Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Mentalny fast food

16.04.2014

Przez sportowe portale przewinęła się seria tekstów o piłkarzu Dawidzie Janczyku. Janczyk swój wielki talent utopił w alkoholu – jestem przekonany, że absolutnie na swoje życzenie. Teraz opowiada jak to wszyscy robili mu pod górkę.

Przeczytałem kilka wywiadów z Janczykiem i gdyby nie fakt, że fryzurę mam raczej oszczędną wyrwałbym chyba resztę włosów. Z jednej strony wypowiadane przez eks-piłkarza teksty można bez jakichkolwiek ingerencji przenieść na kabaretową scenę. Z drugiej mentalność Janczyka wzbudziła moje przerażenie – jeśli taki sposób myślenia jest choć w części piłkarską normą to przyszłość polskiego futbolu będzie tragiczna. Albo nie będzie jej w ogóle. Ja wiem, że są przykłady skrajnie inne – jak choćby Roberta Lewandowskiego. Ale, niestety, wciąż więcej naszych gwiazdek po wyjeździe do lepszego piłkarskiego świata gaśnie i popada w zapomnienie niż robi karierę na miarę szumnych zapowiedzi.

Janczyk to jest skrajność – przynajmniej chciałbym w to wierzyć. Ale pytany o grę za granicą (w rosyjskim CSKA Moskwa, skąd był wypożyczany do Belgii, Irlandii i na Ukrainę) odpowiada słowami, które słyszałem z ust polskich piłkarzy wielokrotnie: trener nie dał mi szansy, sztab szkoleniowy stawiał na kogoś innego. Czytając wywiady z wieloma polskimi kopaczami, którzy powtarzają podobne (czy wręcz identyczne!) gładkie zdania mam wrażenie, że albo piłkarz robi idiotę z siebie, albo z czytelnika. Bo to byłby jakiś nieprawdopodobny zbieg okoliczności, że jak świat długi i szeroki trenerzy różnych narodowości uparli się gremialnie żeby nie dawać szans polskim piłkarzom. Ba, są i takie przypadki, że w jednym konkretnym klubie zmienia się kilku szkoleniowców, a nasza gwiazda jest sekowana przez każdego z nich. Wierzycie w to? Nie? I bardzo dobrze.

Janczyk jest przykładem skrajnym i tragicznym, bo prawdopodobnie wpadł w szpony choroby alkoholowej (choć pewnie sam na to solidnie zapracował). Ale przypadki mniej skrajne są równie przerażające. Reprezentant Polski grający kilka sezonów, nawet początkowo z powodzeniem, we Francji zapytany po bodaj trzech latach pobytu w Auxerre jaki ma plany na najbliższy rok odparł: wezmę się za naukę języka. I bynajmniej nie chodziło o język suahili, ale o francuski. Jasne, można nie mieć talentów lingwistycznych. Ale są jednak granice absurdu. Podobnych przykładów są dziesiątki, jeśli nie setki.
Wróćmy jednak do piłkarza Janczyka, który po latach prześladowania w Moskwie (za swoje cierpienia pobierał pensję w wysokości 800 tysięcy dolarów rocznie) wylądował na ojczystej ziemi. Wypłakał się w mediach, zdementował pogłoski o uzależnieniu od alkoholu i hazardu (jednorazowo nie postawił, jak stwierdził, więcej niż 100 dolarów – faktycznie, to nie może być hazard…) i zapowiedział powrót do zawodowego grania. Póki co skromnie, bo w rezerwach Legii Warszawa, skąd wcześniej wyjechał podbijać świat. Piłkarz, do końca 2013 roku związany kontraktem z CSKA więc jak rozumiem nadal pobierający tam pensję zobowiązującą go do sportowego trybu życia, zapowiedział odważnie: teraz kończę z kebabami i makdonaldem! Imponująca deklaracja, bo jak rozumiem znaczy to, że do tej pory jego karierze towarzyszyła taka właśnie dieta. To ja chyba nie mam więcej pytań co się stało z wielkim talentem. A całkiem niedawno okazało się, iż piłkarz Janczyk przestał bywać na treningach warszawskich rezerw. Współczuję, ale się nie dziwię. Pewnie dopadł go głód.
Antoni Słonimski napisał kiedyś: świat nie jest piłką futbolową, świat się podbija głową. Mam podejrzenie, że po boiskach angielskiej, hiszpańskiej czy niemieckiej ekstraklasy biegają dziesiątki mniej utalentowanych zawodników od Dawida Janczyka lub powiedzmy Igora Sypniewskiego, również reprezentanta Polski, który utopił talent w butelce. Tyle, że ci mniej utalentowani używali/używają głowy nie tylko w celach konsumpcyjnych.
Maciej Muzyczuk

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook