Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ponad prawem

13.06.2014

Wydaje mi się, że brazylijscy piłkarze nie potrzebują pomocy by coś osiągnąć w rozpoczętych właśnie mistrzostwach świata. Ale taką pomoc dostali już w meczu otwarcia. Nie sądzę by wynikało to ze ślepoty lub, co gorsza, z nadgorliwości japońskiego sędziego. To był znak.

Znak, który FIFA, czyli organizator mundialu (Brazylia nie jest organizatorem, a wyłącznie gospodarzem), przekazała w czwartkowy wieczór całemu światu. Gwizdek Yoichi Nishimury w chwili gdy ten dyktował karnego z kapelusza dla Brazylii nie zabrzmiał fałszywie, a wręcz przeciwnie – absolutnie czysto. Ten gwizdek oznajmił w imieniu światowej federacji: „szanowni państwo, gracie w Brazylii, ten karnawał z udziałem gospodarzy musi trwać jak najdłużej. Jeśli Brazylia nie daj Boże przegra to fiesta może się zmienić w dramat, a my tu mamy do zarobienia jeszcze parę dolarów”. Tak właśnie twierdzę.

Związki sportowe, począwszy od Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego na PZPN kończąc, stoją ponad prawem. Ich szefowie mają status równy (jeśli nie wyższy) przywódcom państw co widzieliśmy choćby wówczas gdy Michel Platini przebywał w Polsce przy okazji Euro 2012. Jeśli oni (ci bossowie znaczy) postanowią, że gospodarzom nie może stać się krzywda przynajmniej do czasu półfinałów – tak będzie. I dlatego w czwartkowy wieczór sędzia (który jak dla mnie na pewno nie jest potomkiem samuraja - ci wszak mieli honor i zasady), gdy Brazylijczycy grubo ponad godzinę nie byli w stanie zapewnić sobie przewagi bramkowej, wykonał posłusznie to co mu nakazano przed meczem. Zadbał by samba nadal brzmiała.

Ostatnie sześć tygodni intensywnie pracowałem jeżdżąc po całej praktycznie Polsce. Specyfika zajęcia była taka, że spotykałem się z ludźmi, którzy tworzą małe biznesy, często na bazie świetnego pomysłu. Niemal od każdego z nich słyszałem to samo – wszystko dobrze gra do momentu gdy na boisko nie wkracza japoński sędzia dla niepoznaki przebrany za lokalnego urzędnika i boleśnie daje do zrozumienia, że w meczu small biznesu z aparatem państwa lub samorządu nie będzie fair play. Tak jest prawie zawsze, różnią się tylko intencje. Lokalny sędzia Nishimura robi to albo z chęci zysku (czytaj chce być skorumpowany), albo z czystej złośliwości (że ktoś dobrze sobie radzi).

Jak większość piłkarskich kibiców od miesięcy nie mogłem się doczekać mundialu. Wystarczył pierwszy mecz by zacząć się zastanawiać nad własną naiwnością…

Maciej Muzyczuk

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook