Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zostałem zhejtowany! Oceńcie czy słusznie

09.06.2015

Kiedyś myślałem sobie, że można się pięknie różnić. I w sumie dalej sądzę, że taka postawa jest możliwa, bo pozostaję w dobrych relacjach z osobami, które mają inne poglądy polityczne lub – co dla kibiców piłkarskich do jakich się zaliczam jest naprawdę ważne – kibicują innym drużynom.

Ale dzisiaj tolerancja dla cudzych poglądów to jest towar rzadki i unikatowy. Przekonałem się na własnej skórze.

Na innym portalu zamieściłem tekst będący komentarzem do zakończonych właśnie rozgrywek piłkarskiej ekstraklasy. Jeśli ktoś ma ochotę zamieszczam link:

http://wpolityce.pl/sport/255330-lech-jak-andrzej-duda-legia-jak-bronislaw-komorowski

Jeśli komuś całości czytać się nie chce, to podaję na tacy fragment, który sprawił, że zostałem zhejtowany:

„Kolejorz” został wówczas liderem ekstraklasy, a poznańscy piłkarze uwierzyli, że mogą zostać mistrzem Polski i zdetronizować Legię. Tę Legię, która wygrywała ligę w dwóch poprzednich sezonach, i jej kibice - a z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że piłkarze również - oswoili się z myślą, że „nie mają w Polsce z kim przegrać”. Przy zachowaniu wszystkich proporcji, to było mniej więcej takie samo aroganckie podejście do rywali jak stosunek Bronisława Komorowskiego do kontrkandydatów w wyborach prezydenckich. Zresztą efekt jest dokładnie ten sam… Ciągnąc tę analogię, Lech zakończył sezon w stylu Andrzeja Dudy – startował z przegranej pozycji, a skończył w wielkim stylu jako zwycięzca. A w tym wszystkim był jeszcze skazywany na pożarcie kandydat niezależny, czyli Jagiellonia w roli Pawła Kukiza.”

Porównanie sportu i polityki wydało mi się w tym przypadku absolutnie oczywiste. I chyba każdy kto potrafi czytać ze zrozumieniem musi przyznać, że w żaden sposób nie porównywałem poglądów politycznych kibiców Legii Warszawa z poglądami Bronisława Komorowskiego. Porównałem jedynie sposób: z jednej strony prowadzenia walki o mistrzostwo Polski, z drugiej prowadzenia walki w kampanii wyborczej. No i wyraźnie przeceniłem część czytelników, co wnioskuję z zamieszczonych pod tekstem komentarzy. Pomijając liczne groźby naruszenia mojej nietykalności cielesnej, hejterzy zgodnie uznali, że jestem debilem i gimbazą bo porównuję legionistów do prezydenta, z którym nie jest im wyraźnie po drodze.

Cóż, nie dziwi mnie to o tyle, że dzisiaj w istocie każde porównanie z Bronisławem Komorowskim można odebrać jako potwarz – to akurat rozumiem w stu procentach. Ale dziwi mnie, że wspomniani hejterzy bez cienia refleksji podeszli do słów o legijnej arogancji, którą im w istocie w cytowanym tekście zarzuciłem. Bo gdyby nie pycha i arogancja – Legia byłaby mistrzem Polski i z ustępującym prezydentem na pewno bym jej nie porównał. Więc moim zdaniem oburzeni moim tekstem powinni mieć pretensje tylko do siebie, ja tylko porównałem przegranego z przegranym…

Może jednak oczekuję zbyt wiele. Miłość kibiców jest tak ślepa, że nie przyjmują żadnego słowa krytyki pod adresem swojej drużyny. Oczywiście jeśli są to słowa krytyczne płynące z zewnątrz. Bo sami potrafią wyzywać piłkarzy od najgorszych, odmawiając jednocześnie tego prawa innym. Trochę tak, jak w patologicznej rodzinie, gdzie mąż bije żonę, a jeśli przypadkiem ktoś potrąci ją niechcący na ulicy – od razu rzuca się na niego z pięściami. Od razu śpieszę z wyjaśnieniem, że powyższe porównanie nie oznacza, że traktuję kibiców Legii lub jakiegokolwiek innego klubu jako patologicznej rodziny, a jest wyłącznie rodzaj przenośni. Tłumaczę to, żeby przypadkiem ktoś – zachęcony tym porównaniem – nie rzucił się na mnie na ulicy z pięściami.

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook