Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Cień Putina nad parkietem

15.09.2014

Mistrzostwa świata siatkarzy oglądam okazjonalnie. Stwierdziłem, że zakodowanie transmisji imprezy, która odbywa się w Polsce to jest grube przegięcie i postanowiłem nie kupować polsatowskiego pakietu.

Trochę szkoda, bo oglądanie widowiska sportowego jest o niebo ciekawsze od czytania relacji. Ale człowiek powinien być konsekwentny.

Uważam, że pan Solorz-Żak zrobił kibiców w konia. Przez lata budował produkt medialny pod nazwą „polska siatkówka” po to, by w najważniejszym momencie najzwyczajniej połasić się na kasę szarego obywatela. Mnie się taka postawa nie podoba i prywatnie mam prawo takie podejście kontestować, co właśnie robię. Mam oczywiście świadomość, że sprawa jest dalece bardziej skomplikowana niż na pozór się wydaje. Bo kupując za wielkie pieniądze prawa do transmisji był pan Solorz-Żak przekonany, że pozyska wielkiego sponsora w postaci jakiejś spółki skarbu państwa. Za słaby w uszach jestem by wiedzieć dlaczego tak się nie stało. Właściciel Polsatu był też pewien, że sprzeda sublicencję na pokazywanie meczów Polaków telewizji publicznej i z tego też nic nie wyszło. Efekt jest taki, że prywatnej imprezy nie zasponsorowało Solorzowi państwo, więc sponsorować musi społeczeństwo.

Jako, że bardziej o tych mistrzostwach czytam niż je oglądam – mam dosyć chłodne podejście i przeraża mnie gigantyzm imprezy. Żeby zdobyć tytuł trzeba zagrać 13 meczów. Nie było, nie ma i nie będzie, czego jestem pewien na 99,99%, drugiego takiego czempionatu w sportach zespołowych gdzie do wyłonienia zwycięzcy potrzeba takiego maratonu. Podobno wynika to z umów podpisanych przez organizatora z miastami, które zagwarantowały sobie organizację takiej a nie innej liczby meczów. I kiedy zaczęto liczyć – wyszło, że trzeba zorganizować jeszcze dodatkową rundę rozgrywek. Pewnie na następnych siatkarskich mistrzostwach ktoś będzie lepszy w arytmetyce i meczów będzie mniej.

No to sobie ponarzekałem, ale to marudzenie będzie nic niewarte jeśli polscy siatkarze wygrają w czwartek z Rosją. W takiej sytuacji, to mistrzostwa mogą trwać nawet pół roku. Bo podobnie jak w przypadku Niemców – strasznie lubię kiedy z nimi wygrywamy. Niby rzecz cała sprowadza się do przebijania piłki przez siatkę, jednak patrząc na takie spotkanie to gdzieś tam nad parkietem unosi się cień Władimira Putina. Potęguje to jeszcze obraźliwy wpis na twisterze niejakiego Aleksieja Spirydonowa, który może i jest gwiazdą ich reprezentacji, ale po pracy okazuje się być chamem o wielkoruskich poglądach. Wobec tego w sercu tli mi się nadzieja, że jak dobrze przetrzepiemy im skórę, to Spirydonow się popłacze, a ich prezydent zatrzęsie się ze złości przed telewizorem. Mała rzecz a cieszy. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy Rosja jest groźna nie tylko na siatkarskim boisku.

Maciej Muzyczuk


Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!

Autor bloga

muzyczuk

Maciej Muzyczuk

Reżyser, scenarzysta, producent telewizyjny. Autor kilkunastu filmów dokumentalnych. W przeszłości dziennikarz sportowy – zainteresowanie sportem (czynne i bierne) towarzyszy mu do dzisiaj.

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook