Jedynie prawda jest ciekawa

Jest (p)o co się rzucać!

31.08.2015

Serce rośnie i duma rozpiera patrząc na polskich lekkoatletów. Staliśmy się światową potęgą. I wszystko wskazuje, że nasza „królowa sportu” to nie jest kolos na glinianych nogach.

To nie jest częsta sytuacja, że w zawodach sportowych jesteśmy lepsi od prawie całego świata. A jeszcze rzadziej bywa tak, że jesteśmy lepsi jednocześnie od dwóch potężnych sąsiadów: Niemiec i Rosji! Przez ostatni tydzień za sprawą polskich lekkoatletów serce rosło patrząc na klasyfikację medalową lekkoatletycznych mistrzostw świata rozgrywanych w Pekinie.  Zajęliśmy w niej szóste miejsce, ustępując tylko krajom, w których bieganie jest bardziej naturalne od chodzenia: Kenii, Jamajce i Etiopii oraz dwóm reprezentacjom, które w tej dyscyplinie zawsze były hegemonami: Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii.

Jasne, ktoś powie, że lekka atletyka to zmagania indywidualistów i zamiast „Polska” powinniśmy mówić: „Włodarczyk, Fajdek, Małachowski” – by pozostać tylko przy złotych medalistach. Ale to nie do końca prawda. Po pierwsze dlatego, że tradycją lekkoatletycznych mistrzostw jest runda honorowa wokół stadionu z flagą narodową. Po drugie – wszyscy polscy medaliście zgodnie podkreślali rolę drużyny w odnoszonych przez nich sukcesach. Gdy nasi gwiazdorzy sięgali po medale, ich mniej utytułowani koledzy dopingowali ich z trybun, tracąc pewnie tyle samo energii co podczas swoich startów. To właśnie wzajemne wsparcie buduje atmosferę, a atmosfera pomaga osiągać lepsze wyniki. Gdy każdy siedzi schowany we własnym pokoju i myśli wyłącznie o swoim indywidualnym występie, o sukces na pewno jest trudniej.

Mało jest w Polsce instytucji, o których działaniu można mówić w pozytywnym kontekście. Dlatego warto docenić pracę, którą wykonuje Polski Związek Lekkiej Atletyki. Zebrała się tam grupa ludzi, którzy całkiem rozsądnie stwierdzili, że nie ma sensu kopać się z koniem i podejmować próbę rywalizowania w sprintach z Jamajczykami, lub w biegach długodystansowych z zawodnikami z Afryki. Oczywiście, jeśli są utalentowani biegacze, to trzeba inwestować w ich rozwój! Ale ciężar szkolenia został przeniesiony na konkurencje techniczne, w których zawodnicy z naszej części świata mają znacznie większe szanse niż tam, gdzie więcej niż połowę sukcesu daje genetyka. I to właśnie dzięki temu wyprzedzający konkurencję o lata świetlne z racji talentu i ciężkiej pracy Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek mają spokojne warunki do treningu, a na dodatek rosną ich następcy. To, że w konkurencjach rzutowych zdobywaliśmy medale dubletowo nie jest przypadkiem – za plecami mistrzów wychowywani są ich następcy i za to należą się PZLA największe brawa.

Oczywiście osiem medali w mistrzostwach świata nie oznacza, że w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich będzie tak samo. Może być inna dyspozycja dnia, rywale mogą trafić z formą dokładnie w punkt. Jest i inne niebezpieczeństwo, które polscy kibice pamiętają choćby z tego, co stało się z piłkarzami drużyny olimpijskiej, która wywalczyła w 1992 roku w Barcelonie srebrny medal: kto zbyt długo będzie świętować dzisiejszy sukces, ten jutro może obudzić się ze zbyt dużym kacem. Ale nasi lekkoatleci to stuprocentowi profesjonaliści i zachłyśnięcie medalem – zwłaszcza, że nie są to pierwsze krążki w karierze – im nie grozi.

Słowa kluczowe:

sport

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook