Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Grupa śmierci i karykatura flagi

06.03.2014

Oglądałem środowy mecz Polska – Szkocja. Oglądałem do końca – nie każdy może to o sobie powiedzieć.

Co działo się na boisku mniej więcej wiadomo. Kto chciał ten zobaczył, kto nie chciał - mógł sobie wybrać wyższy poziom doznań estetycznych, obojętnie czy piłkarskich czy innych. To w zasadzie nieważne, cokolwiek by nie wymienić, włącznie z łowieniem ryb na sztuczną muchę, to i tak spędził te półtorej godziny zdecydowanie ciekawiej. I kładł się spać w znacznie lepszym nastroju.

Reprezentanci po raz kolejny udowodnili, że kogokolwiek Polska by nie wylosowała w kolejnych eliminacjach do dużej piłkarskiej imprezy, to i tak wylądujemy w grupie śmierci. Znaczy, grupie śmierci dla nas…

Ale póki co mecz był towarzyski, więc dosyć o zawodnikach, mam nadzieję, że przynajmniej się wstydzą. Podobnie jak trener, który ze zmianami w sparingowym spotkaniu czekał do ostatniego kwadransa. Bronił bezbramkowego remisu?!

W trakcie meczu, najpierw z nudów, potem z nerwów, zająłem się odświeżaniem geografii. Była to geografia na poziomie podstawowym., by nie powiedzieć przedszkolnym. Przypomniałem sobie jak wiele miast, miasteczek, wsi i przysiółków liczy nasza ziemia ojczysta. Wiedzę pomogły odświeżyć flagi z nazwami miejscowości.

Sięgam pamięcią i wydaje mi się, że ta geograficzna zabawa zaczęła się przy okazji sukcesów Adama Małysza. To wówczas pod Wielką Krokwią zakochana gawiedź chciała pokazać, że w Pcimiu, Pucku i Pułtusku kochają wąsatego idola. W trakcie małyszomanii to było nawet sympatyczne. Potem ta plaga rozlała się na wszystkie areny sportowe od Los Angeles do Władywostoku.

Dzisiaj bez cienia sympatii i zrozumienia obserwuję jak biało-czerwona flaga jest tłem dla potężnego napisu „Kozienice” lub „Tychy”. Nie do końca wiem co to oznacza. Czy właściciel flagi chce by Polska wiedziała, że jego miejscowość kibicuje reprezentacji? A może to, że delegat miasta dotarł na Stadion Narodowy?

A co w sytuacji jeśli któryś z mieszkańców dumnie wypisanej na fladze osady tak się akurat zdenerwował patrząc na Adama Nawałkę, że kibicował Szkocji? Wtedy napis jest nieprecyzyjny. Może czas pójść krok dalej i flagę bardziej spersonalizować – „Jan Kowalski, ul. Dobra 3/3, 00-999 Żnin”. Adres na pewno się zmieści, a Kowalski będzie mógł się w pracy pochwalić: „veni vidi vici”. No może trochę inaczej: „przybyłem, zobaczyłem, a oni jak zwykle przegrali”…

Jest też i taka ewentualność, że sygnał z flagi jest bardziej uniwersalny – miasto Turek należy do Polski! Łomianki leżą w granicach Rzeczpospolitej! Piotrków Trybunalski zawsze polski!

Nie wnikam w poszczególne motywacje właścicieli popisanych barw narodowych. Pewnie każdy z nich ma solidne wytłumaczenie i jest dumny ze swojej formy propagowania lokalnej miłości. Jednak dla mnie idea wypisywania czegokolwiek na biało-czerwonej fladze jest po prostu głupia. Bo zasłania mi Polskę, której kibicuję.

A może tylko się czepiam, bo złość na polskich piłkarzy przeniosłem na Bogu ducha winnych kibiców?


Maciej Muzyczuk


Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook