Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Mój problem z Legią

03.03.2014

Dorastałem i mieszkam w mieście, w którym o Legii Warszawa mówi się, by ująć to łagodnie, nie najlepiej. Od dziecka kibicuję drużynie, która ma ze stołecznym klubem tak zwaną „kosę”. Mój klub od lat nie może wrócić do piłkarskiej ekstraklasy (ale wierzę, że w tym sezonie to się wreszcie uda!) i szczerze Legii zazdroszczę. Budżetu, stadionu sfinansowanego z publicznych pieniędzy, najlepszych w Polsce piłkarzy i czytelnej wizji rozwoju.

Od kilku lat zazdroszczę też Legii kibiców. Kto był przy Łazienkowskiej i choć raz posłuchał odśpiewanego na tysiące gardeł „Snu o Warszawie” ten wie skąd się ta zazdrość bierze. Miałem też okazję oglądać w akcji kibiców Legii 1 sierpnia kiedy z dumą porządkowali na Powązkach powstańcze kwatery. Widziałem filmiki pokazujące oprawy meczowe poświęcone pamięci żołnierzy antykomunistycznego podziemia. To naprawdę robi ogromne wrażenie…

W tym roku byłem ciekaw jak „Żyleta” uhonoruje Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Wymarzona okazja by kibice pokazali na co ich stać. No i się doczekałem. Cały mój podziw dla działań kibicowskich legł w gruzach. Zacytuję popularną poza stolicą stadionową przyśpiewkę – „Legła Warszawa”.

Nie do końca orientuję się w środowiskowym podziale na hoolsów, kiboli, pikników. Dla mnie kibic to kibic. Jeśli podziwiałem kibiców Legii, to w całości. Jeśli teraz jest ich zachowaniem zażenowany – to konsekwentnie obarczam winą za idiotyzm też całość. Niewiele obchodzi mnie kto zaczął, kto prowokował a kto był prowokowany. Doszło do awantury, przerwania meczu, a w świat poszedł czytelny komunikat, że na trybunach bawią się bandyci.

Od kilku lat na polskich stadionach widzimy, że kibice nie należą do fanów rządu Donalda Tuska. Wielu politykom prawej strony zyskanie tysięcy głosów rozczarowanej kibicowskiej młodzieży przysłoniło racjonalne myślenie. Zresztą nie tylko politykom, bo i ja uległem temu złudzeniu: „skoro tak pielęgnują patriotyzm, to nie mogą być źli”. Mogą, właśnie to pokazali.

Jestem przekonany, że kibolska społeczność szczerze kocha Polskę. Gdyby przyszło bronić naszych granic (a kto wie, czy taki moment nie nadejdzie), to zaprawieni w bojach chuligani pierwsi stanęliby do walki. Ale póki co w Polsce poza wojną ideologiczną mamy pokój. A to oznacza, że nikt nie stoi ponad prawem, choćby nie wiem jakim był patriotą.

Nie głaskajmy zatem kiboli za piękne meczowe oprawy i pamięć o ofiarach komunizmu, przymykając jednocześnie oko na to, że często przekraczają granice wyznaczone przez kodeks karny. Z tym trzeba walczyć i choćby cały stadion krzyczał „j…ć policję” to ja będę po stronie policji.

Przy okazji zastanawiam się kiedy oni sami zorientują się, że przekraczają też granice zdrowego rozsądku, bo ewidentnie działają na szkodę swojego klubu. A to jest czystej wody głupota.

Maciej Muzyczuk

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook