Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Honor? Na pewno nie w futbolu

12.08.2014

Jeśli prezesi Legii piszą do władz Celtiku w sprawie oddania warszawskiej drużynie miejsca w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów powołując się na honor, to ja mogę napisać list do Kim Dzong Una żeby dał każdemu Koreańczykowi z Północy mercedesa.

Swego czasu, a było to w maju 1939 roku, minister Józef Beck wypowiedział słynne słowa: „Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor.”. Do dzisiaj kiedy słucham archiwalnego nagrania przechodzą mnie ciarki. Honor cenię sobie wysoko, a ludzi honorowych jeszcze bardziej. Ale stoję na stanowisku, że futbol ma tyle wspólnego z honorem co ja z fizyką kwantową.

Wiedzą o tym sporo prokuratorzy z Wrocławia tropiący korupcję w polskiej piłce. Wiedzą ci, którzy równo 20 lat temu oglądali popisy sędziego Rędzińskiego w decydującym o tytule mistrza Polski meczu Legia – Górnik (trzy czerwone kartki dla gości, arbiter po spotkaniu zakończył niechlubną karierę). Wiedzą ci kibice reprezentacji Polski, którzy pamiętają gola strzelonego w 1993 roku ręką w meczu z San Marino przez mojego idola z młodości Jana Furtoka. Wiedzą wreszcie ci, którzy co tydzień obserwują obrzydliwą grę na czas w końcówkach meczów, wymuszanie gwizdków za wyimaginowane faule czy złośliwe kopnięcia, których nie dostrzega arbiter. W futbolu jest tyle honoru co porcelany w sklepie z chińskim fajansem.

Piłka nożna to jest gra dla cwaniaków i naiwnością jest sądzić, że piłkarze, działacze i kibice innego klubu okażą się naiwnymi frajerami tylko dlatego, że my nimi jesteśmy. I to jest moje zdanie na temat tego, że kolejny raz polska drużyna nie zagra w Lidze Mistrzów, choć piłkarsko jak do tej pory pokazała, że mogłaby realnie o awans powalczyć.

Zaimponowały mi weekendowe triumfy Agnieszki Radwańskiej i Rafała Majki, każdy z nieco innego powodu. Co do panny Agnieszki to wydawało mi się, że coś w niej pękło, się wypaliło i w duecie z Tomaszem Wiktorowskim niewiele już może zdziałać. Jak fajnie jest się czasem pomylić…

A Majka imponuje mi fantazją i prostotą. Fantazją w trakcie ścigania i prostotą w słowach. Po wygranym etapie w Tour de Pologne powiedział mniej więcej tak: „Po Tour de France nabrałem pewności siebie. Kiedy szarpnę do przodu i czuję, że mnie boli to wiem, że tych z tyłu też musi boleć.” Jak dla mnie to są słowa świadczące, że w Polsce rośnie kandydat na zwycięzcę największych wieloetapówek. A w kolarstwie to są postaci cenione bardziej od mistrzów świata. I dobrze!

O polityce i politykach ani słowa. Wyjechali na wakacje, niech siedzą na nich jak najdłużej. Im później wrócą, tym mniej przed wyborami spartolą…

Maciej Muzyczuk

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook