Jedynie prawda jest ciekawa

Wysportowana niepodległa

10.11.2014

Mam nieodparte wrażenie graniczące z pewnością, że polska prawica nie radzi sobie ze sportem i bez żalu (o sportowej walce nie wspominając) oddała tę dziedzinę życia reprezentantom wszystkich innych opcji politycznych. Szkoda…

W jakiejś mierze wynika to z peerelowskich zaszłości, kiedy to cały –wedle dzisiejszej terminologii – sponsoring należał do państwa i od decyzji partyjnych kacyków zależał los sportowców, klubów i federacji. Ówcześni działacze, też zresztą w znakomitej większości działacze PZPR, hojnie dofinansowywali sport wychodząc z założenia, że skoro są problemy z chlebem, to niech lud ma igrzyska. A sportowcy zapamiętali kto im dawał frukta i do dzisiaj powtarzają, że najlepiej im było za nieboszczki partii. Co miało zresztą niejednokrotnie odzwierciedlenie na listach wyborczych, bo w latach 90 najwięcej kandydatów będących byłymi lub (rzadziej) czynnymi sportowcami startowało z list postkomunistycznej lewicy.

Teraz jest nieco inaczej, bo pamięć o tym kto rozdawał kasę ćwierć wieku temu nieco już przyblakła. Nowym mecenasem sportowego światka stała się Platforma Obywatelska i to również widać na wyborczych listach. Na dodatek politycy PO znani są z haratania w gałę, czego o działaczach Prawa i Sprawiedliwości z całą pewnością powiedzieć nie można. To zresztą nie dotyczy tylko kjlasy politycznej, ale i jej otoczenia medialnego. Wspierający układ rządzący dziennikarze prężą muskuły uprawiając triathlon czy pokonując kolejny maraton, a żurnaliści spoza mainstreamu w walce o wolne media zapominają, że by wygrać jakąkolwiek walkę trzeba najpierw solidnie potrenować…

Przy okazji Święta Niepodległości warto zatem przypomnieć, że zanim Polska po długich 123 latach odzyskała państwowość trzeba było tożsamość narodową w Polakach rozniecić, bądź wręcz obudzić z głębokiego snu. Ogromną rolę odegrał w tym sport. Przecież pierwsze otwarcie polskie stowarzyszenia funkcjonujące pod zaborami to były związki sportowe. Początkowo w Galicji, później na innych polskich ziemiach powstawały towarzystwa gimnastyczne Sokół, których zadaniem było krzewienie zarówno polskości, jak i tężyzny fizycznej. Po Sokołach przyszedł czas na kluby piłkarskie. Warto pamiętać, że niepodległa Polska budowała swoje podwaliny na sporcie. To zresztą nie skończyło się 11 listopada 1917 roku, bo już w czasie II Rzeczpospolitej sportowa walka toczyła się na przykład na Górnym Śląsku, gdzie w opozycji do jawnie proniemieckiego AKS-u Chorzów powstał założony przez byłych powstańców Ruch Wielkie Hajduki. Jakimś koszmarnym chichotem losu jest fakt, że dzisiaj ten sam Ruch Chorzów jest bodaj jedynym śląskim klubem, którego kibice chcę Polskę z Górnego Śląska wyrzucić…

Marzy mi się, by wszyscy bez wyjątku ludzie prawej strony polskiej polityki zrozumieli, że sport to tak samo ważna dziedzina ludzkiej aktywności jak kultura czy gospodarka. Choćby ze wspomnianej wyżej przyczyny: żeby wygrać trzeba trenować. Legioniści Pierwszej Kadrowej wyruszający sto lat temu z krakowskich Oleandrów dobrze o tym wiedzieli, bo inaczej po paru kilometrach marszu wysiadły by im mięśnie.

Maciej Muzyczuk

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook