Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Różnica czasu, różnica klasy

23.02.2014

Polska ekipa wróciła z Soczi z czterema złotymi medalami, do tego pojedyncze srebro i brąz - co sytuuje nas w gronie potęg w sportach zimowych. Znaczy działacze będą prężyć piersi do orderów...

W ćwierć wieku po zakończeniu nauki w liceum spotyka się dwóch kolegów z klasy. Pierwszy to dawny prymus, drugi – entuzjasta wszelakich sportów. No i ten pierwszy mówi: - Wiesz, trochę się martwię, bo mój syn gra dzisiaj w Carnegie Hall. No i jak pomyślę, że tam on sam musi się zmierzyć z Rachmaninowem, Czajkowskim, Brahmsem… A drugi mu wpada w słowo: - Stary, nieważne jaka dyscyplina, nieważne z kim konkuruje. Najważniejsze, że gra!

Z udziałem polskich sportowców na igrzyskach w Soczi jest trochę jak w powyższej historii. Bo z jednej strony fantastyczni Justyna Kowalczyk, Kamil Stoch, Zbigniew Bródka i pozostali panczeniści, z drugiej na przykład dobiegający na ostatnich miejscach biathloniści, którzy na dodatek mętnie skarżą się, że w dobrym starcie przeszkodziła im trzygodzinna różnica czasu między miejscem rywalizacji a Warszawą. To co mają powiedzieć tacy Amerykanie i Kanadyjczycy, którym doba wywróciła się do góry nogami? Swoją drogą nasi skoczkowie też mają tę samą różnicę czasu, ale od biathlonistów dzieli ich dodatkowo różnica klasy…

Polska ekipa wróciła z Soczi z czterema złotymi medalami, do tego pojedyncze srebro i brąz - co sytuuje nas w gronie potęg w sportach zimowych. Znaczy działacze będą prężyć piersi do orderów. Ale to nie jest zasługa naszego systemu szkolenia, to zasługa wybitnych jednostek. Mieszanka ich talentu i katorżniczej pracy. Hektolitrów potu wylanych najczęściej poza granicami Polski, bo tutaj brak warunków do trenowania. Może z wyjątkiem skoczków narciarskich, którzy – dzięki sukcesom Adama Małysza – doczekali się na miejscu przyzwoitej bazy treningowej. Ale już taka Justyna Kowalczyk trenuje wszędzie byle nie u nas. Panczenista Bródka głównie w Niemczech i Holandii, gdzie zresztą jeszcze dwa tygodnie temu był zdecydowanie bardziej znany niż we własnym kraju.

W Polsce brakuje miejsc do trenowania (i nawet organizacja zimowych igrzysk w Krakowie i Zakopanem tego nie zmieni! – o tym przeczytacie w kolejnym wpisie), brakuje też systemu szkolenia. Oddajmy honor – jest kilku wybitnych trenerów, wśród których na gwiazdę wyrasta Łukasz Kruczek. Generalnie jednak ze szkoleniem kiepsko. Nie oszukujmy się, większość dyscyplin zimowych to sporty tak wysoce niedochodowe, że w nielicznych klubach, w których można je uprawiać najzwyczajniej brakuje pieniędzy na wynagrodzenia dla trenerów. A jako, że żyć trzeba ci szukają innych źródeł zarobkowania i zamiast rankami czy wieczorami układać plany treningowe dorabiają w klubie fitness lub na bazarze. W takiej sytuacji trudno wychować mistrza…

W Polsce zimą najlepiej się mają instruktorzy narciarscy, bo im akurat pracy i pieniędzy nie brakuje. Chętnych do nauki sprawnego zjeżdżania z góry w dół co rok jest pod dostatkiem. Ale to nijak nie przekłada się na wyniki osiągane przez polskich narciarzy-alpejczyków, którzy w Soczi jeśli już dojeżdżali do mety, to na szarym końcu. W tym przypadku przeszkodą szkoleniową są też pieniądze – ale raczej ich nadmiar w kieszeniach tych, którzy mają uczyć. Pamiętam taki obrazek z jednego z beskidzkich stoków. Grupa dzieciaków stoi na nartach czekając na dyspozycje instruktora. A ten siedzi w przeciwsłonecznych okularach, popija piwo w towarzystwie efektownie opalonej blondynki i z daleka wydaje komendę: No to zaczynamy lekcję, wszyscy ruszają. Tylko pamiętajcie – zagiętym do przodu!

Bo w życiu tak już jest, że jak masz za dużo to już ci się nie chce. A jak za mało to wprawdzie chęci są, ale brakuje warunków.

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook