Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kynologia, albo sennik współczesny - wstęp

22.08.2012

Miałem sen – abstrakcyjny, tak niedorzeczny, że aż niemożliwy.

Ten sen trudno nawet opowiedzieć, aby nie popaść w niełaskę u ludzi rozsądnych i logicznych. Jednak sny, jak to sny, żadną miarą nie chcą słuchać swoich pierwotnych właścicieli i raz wysnute, wymykają się za próg i bałaganią ile wlezie.
Koniecznie chcecie wiedzieć co też takiego mi się w tych sennych majakach snuło?

No dobra, opowiem, ale proszę nie chichotać w trakcie, wystarczająco naśmiejecie się na końcu.

Otóż uśniło mi się, że Władimir Władimirowicz Putin posiada psa – mieszane azjatycko słowiańskie bydle.

Nazwał tego zwierzaka: „Rab Priedatiel”, lubi go, tresuje, karmi. Nie bije bez potrzeby.

Pies jest dobrze wyszkolony, aportuje bez rozkazu, słucha i po swojemu potrafi wyszczekać wiernopoddańczą miłość do swojego właściciela.

Pan pułkownik lubi swoją maskotkę, więc nauczył psa jeść nożem i widelcem, chodzić w garniturze i rozmawiać innostrannymi jazykami.. Pies pułkownika potrafi merdać ogonkiem (jak mu dobra karta przyjdzie, albo ma zaaranżować wywiad z panem pułkownikiem) , a gdy trzeba to i kły potrafi wyszczerzyć. Szczerzy je zresztą na inne kundle, także i po to, aby nie próbowały go wyprzedzać w zabieganiu o łaski pana Putina.

Pewnego dnia pan pułkownik wymyślił, ze nadszedł czas, aby pies poznał inne kraje, powierzył mu tedy bardzo odpowiedzialną misję. Rab miał pojechać do ościennego kraju i – w imieniu właściciela – spotkać się z jego przywódcami.

Pojechał, spotkał się, radośnie pomerdał ogonem. Potem opowiedział swojemu panu, jak wspólnie z nim merdało tam całe grono autorytetów i intelektualistów. Pies urósł w dumę, a pan pułkownik nie uznał za stosowne pokazać mu nitek na których owe autorytety i intelektualiści się poruszali. Teatrzyki marionetek, to bowiem zupełnie inna dziedzina działalności pana pułkownika, inna niż tresowanie psów. Tresura nie zakłada zaś opowiadania sobie wzajemnie o świecie.

Pies, to tylko pies – do papojki oficerowie siadają wyłącznie w swoim gronie, zresztą pan pułkownik taki bardziej kurduplowaty, rudawy i niepijący jakiś  

Krótko mówiąc pies urósł we własnych oczach, a pułkownik przekonał się o tym jak użyteczne ułożył sobie u boku bydle.

Pewnego dnia pułkownik znudził się jednak sztuczkami swojego kundla, w pierwszym odruchu chciał go po prostu przepędzić won, ale po chwili złośliwie uśmiechnął się sam do siebie.

(w tym momencie mamrotałem coś pono przez sen i wierciłem się jak oses).

Gwizdnął pan pułkownik, chwacko jak na bezpietczika przystało, na swojego kundla i wyjawił mu na czym polegało to, co tak ironicznie skrzywiło jego oblicze.

Pan Putin wymyślił, że wprowadzi swojego kundla do senatu, nie w swojej ojczyźnie oczywiście, tylko w kraju ościennym, tam gdzie jeszcze ciągle garstka wichrzycieli, kompromitowanych systematycznie przez wszelkie możliwe autorytety, sprzeciwiała się jego woli.

Rychło jednak, ze stolicy ościennego kraju, przyszła iskrówka, że etatowego Bucefała to oni już posiadają. Zasromał się więc ryży pan pułkownik, pogładził w namyśle swoje włosięta i po chwili, jak pomysłowy Dobromir, pardon Pawka Morozow, podskoczył.

Wymyślił – zrobi swojego kundelka wszystkim naraz – kumulacją omnipotencji – w tym kraju, ościennym i ciągle burzącym się.

–    Niech jednocześnie słuchają go nabożnie, czytają, oglądają i czczą.

–    Zostaniesz bratku... – zaczął pan pułkownik.

I tu, złośliwa ręka zbudziła mnie bezpowrotnie. Pomimo tego, że uparcie mrużyłem powieki, zwijałem się w kłębek i pochrapywałem, za cholerę nie mogłem już wydobyć z durnowatego snu jego puenty, czyli tego kim też miał zostać, w kraju ościennym, ulubiony kundel pana pułkownika, który znudził się panu pułkownikowi.

I co? Ano nic. Głupkowato mi się przyśniło, tak głupkowato, że – jak widzę – nawet śmiać się wam odechciało.

Idę zatem podpisać umowę o pojednaniu z moim psychoanalitykiem, zaniedbałem go ostatnio – jak widać.

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook