Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rosja – czas zmierzyć się z tym ciężarem

20.11.2016

Wciąż nie mamy niepodległej polityki wobec Rosji, ba gdyby nagle Rosja wyparowała z mapy, to żywioł polski miałby dziś spore problemy z samookreśleniem się.

To co jest, to albo nacechowane kompleksem słabszego szczerzenie kłów, albo też postsowieckie majaczenie o konieczności „respektowania woli Moskwy”.

Po zwycięstwie Donalda Trumpa doszło do sytuacji, gdy znów ktoś z zewnątrz może zadecydować o tym jaka będzie nasza realna agenda postępowania z Kremlem i jego lokatorem.

Czas już najwyższy, aby stosunki z Rosją stały się przedmiotem ożywionej dyskusji i nieskrępowanej wymiany argumentów.

Celowo podkreślam słowo: „nieskrępowanej”, bo w tej materii po prostu boimy się wypowiadać własne sądy. Albo bowiem stajemy się „ruskimi agentami”, albo też nienawistnikami, romantykami, ludźmi emocjonalnie nieskorymi do oderwania się od emocji.

Teraz za cały sztafaż polityki wschodniej wystarcza nam myśl Jerzego Giedroycia, odkurzanie wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego, ubieranie tych sądów w hasła „Międzymorza”, „polityki Jagiellońskiej”, można do tego dodać - z jednej strony wianuszek myśli Romana Dmowskiego, a z drugiej słowa Józefa Piłsudskiego o konieczności „balansu” pomiędzy dwoma naszymi – potężniejszymi od nas – sąsiadami.

Czy to ma wystarczyć do pozycjonowania polskiej myśli niepodległościowej w drastycznie zmieniającym się świecie?

Wygląda na to, że dalej będziemy powtarzać historyczne i coraz bardziej pusto brzmiące bon moty, a Trump i tak za nas zarządzi realnymi działaniami.

Coś się rozstrzygnie pomiędzy Moskwą i Waszyngtonem, a my z sapnięciem ulgi stwierdzimy: no i tak musiało się stać, nie mieliśmy przecież na to żadnego wpływu.

Czyżby?!

To właśnie brak aktywności, umysłowe lenistwo, skazuje nas na klincz z naszym największym sąsiadem.

Jeśli Putin chce nas zjeść – to nie mamy wyjścia, zbrójmy się, szykujmy realnie do konfrontacji.

Jeśli jednak jest jakaś nieznana przestrzeń pomiędzy rosyjska agresją... a odprężeniem, to należy w nią wejść – rozeznać ją, rozpoznać nasze prawdziwe możliwości i.... działać.

W tym wąskim historycznym przesmyku pomiędzy dogorywającym porządkiem Obamy, a nowym prezydentem USA możemy jednak coś ugrać dla siebie.

Może i intencje Rosji są takie jak zawsze, może i Putin gotowy jest najechać Warszawę zbrojnie, ale czy gotów jest na taką rozgrywkę dziś?

Czy ma na to wystarczającą, imperialną energię?

Jeśli nie, to właśnie powinniśmy z Moskwą rozmawiać językiem interesów.

Mają u nas niezgłębioną agenturę, wiedzą o nas nieomal wszystko... a czy my wiemy coś pewnego o dzisiejszej Rosji?

Czasem wydaje mi się, że więcej dowiadujemy się o sytuacji na Marsie niż o układach, napięciach i naprężeniach, które zachodzą w strukturze skomplikowanego, współczesnego imperium rosyjskiego.

Ślepi i głusi stajemy się jedynie mało znaczącym klientem USA.

Nie mam zamiaru głosić nieprofesjonalnych przeczuć i teorii, chcę jedynie podkreślić fakt, że solidna polityka wobec Rosji, fachowa dyplomacja i pewna nieprzewidywalność dla wielkich graczy, może się dzisiejszej Polsce przydać jak nigdy dotąd.

Jesteśmy katolikami, jesteśmy – w znacznej większości – przeciwni Rosji, tak jak ona dziś wygląda, ale czy jesteśmy mądrzy, rozsądni i przebiegli, tak jak dziś wymagają tego od nas zmieniające się czasy?

Spoglądam na wiszący na ścianie mojego domu portret Marszałka i widzę jak wyczekująco się uśmiecha, czytając co tam gryzmolę.

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CSSIfotoMINI122016

Czas Stefczyka 138/2016

PDF (4,14 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook