Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Odwaga wg Gazety Wyborczej

05.05.2015

W weekendowym internetowym wydaniu Gazety Wyborczej znalazł się obszerny wywiad z Marianem Opanią.

Autorem pytań jest dziennikarka Angelika Swoboda. Bohater nie kryje swoich poglądów politycznych – jego prawo. Komentować nie będę, co mnie szarakowi do artysty i jego wyborów. Skomentować chciałbym natomiast pytania zadane przez dziennikarkę, która na końcu tekstu została przedstawiona jako „ekspert showbiznesowy”. A jest co komentować… Przytoczę kilka fraz.
„Nie bał się pan odmówić zagrania Lecha Kaczyńskiego w filmie o katastrofie smoleńskiej.”
„Doświadczył pan ostracyzmu po tej odmowie?”
„To była odważna decyzja.”
„Stracił pan w związku z tym jakieś propozycje?”
Wszystkie powyższe kwestie odnoszą się do decyzji przytoczonej w pierwszym zdaniu – Marian Opania odmówił zagrania roli Lecha Kaczyńskiego w filmie „Smoleńsk” w reżyserii Antoniego Krauzego. Tego wyboru aktora również komentować nie próbuję, bo wiąże się z jego poglądami politycznymi. 
Wstrząsnęła mną natomiast znajomość showbiznesu bijąca z pytań i wypowiedzi pani Swobody. Z jej słów wynika, że odmowa występu w filmie Antoniego Krauzego produkowanym przez Macieja Pawlickiego jest aktem nieprawdopodobnej w środowisku odwagi. Tak, jakby to Krauze z Pawlickim mogli zamknąć Opani drogę do kolejnych ról. Jakby to oni decydowali jakie filmy i jacy twórcy są w Polsce dofinansowywani z publicznej kasy. Jakby to oni produkowali seriale dla najbardziej oglądanych telewizji. Tak jakby to oni byli stałymi gośćmi programów o kulturze i sztuce.
O moja naiwności! Do czasu przeczytania wywiadu wydawało mi się, że aktem odwagi w środowisku filmowym jest decyzja by nakręcić film „Smoleńsk”, po której Antoni Krauze – znakomity reżyser, znany starszym z „Palca Bożego”, młodszym z „Czarnego czwartku” – stał się z dnia na dzień partyjnym sługusem za pisowskie pieniądze. Byłem pewien, że ostracyzmu doświadczają ci, którzy w filmie o katastrofie smoleńskiej zdecydowali się zagrać i to oni tracą propozycje. 
W naiwności swej myślałem, że środowisko filmowe en bloc ma w pogardzie PiS i wszystkich, którzy ośmielają się na tę partię głosować. Ba, byłem pewien, że Andrzej Wajda mówiąc swego czasu, że on i jego polityczni przyjaciele mają już TVN, Polsat i odbijają telewizję publiczną dysponował jakąś wiedzą na temat tego, kto rządzi w mediach. Patrząc na to jakie filmy, jakich producentów i jakich twórców dofinansowuje Polski Instytut Sztuki Filmowej byłem przekonany, że pieniądze na filmy dostają niemal wyłącznie ci, którzy żyją za pan brat z dzisiejszą władzą. Angelika Swoboda z Gazety Wyborczej pokazała mi jednak, że błądziłem. Jej zdaniem odwagą w showbiznesie jest być demonstracyjnie przeciwko PiS.
Ja sobie nawet myślę, że dla autorki wywiadu określając odmowę Mariana Opani jako „odważną decyzję” jest przekonana, że pisze prawdę. Tyle, że jest to – cytując mistrza dziennikarzy z ulicy Czerskiej – gówno prawda.

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook