Jedynie prawda jest ciekawa

Polityczny zakaz stadionowy

29.04.2014

Dani Alves znów odzyskał klasę. O ile tę sportową znaliśmy (choć ostatnie dwa sezony raczej kiepściutkie), to historia z bananem pokazała, że również jako człowiek wciąż potrafi nieźle zagrać.

Jeśli ktoś nie słyszał, to szybciutko przypomnę. W trakcie wyjazdowego meczu z Villareal w stronę ciemnoskórego zawodnika Barcelony ktoś rzucił banana. Alves spokojnie go podniósł i zaczął jeść. Po meczu stwierdził, że pod koniec spotkania potas bardzo mu się przydał, dzięki czemu wzmocnił się, co pozwoliło mu uczestniczyć w dwóch akcjach Barcy, po których padły bramki. Krótko, zgryźliwie, dowcipnie.

Jak dla mnie, taki gest daje piłce nożnej znacznie więcej niż super kosztowne akcje UEFA poświęcone walce z rasizmem. No ale przy okazji takich akcji kilkaset osób zarabia grube pieniądze. Cóż z tego, że efekt mizerny skoro kasa się zgadza?

Tu był jeden impuls, z pewnością nie podpowiedziany przez PR-wego doradcę. Dani Alves ostatnio nie jest bohaterem mojej bajki. Zbyt często głupio bądź złośliwie fauluje, czasem tylko dośrodkuje w stylu sprzed czterech-pięciu lat gdy był chyba u szczytu kariery. Ale ta jedna chwila była ważniejsza od bezproduktywnego biegania wzdłuż bocznej linii. Brazylijczyk, który nigdy nie kojarzył mi się z tytanem intelektu, zachował się w najmądrzejszy z możliwych sposobów.

Myślę sobie, że zachowanie Alvesa może być przykładem dla kilku przedstawicieli polskiego życia politycznego. Zbyt często mam wrażenie, że ludzie których cenię za poglądy dają się prowokować i na atak odpowiadają atakiem. Ja rozumiem, że bycie ciągle opluwanym przez większość mediów nie jest sytuacją komfortową. Każdy może się zezłościć. Tylko, że tym, którzy plują dokładnie o to chodzi – żeby przeciwnik stracił nerwy, wpadł w gniew. Oj, wtedy to jest dopiero używanie: że mowa nienawiści, że personalne ataki… Salonowe lwy tylko zacierają ręce, marzą o takiej sytuacji. To wówczas dopiero – w zestawieniu z zezłoszczonym oponentem – mogą zabłysnąć ironicznym uśmieszkiem. Przecież chłystek, który rzucił bananem na stadionie Villareal czekał tylko na to, że Alves straci panowanie nad sobą. I agresor się przeliczył, bo raz, że nic nie osiągnął, a dwa – do końca życia nie będzie miał wstępu na stadion.

A mnie się marzy, żeby najczęściej obrażany polski polityk (nie mam wątpliwości, że jest nim Jarosław Kaczyński) zagrał jak Dani Alves. Owszem, jest często w swych odpowiedziach na ataki błyskotliwy, ale chyba zbyt poważny, przez co nie tak skuteczny jak mógłby. Czekam, aż któregoś dnia trafi mu się riposta dokładnie w stylu piłkarza Barcelony. A dalszy ciąg meczu może wyglądać tak samo. Rywale strzelą dwa samobóje, przegrają mecz (czytaj wybory), a największy chuligan dostanie od porządnych kibiców dożywotni zakaz wyborczy…

Maciej Muzyczuk

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook