Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Franciszek nie dojrzał do katolicyzmu (otwartego)

21.10.2013

Oj zaliczył poważną wpadkę papież Franciszek, oj podpadł autorytetom. Tak na niego liczyli, a on dalej – katolik!

Pewnie już się Państwo domyślili do czego nawiązuję? Oczywiście – do sprawy księdza Lemańskiego, którego rekurs przeciwko zakazowi wypowiadania się w mediach został przez Watykan odrzucony. Z wielu tematów, które chciałem poruszyć na inaugurację tego bloga, ten wydaje mi się mimo wszystko najciekawszy, ponieważ ogniskuje podejście krajowych (bo przecież nie napiszę „polskich”) „autorytetów moralnych” wobec Kościoła Katolickiego i Ojca Świętego Franciszka.

Przez ostatnie tygodnie albo i miesiące papież był bowiem w dość bezczelny sposób wciągany na sztandary lewicy, a właściwie powinienem napisać „lewactwa”, by osób o szczerej wrażliwości lewicowej nie urażać. Nie tylko było to perfidne ale i wyjątkowo obłudne. Owszem – papież wyjątkowo mocno zabiera głos w sprawach społecznych: nierówności, biedy, upokorzenia jakie stanowi dla człowieka brak pracy, czy wreszcie ślepej pogoni za zyskiem, która doprowadziła do kryzysu. Z drugiej bardzo na serio wypowiada się na tematy obyczajowe, co jest głównym polem medialnych manipulacji. Manipulacji tak bezczelnych (i śmiesznych zarazem), że powstają już nawet memy internetowe je ośmieszające.

Sprawa księdza Lemańskiego jest tą, w której polskie ośrodki lewackie wyjątkowo na Franciszka liczyły. Opary, którymi okadzają one polskie, ciemne, nacjonalistyczne demony są jednak gęste i środowiska te zza nich nie dojrzały tego, że nie tylko papież Franciszek nie jest żadnym tam kościelnym „postępowcem”, który „jest kłopotem dla kościoła w Polsce” (mój ulubiony cytat z pewnej pani doktor „historyk kościoła” która tą i podobnymi wypowiedziami potwierdza trochę krzywdzące stereotypy o blondynkach). Papież Franciszek jest papieżem tradycjonalistą z krwi i kości i nie wiem na co liczył ksiądz Lemański, ale przeliczył się i to na całej linii.

Sprawa księdza Lemańskiego w ogóle jest dość absurdalna. Na szerokie wody wypłynął dzięki (oczywiście) Tomaszowi Lisowi, gdy w programie z małżeństwem Terlikowskich tak zapętlił się w zeznaniach na temat bioetyki, że ostatecznie przyznał Terlikowskim rację (jest to pewnie gdzieś na youtubie, warto obejrzeć).

Ale ksiądz Lemański nie dał za wygraną. Przystąpił do ataku najpierw na arcybiskupa Hosera jako reprezentanta ciemnogrodziaństwa i kołtuństwa (doprawdy, nie mógł gorzej trafić). Potem, jako uważny obserwator mediów, uderzył ponownie – tym razem w nuty oporu wobec rzekomego antysemityzmu w polskim kościele, bo wiadomo, że to temat który zawsze „popłynie”. Na koniec dorzucił dość obrzydliwe oskarżenia znów pod adresem arcybiskupa i to już była wyjątkowo bezczelna zagrywka, także podłapana przez media i lewaków.

A później znalazły się inne tematy dnia i ksiądz zapadł się w odmęty newsowego zapomnienia. Ostatnią nadzieją był papież Franciszek, jednak ten, jak na złość, nie dojrzał do otwartości i reformatorskiego zapału „autorytetów moralnych”.

Bo Kościół nie dzieli się na reformatorski i tradycjonalistyczny, tylko na jeden Kościół. A próby wszelkiego siłowego wpływania na doktrynę muszą się kończyć tak, jak teraz kończą się protestanckie wspólnoty w Europie zachodniej – usychając gdzieś w samotności, niesłyszalne wśród głośnej laicyzacji. Bo jak powiedział swego czasu pewien mądry człowiek „Kościół otwarty to Kościół z którego wszyscy… pouciekają”. Miejmy nadzieję, że ksiądz Lemański mimo wszystko do Kościoła powróci.

Arkady Saulski

Autor bloga

ASBLOG

Arkady Saulski

Arkady Saulski - członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, dziennikarz Gazety Bankowej.

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook