Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Łagodna twarz obrońcy demokracji

26.11.2015

Może posiadacze oporników w klapie będą mieć zniżkę na ośmiorniczki i dostawać za darmo „Gazetę Wyborczą”?

Namnożyło się dzisiaj obrońców demokracji. Z opornikami w klapie będą chodzić po ulicach dając świadectwo, że nie zgadzają się na pisowski totalitaryzm. Nie wiem, czy bardziej mnie to śmieszy czy żenuje. Wybierając znany z czasów stanu wojennego symbol stawiają znak równości między dzisiejszą władzą a wojskowym reżimem Jaruzelskiego. Gratuluję pomysłu.

W stanie wojennym za noszenie opornika można było dostać pałą po plecach. W maju 1982 roku uczeń poznańskiego technikum Piotr Majchrzak został przez zomowców zakatowany na śmierć (zmarł w szpitalu bez odzyskania przytomności) – powodem ataku na chłopaka był właśnie opornik w klapie. Różnica między tymi, którzy wówczas oporniki nosili a dzisiejszymi obrońcami demokracji jest taka, że teraz za posiadanie opornika nie grozi nic. Jeśli ktoś nie widzi różnicy, to polecam wizytę u lekarza. I to raczej psychiatry, bo okulista nie pomoże.

W środowy wieczór poseł Stefan Niesiołowski (którego jakieś dziesięć lat poznałem przy okazji kręcenia filmu o próbie wysadzenie muzeum Lenina w Poroninie i w niczym nie przypominał swojej dzisiejszej karykatury, a ja wówczas nie wiedziałem jeszcze o smutnym epizodzie z jego przeszłości) w rozmowie z Kornelem Morawieckim (którego również poznałem i żałuję, że zaledwie kilka zdań zamieniliśmy) pokazał twarz obrońcy demokracji. Gdyby program, w którym obaj panowie wystąpili, oglądał obcokrajowiec nie znający twarzy polskich polityków, to bez wahania wskazałby który z nich myśli w kategoriach państwa, a kto jest niebezpiecznym oszołomem. Dla ułatwienia dodam, że mówiąc oszołom nie mam na myśli marszałka-seniora. Daliśmy się – en masse – oszukać narracji mediów, które wmawiają nam od ćwierćwiecza, że polskiej demokracji zagraża prawica. Otóż nie zagraża. Większym zagrożeniem od starszej pani w moherowym berecie modlącej się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu byli ci, którzy sikali na zapalane tam znicze. Większym zagrożeniem dla demokracji było cwaniackie nominowanie sędziów Trybunału Konstytucyjnego „na zapas” przez koalicję PO-PSL niż dzisiejsze odkręcanie tej sprawy przez PiS. Owszem, ci drudzy też prawo naginają, ale niezbyt przyjazne media natychmiast biją na alarm, a kiedy to samo kilka miesięcy temu robiła Platforma żaden z oburzonych dzisiaj obrońców demokracji opornika w klapę nie wkładał.

 Jeśli ktoś mówi o skoku na demokrację i wolność to służę przykładem. Siedem lat temu nakręciłem dokumentalny serial „Historia bezpieki. Miecz i tarcza komunizmu”. Niestety, po zakończeniu produkcji cykl trafił na czas gdy TVP2 najpierw kierował dyrektor związany z lewicą, a po nim przyszedł nominat PO (jakkolwiek deklarowałby dzisiaj swoją apolityczność to tak właśnie jest). I choć publiczna telewizja za realizację „Historii bezpieki” zapłaciła, to Dwójka serialu nie wyemitowała. Teraz, dokładnie po wyborach, bez jakiejś specjalnej zapowiedzi, rozpoczęła się – niestety późną nocą – emisja. Przypadek? Może tak, choć mnie w taką losową zbieżność uwierzyć trudno. Już bardziej wierzę w to, że w TVP zadziałała cenzura (obojętnie na jakim szczeblu) i ktoś stwierdził, że cyklu „pisowskiego” autora (dla mnie takie określenie nie jest uwłaczające bynajmniej) Dwójka emitować nie będzie. A że zawiał nieco inny wiatr w polityce, to i po siedmiu latach (!) miejsce na antenie się znalazło. Tę krótką historię dedykuję tym wszystkim dziennikarzom, którzy rozdzierają dzisiaj szaty, że do telewizji przyjdzie PiS i wprowadzi cenzurę nieprawomyślnych tekstów. Takie praktyki w TVP są na porządku dziennym i nie kłamcie, że o tym nie wiecie.

Na koniec wrócę do oporników. Może ich noszenie będzie mieć dla obrońców demokracji jakiś pozytywny skutek. Na przykład zaprzyjaźnieni restauratorzy wprowadzą dla posiadaczy oborników zniżki na ośmiorniczki, kiełki sushi lub ogony langusty. A kioskarze będą za darmo dawali „Gazetę Wyborczą”. W innym przypadku niech obrońcy symbole oporu zdejmą i nie robią sobie wstydu…



Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook