Jedynie prawda jest ciekawa

Prawda? Kogo to obchodzi?!

22.10.2014

W jakim wewnętrznym rozdarciu trzeba żyć, by rano stwierdzić, że dwóch panów rozmawiało jak pozbawić własnego państwa 45 milionów ludzi, a tego samego popołudnia z cynicznym uśmiechem powiedzieć, że takiej rozmowy wcale nie było?!

Jak dla mnie marszałek, minister i człowiek nieprzebranych talentów w jednym czyli Radosław Sikorski w swoim oderwaniu od faktów jest podobny do trenera piłki nożnej Janusza Wójcika. Obaj w równym stopniu przekonani są o swojej wielkości i obaj w równym stopniu mają do faktów stosunek co najwyżej ambiwalentny. Sikorski dwa razy dziennie opisuje inaczej rzeczywistość co oznacza, że w swoim opisie przynajmniej raz skłamał. Wójcik najpierw idzie na współpracę z wrocławską prokuraturą składając zeznanie odnośnie własnego udziału w ustawianiu meczów, a następnie opowiada każdemu chętnemu, że z piłkarską korupcją nie miał nic wspólnego. Co ciekawe obaj każdą ze swoich wersji przedstawiają bez jakiegokolwiek wahania – jakby nie zdając sobie sprawy, że przynajmniej raz w opisie faktów bezczelnie kłamią. Na mój śląski (choć Ślązak ze mnie przyszywany) rozum – świadczy to tylko o tym, że w temacie kłamstwa mają spore doświadczenie. I mają też taki poziom miłości własnej, który pozwala im przypuszczać, że nikt tego kłamstwa nie dostrzeże. Natomiast różnica między wspomnianymi panami polega na tym, że Janusz Wójcik ma już wyrok skazujący. Wydaje się, że taki stan rzeczy przez jakiś czas się utrzyma, ale wcale nie musi trwać wiecznie.

Janusza Wójcika przywołuję w moich wpisach dosyć często, choć mam nadzieję, że nie obsesyjnie – głównie dlatego, że od lat moim marzeniem jest doczekać czasu, kiedy bohater narodowy z 1992 roku przestanie być dla kogokolwiek w naszym kraju piłkarskim autorytetem. Owszem, za wynik, do którego doprowadził reprezentację olimpijską na igrzyskach w Barcelonie należy mu się pomnik. Ale jestem jednocześnie przekonany, że wszystko co robił później, zarówno w piłce reprezentacyjnej jak i klubowej, walnie przyczyniło się do tego, że kolejną dekadę polskiego futbolu można określić jednym słowem: dno. Choć znam takich, którzy użyliby dosadniejszego określenia. To jest dla mnie niestety symbol buty i arogancji na podwórku krajowym i strachu w konfrontacji ze światem. Dlatego właśnie skojarzył mi się pan Janusz z panem Radosławem.

Na dodatek usłyszałem właśnie, że Janusz Wójcik chce napisać książkę, w której ujawni kto i dlaczego chciał go zniszczyć. Z wywiadu, w którym o książce wspomina wynika też, że Wójcik był i jest – tu muszę wstawić cudzysłów – „ostatnim sprawiedliwym” w obecnym piłkarskim bagnie. Cóż, papier podobno wszystko zniesie. Gorzej z czytelnikami.

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook