Jedynie prawda jest ciekawa

Kabaretowe starcie: piłka kontra polityka

07.05.2014

W Polsce toczy się wielka kabaretowa bitwa. Jej obserwatorzy, w tym i ja, mają problem z rozstrzygnięciem: czy śmieszniej jest w piłce nożnej czy może w polityce.

Zacznę od podania składu. W bramce Janukiewicz, w obronie Kosznik, Marciniak, Golla i Wilusz, w pomocy Hołota, Madej, Furman, Starzyński i Masłowski, na szpicy Nowak. Wiecie co to za drużyna? Nie wiecie. Otóż to jest hipotetyczny skład piłkarskiej reprezentacji Polski w 2014 roku. Każdy z tych zawodników dostał w ostatnim półroczu powołanie do kadry od selekcjonera Adama Nawałki. Podobnie jak 51 innych.

To są razem 62 nazwiska, z których przeciętny Polak kojarzy może dwudziestu zawodników. Jako tako obeznany kibic – 30. Wszystkich zna z twarzy i nazwiska tylko trener Nawałka. I to jest dobra podpowiedź dla tych, którzy zastanawiają się dlaczego Polska w światowym rankingu zajmuje miejsce za Uzbekistanem, Burkina Fasso i Sierra Leone.

Nie mam nic do wymienionych piłkarzy. Sam przez lata trenowałem sześć razy w tygodniu i okazało się, że nie wystarcza to nawet na jakąś tam trzecioligową przeciętność. Nauczyłem się pokory i wiem, że każdy z tych zawodników długo i ciężko pracował by osiągnąć swój dzisiejszy poziom. Ale czy to jest poziom reprezentacji Polski? Wątpię. I dlatego z piłki robi się kabaret, bo zawsze jest śmiesznie kiedy niewłaściwi ludzie znajdują się w niewłaściwym miejscu. Na dodatek mamy kabaret w międzynarodowej obsadzie, bo trener nie spoczął na laurach i dalej szuka – w drugiej lidze włoskiej wypatrzył Thiago Cionka, czyli Brazylijczyka z polskim paszportem. Chwała Nawałce, że znalazł go teraz, bo Cionek ma szansę na debiut tuż przed piłkarską emeryturą…

Piłkarski kabaret znalazł jednak konkurencję, a to z powodu nadchodzących wyborów do euro parlamentu. Tam też nie brakuje ligowych przeciętniaków, którym marzy się gra w reprezentacji. W tym przypadku „najlepszym” (cudzysłów jak najbardziej na miejscu) selekcjonerem jest Janusz Palikot. Oglądając spoty wyborcze tych pożal się Boże kandydatów widać, że znaleźli się w absolutnie niewłaściwym miejscu. Zero merytoryki, ma być za to śmiesznie i efekciarsko. Na szczęście, wypada też żałośnie. Podobnie żałośnie jak wtorkowy występ telewizyjny dwójki kandydatów ze sportowymi korzeniami: Otylii Jędrzejczak (startującej z Platformy Obywatelskiej) i Macieja Żurawskiego (SLD). Oboje po raz kolejny przekonali mnie, że sportowcy powinni zostać raczej trenerami a nie politykami.

Dla tych, którym te palikotowskie spoty się jednak podobają mam piłkarską uwagę. Był kiedyś taki gość, nazywał się Janusz Chomątek. Zasłynął tym, że potrafił podbijać godzinami piłkę. Trafił nawet do księgi Guinessa jako najlepszy futbolowy żongler w historii. Ale kiedy spróbował grać w prawdziwą piłkę w trzeciej lidze – okazało się, że nawet ten poziom jest dla niego za wysoki. Tak to jest: efekciarstwo najbardziej pasuje do cyrku.

Maciej Muzyczuk

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook