Jedynie prawda jest ciekawa

Człowiek kontra maszyna

10.07.2014

Teraz, kiedy już wiadomo, że w finale mundialu zagrają Niemcy z Argentyną, moje serce kibica jest rozdarte. Chciałbym żeby wygrał Lionel Messi, ale równie mocno chcę zwycięstwa piłkarzy Niemiec. Kto będzie górą nie wiem, jednak niezależnie od wyniku mam pewność, że zwycięży futbol.

Czemu chcę zwycięstwa Messiego? Przyczyna jest jedna i ma nawet nazwisko – Diego Maradona. Tu muszę przyznać szczerze, że za Maradoną nie przepadam. Rozczarował mnie jako piłkarz, trener i człowiek. Jako piłkarz dlatego, że bez wahania oszukiwał na boisku (pamiętna bramka strzelona ręką w meczu z Anglią), zbyt mocno uwierzył w swoją futbolową boskość i to, że wszystko mu wolno, włącznie z ćpaniem kokainy przed meczem (ja akurat sądzę, że piłkarskiemu geniuszowi wolno mniej bo powinien być przykładem dla tych, którzy marzą o karierze), wreszcie dlatego, że Argentyna z Maradoną w składzie zagrała najbrzydszy futbol jaki widziałem w mistrzostwach świata (w roku 1990 we Włoszech wręcz przeczołgali się do finału nie pokazując po drodze zupełnie nic). Jako trener rozczarował mnie kompletnym brakiem pomysłu na grę prowadzonej przez niego reprezentacji, uzupełnionym na dodatek przeświadczeniem, że cały świat jest przeciwko niemu. Natomiast jako człowiek Maradona zdecydowanie nie poradził sobie z ciężarem boskości wikłając się w afery obyczajowe i konflikty z prawem. Nie jestem też w stanie zrozumieć jego miłości do komunizmu, a do Fidela Castro w szczególności.

W Argentynie każdy utalentowany piłkarz jest momentalnie porównywany do Maradony. I nikt jak dotąd z takim obciążeniem sobie nie poradził. Pierwszym, który ma szansę realnie zmierzyć się z legendą jest Leo Messi. Jeśli jego drużyna zdobędzie mistrzostwo, to stanie się to tylko dzięki geniuszowi napastnika Barcelony. Bo na pewno nie dzięki trenerowi Sabelli, który ma chyba w tej reprezentacji niewiele do powiedzenia. Ani nie dzięki reszcie piłkarzy, którzy z wyjątkiem Di Marii (może także Higuaina i Mascherano) są świetnymi rzemieślnikami, ale do wirtuozerii jednak trochę im brakuje.

Jeśli zatem Messi zostanie mistrzem świata, to jest realna szansa, że nowy geniusz przyćmi starego, a dzieciaki startujące do piłkarskiej kariery zobaczą, że futbolowy bóg nie musi mieć na ręce tatuażu Che Guevary, a na łydce Fidela Castro. Może być wyjątkowy na boisku i normalny poza nim.

Czemu chcę zwycięstwa Niemców? Też z jednej przyczyny. Takiej, że to oni dzisiaj grają w piłkę nożną najpiękniej na świecie. Mądrze i z polotem. Zagrali na tym mundialu – jako jedyni – trzy wybitne mecze (z Portugalią, Ghaną i Brazylią), pomścili w półfinale reprezentacje Chile i Kolumbii, które pokazując miły oku kibica otwarty futbol poległy solidarnie w starciach z byle jako grającymi gospodarzami. Niemcy są dzisiaj świetnie funkcjonującą  maszyną do wygrywania. Ale nie takim rozwalającym wszystko na drodze topornym czołgiem, który pamiętamy sprzed 20-30 lat. To jest raczej nowy model sportowego porsche, który wzbudza zachwyt i zazdrość innych.

To będzie pojedynek człowieka z maszyną. Na zdrowy rozum, jednostka szanse ma niewielkie w starciu z zespołem. Ale przecież w piłce zdarzyć może się wszystko. Niezależnie od tego kto wzniesie w górę Puchar Świata – nie będę rozczarowany.

Szef sympatycznego piłkarskiego portalu weszlo.com napisał, że nie może kibicować Niemcom bo od II wojny światowej minęło zbyt mało czasu. Cóż, wprzęgając w ten finał patriotyzm można dodać, że kibicować Argentynie też nie wypada, bo dzięki niej iluś tam hitlerowskich zbrodniarzy dożyło w tym kraju spokojnej starości spacerując po pampasach bez obawy, że dosięgnie ich sprawiedliwość… Ja bym jednak naszego patriotyzmu do mundialu nie mieszał. Zwłaszcza dlatego, że Polsce w tym finale kibicować nijak się nie da.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

Maciej Muzyczuk

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook