Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Głowa nie tylko do żelu

13.10.2014

Jestem przekonany, że sobotnia wygrana sprawi, że polski futbol wróci na właściwą drogę.

Zauważyliście, że od kiedy Dariusz Szpakowski przestał komentować mecze reprezentacji piłkarze grają zdecydowanie lepiej? Nie twierdzę, że pan Dariusz przynosił pecha, ale na wszelki wypadek nie chcę zmiany obecnego stanu.

Adam Nawałka, nawet jeśli nic więcej nie osiągnie w roli trenera reprezentacji (w co nie wierzę), nawet jeśli z kretesem przerżnie eliminacje mistrzostw Europy (w co nie wierzę), to i tak przejdzie do Historii polskiego futbolu. Bo to on, a nie na przykład Kazimierz Górski czy Antoni Piechniczek, pokonał Niemców. Stało się.

Co z tego, że niemieccy mistrzowie świata przebywali przy piłce dwa razy dłużej niż Polacy. Co z tego, że mieli dwa razy więcej celnych podań, wykonali sześć razy więcej strzałów. Liczy się tylko i wyłącznie wynik. Ekipa Nawałki była zabójczo skuteczna, nieprawdopodobnie konsekwentna i miała na dodatek kupę szczęścia.

Z miesiąc temu pisałem, że jak chyba każdy kibic zamieniłbym trzy tegoroczne wygrane nad Niemcami w sportach drużynowych (przypomnę, że w ciągu kilku miesięcy dokopaliśmy im w meczach o jakąś stawkę w siatkówce, piłce ręcznej i koszykówce) nad tę jedną w najważniejszej spośród wszystkich ważnych dyscyplin. I zdania nie zmienię, choć tacy siatkarze są mistrzami świata dzięki między innymi zwycięstwu nad Niemcami, a piłkarzom sobotnia wiktoria nie dała jeszcze nic. Ba, w sobotę poczułem dokładnie, że smak zwycięstwa w piłkę nad Niemcami ma w sobie moc tak ogromną, że ból głowy przeszedł mi dopiero w poniedziałek rano…

Przełamanie niemieckiego fatum ma wymiar nie tylko czysto piłkarski. Pozwoli raz na zawsze zamknąć w archiwum sceny z meczu na Wembley, które puszczano w telewizji tyle razy, że zamiast wzruszać po prostu drażniły. Zdecydowanie wolę oglądać zwycięską wygraną nad mistrzami świata niż po raz tysięczny zwycięski remis z Anglikami. Pod warunkiem oczywiście, że na kolejny kamień milowy polskiego futbolu nie będziemy czekać kolejnych 40 lat.

Jestem przekonany, że sobotnia wygrana sprawi, że polski futbol wróci na właściwą drogę. Bo w futbolu liczą się rzecz jasna umiejętności, ale także serce, kolektyw, atmosfera. Gdyby było inaczej to 70. drużyna rankingu FIFA nie miałaby w starciu z mistrzami świata najmniejszych szans. A jednak wygrała, czyli pokazała, że gdzieś w tych chłopakach jest charakter i wiara, że nasza piłka to nie tylko brud, smród i ubóstwo. To są dobre rokowania na przyszłość, zwłaszcza, że po młodych, na których reprezentacja będzie się opierać przez lata, czyli takim Krychowiaku i Miliku widać, że głowy mają nie tylko po to, by nakładać na nie żel.

I sprawa jeszcze jedna. Porównując sobotni mecz do spotkania otwierającego siatkarski mundial zdałem sobie sprawę jaka jest różnica pomiędzy widownią piłkarską i siatkarską.Ci pierwsi przychodzą na mecz przede wszystkim kibicować ukochanej drużynie, ci drudzy – żeby się po pierwsze bawić. Ja wolę kibicować, ale to jest oczywiście rzecz gustu.

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook