta komedia z aresztowaniem Artura Ł. I dlaczego nikt nie kwapi się aby ponieść teraz konsekwencje tej gigantycznej wtopy?!

Taki Sekielski na przykład, zamiast opowiadać ludziom duby smalone (w swoim nieudolnym, pseudośledczym magazynku, emitowanym, na nasz koszt, w telewizji publicznej) mógłby prześwietlić działania ABW w tej sprawie, to przecież miało miejsce tuż obok jego brzucha, w Warszawie.

Nie, on tego jednak nie zrobi, tak jak nie zrobią tego inni „dziennikarze”, którzy wolą dalej tropić księży, biskupa Głodzia czy „matkę Madzi”, zamiast zauważać jak zmienia się Polska rządzona przez ekipę, która coraz bardziej wygląda jakby uciekła z dawnych produkcji „Latającego Cyrku Monty Pythona”.

Sęk w tym, ze oni maja takie sobie poczucie humoru, a to – jak widać – staje się źródłem całkiem nie śmiesznych, za to mocno zakaźnych, chorób

 

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook