Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Janowicz uwięziony w szopie

07.04.2014

Jerzy Janowicz wielkim tenisistą jest. Ale to nie jest jednoznaczne z tym, że ma zawsze rację. Zbyt często daje się ponieść emocjom, nie rozumowi. A wiadomo – wtedy budzą się demony.

Tenisiści to finansowa elita wśród sportowców. Oczywiście ci najlepsi, bo kto ugrzęźnie w przeciętności może liczyć najwyżej na dobre napiwki za pracę instruktora. Ale jeśli już wzniesiesz się ponad tę przeciętność to zazdrościć ci będzie 99,9% populacji!

Tenis chyba bardziej niż inne dyscypliny wymaga cierpliwości i poświęcenia. Mogę się mylić, ale bodaj tylko tenisiści i pływacy zostają sportowcami nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że tak postanowili ich rodzice. Po prostu – by osiągnąć sukces, trzeba zacząć profesjonalny trening w wieku przedszkolnym. Codzienny, ciężki, wymagający poświęcenia tego co wówczas wydaje się najważniejsze, czyli beztroskiej zabawy. Dziecko samo takiej drogi nie wybierze. Tu decydujące są ambicje rodziców.

Kto wytrzyma, a na dodatek Bóg obdarzył go talentem, ma szansę na sukces. Tyle, że na tę szansę liczą tysiące podobnych chłopców i dziewczynek. A ci, którzy zostali są lepsi od tych, którzy po drodze odpadli. Znaczy, im dalej – tym trudniej. Jasne, nie tylko mali sportowcy mają ciężko, to samo powiedzieć można o przyszłych gwiazdach baletu czy pianistyki. Takie czasy, kto chce odnieść sukces musi ciężko harować. Kosztem dzieciństwa, zabawy z rówieśnikami, często ogólnego wykształcenia.

Janowicz, nasz „Jerzyk”, przeszedł tę ciernistą drogę. Jeśli nawet nie dotarł (jeszcze) na sam szczyt, to i tak jest w elicie. Sportowej i finansowej. Zawdzięcza to sobie, rodzinie i najbliższym współpracownikom. Nikt o zdrowych zmysłach nie chce by dzielił się splendorem i ciężko zarobionymi pieniędzmi z innymi. Nas może co najwyżej napawać duma kiedy wygrywa, bo jest naszym rodakiem. Nawet wtedy gdy emocjonalnie rozrywa koszulkę na piersi, lub wykrzykuje słynne na cały świat „why?!” w kierunku sędziego, myślimy – to jest polski turbo kozak. Nasz bohater.

W niedzielę Jerzemu Janowiczowi po porażce z Marinem Cilicem wyraźnie puściły nerwy. Obraził się na dziennikarzy, a na dodatek zakwestionował ich prawo do krytykowania jego sportowych zachowań. „Młodzież studiuje po to, by uciec z Polski. Trenujemy gdzieś po szopach. Dlaczego macie oczekiwania wobec nas? Wyjdźcie sami na kort i przepracujcie na nim całe życie, a dopiero potem miejcie oczekiwania” – tak w skrócie brzmiał komunikat. Spodziewałem się, że użytkownicy Internetu – bezlitośni wobec każdego wątpliwego zachowania – rozjadą Janowicza na miazgę. Tymczasem komentarze internautów są nader umiarkowane. Cóż, tłumaczę to sobie tym, że Janowicz postawił trafną diagnozę. Rządzący doprowadzili Polskę do takiej bylejakości, że większość młodych ludzi chce stąd po prostu uciec. W tym sensie Janowicz ma rację. Choć jak sądzę sam w szopie jednak nie trenuje…

Ale jednocześnie pan Jerzyk ogromnie się myli odbierając innym prawo do krytykowania swojej osoby jeśli nie osiągnęli nic w tenisie. Czy to oznacza, że Janowicz nie pójdzie na wybory parlamentarne - przecież sam nie był wcześniej posłem i nie może oceniać pracy polityków?! Mam nadzieję, że jednak pójdzie i oceni klasę polityczną – ma do tego pełne prawo.

Podobnie jak ja mam prawo usiąść na trybunach jakiejkolwiek areny sportowej i bić brawo lub gwizdać do woli.

Maciej Muzyczuk


Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook