Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Epoka bezkroku

13.01.2015

W zeszłym tygodniu w biegach narciarskich doszło do wydarzenia niesłychanego.

Nie, nie mam na myśli omdlenia Justyny Kowalczyk na podbiegu pod Alpe Cermis, choć było to z pewnością doznanie smutne zarówno dla samej zawodniczki, jak i pewnie wszystkich polskich kibiców. Cóż, nasza królowa nart nie po raz pierwszy miała problemy na trasie – zdarzało się to w przeszłości i wówczas wracała do biegania z jeszcze większą motywacją. Tak było na przykład na igrzyskach w Turynie i skończyło się medalem olimpijskim. Wypada wierzyć, że tym razem będzie podobnie, mimo wyraźnie słabszego początku sezonu od tego, do czego zdążyliśmy się przez lata przyzwyczaić.

Niesłychane wydarzenie, o którym myślę to nie jest również absolutna dominacja norweskich biegaczek w Tour de Ski, bo patrząc na ostatnie miesiące nie ma w tym nic niezwykłego, że prestiżowe międzynarodowe zawody są w istocie mistrzostwami Norwegii, w których pozostałe nacje biją się o to kto zajmie piąte miejsce.
Jak dla mnie najbardziej niezwykłego wyczynu, i to w dodatku w perspektywie nie miesięcy a lat, dokonał zawodnik z Kazachstanu Aleksiej Połtoranin. Otóż ten dzielny młodzieniec pokonał zwycięsko dystans 10 km stylem klasycznym w zasadzie nie używając… nóg. Oczywiście kończyny dolne w tym „biegu” uczestniczyły, bo przecież miał do stóp przymocowane narty. Ale rzecz w tym, że Kazach przez całe 10 kilometrów nie poruszył nogami ani razu (pomijając krótkie momenty gdy ruszał nogami by zmienić kierunek jazdy). Połtoranin przemieszczał się do przodu wyłącznie dzięki odpychaniu się kijkami, a do tego jak wiadomo potrzebna jest wyłącznie siła rąk. Ta niezwykła taktyka pozwoliła mu w dodatku wygrać zawody!

Tym samym zawodnik (bo chyba jednak nie biegacz…) wprowadził do świata sportu zupełnie nową jakość. Wprawdzie w międzynarodowej terminologii biegi narciarskie nie mają tak jednoznacznego skojarzenia z poruszaniem nogami jak w języku polskim (po angielsku to cross-country skiing), to jednak z samej swej natury dyscyplina ta kojarzy się z przebieraniem kończynami dolnymi. Ręce w sportach zimowych to głównie kojarzą się z curlingiem.

Nie mam nic przeciwko bieganiu wyłącznie przy pomocy rąk, to zresztą technika stosowana przez większość zawodników – zwana bezkrokiem – zwłaszcza na płaskich odcinkach narciarskich tras. Skoro Połtoranin uznał, że ten sposób będzie bardziej efektywny, to miał do tego pełne prawo. W stylu łyżwowym to niemożliwe (tam liczy się jednak głównie siła nóg), ale wyobrażam sobie, że w stylu klasycznym może dojść do tego, że o zwycięstwie decydować będzie przede wszystkim biceps.

To jest jednak jakieś pomieszanie pojęć. Podobne pomieszanie jak na przykład to, że określenie „restrukturyzacja kopalń” oznacza dla rządzących Polską po prostu bezrefleksyjne, pozbawione wrażliwości społecznej zamykanie kopalń. Ale czego spodziewać się po ekipie, która już od dawna nie tyle porusza się, co stoi w klasycznym bezkroku?

Maciej Muzyczuk

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook